Kłopotliwa myjnia, która kłuje w uszy

Myjnia posiada cztery stanowiska, gdy wykorzystywane są w maksymalny sposób, hałas jest duży, czy jednak przekracza normy, musi to wykazać badanie. Fot. Bogdan Myśliwiec

Myjnia posiada cztery stanowiska, gdy wykorzystywane są w maksymalny sposób, hałas jest duży, czy jednak przekracza normy, musi to wykazać badanie. Fot. Bogdan Myśliwiec

Na osiedlu domków jednorodzinnych w Tarnobrzegu kilka miesięcy temu powstała samoobsługowa myjnia samochodowa. Interes niby czysty, jak się jednak okazuje, także hałaśliwy.

- Prosimy o interwencję w sprawie myjni, która od kilku miesięcy uprzykrza nam życie. Generuje ona uciążliwy hałas, uniemożliwia zwykłe, normalne korzystanie z sąsiednich nieruchomości. Gdy chcemy po całym dniu odpocząć przed swoimi domami, ciszę, która panowała dotąd na tym osiedlu, zagłuszają hałasy z myjni, która czynna jest aż do godziny 22 – apel takiej treści dotarł do Super Nowości i postanowiliśmy sprawdzić, czy faktycznie jest tak źle.

Myjnia, która od kilku miesięcy jest powodem sąsiedzkiego konfliktu, usytuowana jest przy ul. Bolesława Śmiałego na tarnobrzeskim osiedlu Piastów. Osiedle kojarzone z jednorodzinną zabudową, faktycznie może się także pochwalić samoobsługową, bezdotykową myjnią, na której jednocześnie można wyczyścić cztery samochody.

- Myjnia działa od kilku miesięcy i niestety zakłóca nasz spokój – przyznaje Piotr Stawiarski, który z myjnią sąsiaduje przez ulicę. – Czynna jest ona od 6 do 22. W ciągu dnia każdy ma swoje zajęcia i nie przesiaduje się na tarasie, więc hałas powodowany przez myjnię nie jest aż tak uciążliwy, ale po południu, uważam, że mam prawo do chwili relaksu na swojej posesji. Mam prawo do ciszy.

Woda z decybelami
Jak bardzo hałasuje myjnia? Tego typu obiekty zazwyczaj budowane są przy głównych drogach, w centrum miasta, a wokół nich ruch uliczny trwa non stop. Tak zlokalizowane myjnie są wręcz zagłuszane przez poruszające się wokół niej pojazdy i hałas powodowany przez wodę kierowaną pod dużym ciśnieniem w karoserię może nawet nie być słyszalny. Sytuacja jest jednak zupełnie inna na osiedlu domków jednorodzinnych, na którym ruch samochodowy jest o wiele mniejszy i dźwięk mycia każdego samochodu dociera do sąsiadujących posesji.

- Nam nie chodzi o to, aby tę myjnię zamknąć, bo rozumiemy, że sąsiad miał prawo ją uruchomić na posesji, którą dzierżawi od teścia. Chodzi nam po prostu o zabezpieczenie naszych interesów i skłonienie właściciela stacji do montażu ekranów dźwiękochłonnych, które wytłumią hałas – mówi Jan Kotarba. – Naszym zdaniem, hałas powodowany przez myjnię przekracza normy przewidziane dla takiego terenu jak ten. W chwili jej uruchomienia wartość naszych posesji spadła. Nie walczymy z myjnią, walczymy o prawo do życia na takim poziomie, na jakim żyliśmy dotychczas.

Zbadali hałas
Pierwszego pomiaru hałasu na ul. Śmiałego tarnobrzeska delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie dokonała 27 marca br. Pomiar hałasu rozpoczęto ok. godz. 9 i trwał do 10.30. Potem został przerwany, ze względu na to, że wiatr przekraczał dopuszczalny poziom (wiał z prędkością 9,7 m/s, a dopuszczalny poziom to 5 m/s). W czasie pomiaru, na myjni eksploatowane były trzy z czterech stanowisk, łącznie skorzystało z myjni 12 osób, a drogą osiedlową pomiędzy terenem myjni a działką, na której odbywał się pomiar przejechało 18 samochodów osobowych. Zmierzony w tym czasie poziom dźwięku podczas pomiaru ciągłego wyniósł 63,5 dB, co jak napisał kierownik delegatury WIOŚ w Tarnobrzegu, może świadczyć o możliwości występowania wartości wyższych niż dopuszczalne określone w rozporządzeniu Ministra Środowiska.

