Klub w MOSiRze niechciany

STALOWA WOLA. „Stal” przy ul. Hutniczej była od zawsze, ale to nie znaczy, że tam zostanie

Zakładowy Klub Sportowy „Stal” musi do wiosny opuścić zajmowane pomieszczenia biurowe. Teraz korzysta jeszcze z gościny Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, płacąc za pięć pokoi symboliczne kwoty. Na takie wspieranie klubu nie godzi się prezydent Andrzej Szlęzak. – MOSiR ma pieniądze zarabiać, a nie bawić się w sponsoring – mówi włodarz Stalowej Woli.

To nie pierwsza próba wyrzucenia klubu sportowego z MOSiR-u. Trzy lata temu prezydent, po kłótniach z reprezentantami „Stali” w Radzie Miejskiej, próbował wyeksmitować klub z zajmowanych pomieszczeń. Nie było w tym nic dziwnego, bo prezydent odpowiada za MOSiR, a działcze klubu torpedowali poczynania ówczesnego dyrektora Ośrodka. Tamta wojna skończyła się rozejmem, na mocy którego, klubowa administracja została na pierwszym piętrze buirowca MOSiR, płacąc za zajęte pomieszczenia symboliczne stawki.

Dwie różne „Stale”

Klub wtedy dostał bezterminową umowę najmu, z trzymiesięcznym wypowiedzeniem i teraz wypowiedzenie takie dostał. – Nie wierzę, żeby od tego wypowiedzenia nie było odwrotu – mówi Leszek Kaczmarski, prezes ZKS „Stal”. – Napisaliśmy prośbę do przewodniczącego samorządu miejskiego o wsparcie nas. Chcemy jeszcze rozmawiać z prezydentem Szlęzakiem. To wypowiedzenie dotknęło nas w złym momencie. Zaczęliśmy jako klub wychodzić z kryzysu i mieliśmy nadzieję, że miasto nam pomoże.

Miasto w osobie prezydenta, twierdzi, że nie odwraca się od sportu. Problem jest taki, że „Stal” dwa lata temu, a „Stal” teraz, to nie ten sam klub. Odeszli z niego najpierw zawodowi koszykarze, a później piłkarze i teraz w „Stali” jest tylko sport młodzieżowy. Taki też sport, tyle że w większej ilości sekcji jest w MOSiR. Doszło do paradoksu. Sekcje MOSiR mieszczą się w przyboiskowych kantorkach, a sekcje klubu w okazałych pokojach, które są własnością Ośrodka. – Tylko, że te pokoje wyremontowaliśmy i wyposażyliśmy na własny koszt – zastrzega prezes Kaczmarski.

MOSiR szuka pieniędzy

Dyrektor MOSiR nie widzi w tym nic szczególnego. – Podliczymy wydatki klubu na remont i rozliczymy się przy rozstaniu – wyjaśnia Andrzej Chmielewski. – Ktoś z tego wypowiedzenia najmu robi sensację, a jej nie ma. Ośrodek musi szukać oszczędności i nie stać nas na takie prezenty.

Prezydent twierdzi, że zdania nie zmieni. Nie wyrzuca klubu na bruk, chociażby dlatego, że „Stal” ma w centrum miasta duży hotel, w którym cena wynajęcia pokoju na dobę, jest większa od miesięcznego czynszu za klubowe pokoje w MOSiR. Klub walczy o obecną siedzibę nie tylko ze względów finansowych, ale i sentymentalnych. Swój adres przy ul. Hutniczej 15 miał od czasów, gdy o MOSiR jego późniejsi twórcy jeszcze nawet nie śnili. – Ale klub miał wtedy kilka drużyn w ekstraklasie, a teraz ma tylko ekstraklasową biurokrację – dopowiadają obserwatorzy miejskich targów o pięć pokoi na pierwszym piętrze budynku obok piłkarskiego stadionu.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.