Kłótnia radnych dotycząca odmulania zalewu

Fot. Archiwum

RZESZÓW. Niewielkie są szanse na to, aby zbiornik na Wisłoku został oczyszczony w 2019 r.

Niedawno informowaliśmy o problemach z odmuleniem rzeszowskiego zalewu. Wody Polskie stwierdziły, że z winy ratusza – który podobno miał nie wziąć pod uwagę aspektów programu Natura 2000 – stracą 40 mln zł i zbiornik na Wisłoku nie zostanie oczyszczony. Miasto zarzuty jednak odpiera. Temat pojawił się także, na wtorkowej sesji Rady Miasta, gdzie radni Rozwoju Rzeszowa zarzucili klubowi PiS, że nie angażuje się w sprawę.

Przypomnijmy, w minionym tygodniu do stolicy Podkarpacia przyjechał Przemysław Daca, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które jest właścicielem rzeszowskiego zalewu. Szef instytucji w trakcie rozmowy z prezydentem Tadeuszem Ferencem zakomunikował, że Wody Polskie mogą stracić 40 mln zł na oczyszczenie zbiornika na Wisłoku. Jako winnych tej sytuacji wskazał właśnie władze miasta, tłumacząc że urzędnicy miejscy nie uwzględnili w decyzji środowiskowej faktu, że zalew jest w obszarze Natura 2000, gdzie przyroda musi być chroniona. Bez owej decyzji nie można ruszyć z jakimikolwiek pracami przy odmulaniu akwenu.

Na te zarzuty ratusz szybko odpowiedział, twierdząc że dokument środowiskowy wydany przez prezydenta zaskarżyli ekolodzy, którzy mimo niepowodzeń, kilkukrotnie odwoływali się od opinii Samorządowego Kolegium Odwoławczego. To był powód opóźnień.

Temat oczyszczenia zbiornika powrócił na wtorkowej sesji Rady Miasta. – Sprawa odmulenia rzeszowskiego zalewu jest mi bliska, gdyż moim marzeniem jest, aby ten akwen zabielił się żaglami – powiedział Sławomir Gołąb, radny Rozwoju Rzeszowa. – Niestety problemem są pewne nieuzasadnione zarzuty ze strony dyrekcji Wód Polskich – dodał. Następnie zwrócił się w kierunku radnych PiS. – Pokażcie, że wam zależy na zadbaniu o zalew – zaapelował. – Pokazuje – odpowiedział na to Robert Kultys, radny PiS żartobliwie unosząc w górę dłonie. – Ale nic z tym nie robisz, a nam zabierają 40 mln zł – krzyknął Gołąb. Po chwili, obu rozmówcom uwagę zwrócił przewodniczący Andrzej Dec, który poprosił o spokój.

Głos zabrał również Andrzej Gutkowski, zastępca prezydenta. – Mieliśmy informacje, że pieniądze (na odmulenie zalewu – przyp. red.) są pewne, że jest podpisana umowa z Narodowym Funduszem Gospodarki Wodnej. Pan poseł Buczak mówił wyraźnie, że środki na ten cel są zarezerwowane. 42 mln zł miało być z Unii Europejskiej, a 7 mln z budżetu państwa. Na ten moment pieniędzy raczej nie ma, gdyż nie ma chęci realizacji inwestycji. Co ważne, nie ma również formalnoprawnych przeszkód, aby ogłosić przetarg w tej sprawie – tłumaczył.

Pozostaje więc pytanie, kiedy wszystkie strony wreszcie przestaną się ze sobą kłócić i rzeczywiście odmulą zalew?

Kamil Lech