Kilkanaście autobusów PKS-u nie wyjechało na trasy

Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Burza towarzyszyła piątkowemu strajkowi i niezadowolonym pasażerom, którzy przemoknięci długo czekali na przyjazd autobusów, na próżno.

W miniony piątek, 22 czerwca, związkowcy z Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Krośnie zorganizowali dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Od godz. 8.30 do 10.30 nie kursowało kilkanaście autobusów, komunikacja została sparaliżowana. – Pan prezes PKS-u nie porozumiał się dotąd ze związkami zawodowymi i doszło do akcji protestacyjnej. Oczywiście najbardziej ucierpieliśmy my – pasażerowie. Tak być nie powinno – mówili nam wściekli mieszkańcy Krosna.

Przypomnijmy. Wszystkie cztery związki zawodowe działające w PKS-ie są w sporze zbiorowym z pracodawcą. Jak mówili nam związkowcy, czarę goryczy przelało wytypowanie do zwolnienia dyscyplinarnego pięciu pracowników, w tym kierownika działu przewozów.

– W zakładzie są łamane przepisy prawa pracy, zamiast dialogu jest mobbing, pracownicy są poniżani i zastraszani – mówił Eugeniusz Szczambura, przewodniczący “Solidarności” przy PKS-ie.

W maju przeprowadzono referendum. – Ponad 90 proc. pracowników spółki opowiedziało się za strajkiem. Na pytanie: czy jest szansa na uzdrowienie spółki i zasad współżycia społecznego 94 proc. załogi stwierdziło, że nie – mówił. Robert Sołek, prezes PKS-u, stwierdził, że “zarzuty o mobbing są bezzasadne”. – Ci pracownicy w ciężki sposób naruszyli podstawowe obowiązki pracownicze – oznajmił.

Związkowcy: – Strajk to nasz krzyk rozpaczy
Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że groźba strajku w PKS Krosno jest realna. Sprawdził się czarny scenariusz i w miniony piątek doszło do dwugodzinnego strajku ostrzegawczego, w którym uczestniczyło około stu osób, w tym między innymi kierowcy i pracownicy obsługi. – Musiało w końcu dojść do strajku skoro pracodawca nie ma dobrej woli do porozumienia – mówi Szczambura. - Zorganizowaliśmy strajk nie po to, aby dokuczyć pasażerom, lecz, by udowodnić, że nie godzimy się na mobbing, zastraszanie i dyskryminowanie członków załogi. Domagamy się także wypłaty zaległych premii – wylicza.

– Mediacje trwają od wtorku, a związkowcy nawet nie raczyli poczekać na ich zakończenie tylko zorganizowali strajk – mówi zaskoczony całą sytuacją prezes Robert Sołek. -  Nie mogłem zorganizować komunikacji zastępczej, gdyż zbyt późno dowiedziałem się o strajku. To nie moja wina, że kilkanaście autobusów w piątek nie wyjechało na trasy. Mogę tylko przeprosić pasażerów za trudności spowodowane akcją protestacyjną – dodaje. Związkowcy także za naszym pośrednictwem przepraszają pasażerów.

W czwartek (28 bm.) prezes PKS-u spotka się ze związkowcami. Czy w końcu się dogadają? Miejmy nadzieję, że tak. Także pasażerowie PKS-u bardzo na to liczą. Do sprawy wrócimy.

Wioletta Zuzak

do “Kilkanaście autobusów PKS-u nie wyjechało na trasy”

  1. K. Bimbała

    POlacy nic się nie stało – chodzenie pieszo jest zdrowsze !!

  2. kierowca

    Zeby ten przewodniczacy zwiazkow jeszcze sie chycil pracy to by juz calkiem bylo dobrze. A tak musimy pracowac i pracodawca z naszych zarobionych pieniedzy utrzymuje w firmie nieroba. Pewnie to tez ma swoj udzial na kryzys jaki panuje w firmie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.