- Biorąc powyższe pod uwagę, jak również zgłaszane interwencje na nadmierny hałas od mieszkańców sąsiadujących z myjnią samochodową, wnoszę o rozważenie możliwości podjęcia działań mających na celu zobowiązanie właściciela myjni do ograniczenia poziomu hałasu przenikającego do środowiska – pisze Andrzej Adamski, kierownik delegatury WIOŚ w Tarnobrzegu.

Ekrany postawię, a i tak będą niezadowoleni
O to, dlaczego działania zasugerowane przez WIOŚ w celu ograniczenia hałasu nie zostały jak dotąd podjęte zapytaliśmy właściciela stacji – Macieja Adamowicza.

- Sąsiedzi twierdzą, że chodzi im tylko o zabezpieczenie ich interesów, ale prawda jest taka, że odkąd dowiedzieli się, że planuję tu postawić myjnię, robili wszystko, by mi to uniemożliwić – przyznaje Maciej Adamowicz. – Teren, na którym stoi myjnia w planie zagospodarowania przestrzennego ma zapis, że jest przeznaczony pod działalność rzemieślniczo – handlową, a to oznacza, że działalność tu prowadzona ma prawo być nieco uciążliwa. Jeśli brać zresztą pod uwagę lokalizację tej myjni, to chyba widać, że nie jest ona zbyt atrakcyjna, to nie jest centrum miasta, przy głównej trasie. Rzadko kiedy stoją tu kolejki. Podczas pomiaru hałasu, śmiem twierdzić, że samochody były celowo podstawiane, bo takiego ruchu jak wtedy, życzyłbym sobie częściej – dodaje Adamowicz.

Właściciel stacji twierdzi także, że nie wzbrania się przed postawieniem ekranów dźwiękochłonnych. – Konflikt z sąsiadami zabrnął tak daleko, że ja chcę mieć teraz na wszystko papiery. Ekrany dźwiękochłonne są różne. Obawiam się, że jeśli jakieś postawię, oni i tak będą niezadowoleni i będą się upierać, abym postawił inne. Nie stać mnie na wyrzucenie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jeśli okaże się, że muszę postawić ekrany, to je postawię, ale chcę mieć na papierze jakie one mają być. Na razie czekam na wyniki drugiego pomiaru, który został przeprowadzony w czerwcu. Może okaże się z niego, że poziom hałasu wcale nie jest przekroczony – dodaje Adamowicz.

Zapoznajemy się z wynikami
Sprawą hałaśliwej myjni zajmuje się także Wydział Spraw Komunalnych i Środowiska tarnobrzeskiego magistratu. – Otrzymaliśmy już wyniki pomiaru przeprowadzonego przez WIOŚ w dniach od 6 do 26 czerwca br. Na dzień dzisiejszy nie mogę udzielić informacji, co z nich wynika. W najbliższych dniach się z nim zapoznamy i jeżeli zostały stwierdzone przekroczenia norm hałasu podejmiemy odpowiednie działania. Jeżeli natomiast poziom hałasu nie przekracza norm, to nie mamy podstaw do podjęcia w tej sprawie jakichkolwiek działań – mówi Jolanta Hyla, naczelnik wydziału SK i Ś.

Przyszłość sąsiadów myjni zależy obecnie od wyników pomiaru hałasu. Jeśli zostanie przekroczony, jest szansa na montaż ekranów, jeśli wynik będzie oscylował w normie, prawo będzie po stronie właściciela stacji, choćby do przekroczenia normy brakowało zaledwie pół decybela.

Małgorzata Rokoszewska

do “Kłopotliwa myjnia, która kłuje w uszy”

  1. BKF

    Po prostu ten pan nagle zaczyna zarabiać . A sąsiedzi zawistne polaczki i polskie piekiełko

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2013 Wszystkie prawa zastrzeżone.