Kolbuszowa krainą wiatraków?

Czy tak będzie wyglądać krajobraz okolic Kolbuszowej? Fot. Autor

KOLBUSZOWA. – Na pewno będą ginąć ptaki – mówi szef tarnobrzeskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Nie milkną kontrowersje wokół planów budowy na terenie gminy Kolbuszowa farm wiatrowych (mówi się o nawet 32 siłowniach, po 150 m. każda). Mało tego, pojedyncze wiatraki na swoim gruncie instalują już osoby fizyczne. Mieszkańcy nie kryją oburzenia. – Ludzie mają prawo protestować i blokować te inwestycje – twierdzi Andrzej Adamski, szef tarnobrzeskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Farmy wiatrowe miałyby powstać w okolicach: Werynii, Kolbuszowej, Kolbuszowej Górnej, Wojkowa, Kupna, Widełki i Kłapówki. W maju b.r. burmistrz Jan Zuba zaklinał się, że decyzje lokalizacyjne w tej sprawie nie zapadły. Zdradził przy tym, że pozwolenie na budowę jednego wiatraka o mocy dwóch megawatów uzyskał właściciel gruntu w Werynii.

Niemcy sprzedają nam “złom”
Na ostatniej sesji Rady Powiatu na problem zwrócił uwagę radny Grzegorz Romaniuk. – Na naszym terenie mają powstać siłownie wiatrowe. To kontrowersyjny pomysł – mówił. – Pojawiają się sygnały, że oddziaływanie takich turbin szkodzi środowisku, a ludzie z tego tytułu będą odczuwać jakieś bóle, powstaną nowe choroby. Dość często słyszę, że turbiny spowodują zagrożenie dla ptaków, owadów, w tym przede wszystkim pszczół – wyliczał.

– W Polsce nie mamy producenta wiatraków. Każde takie urządzenie, które jest  sprowadzane z zagranicy, ma co najmniej 10-15 lat, a niejednokrotnie powyżej 20 lat – mówił Andrzej Adamski, szef tarnobrzeskiej delegatury WIOŚ. – Można powiedzieć, że nasi sąsiedzi pozbywają się w ten sposób złomu, stosując w to miejsce bezpieczniejsze rozwiązania technologiczne. Poza tym, planowanie przestrzenne w kraju jest rozłożone na łopatki.

Ludzie stawiają sobie wiatraki, gdzie chcą
- Elektrownie wiatrowe w Niemczech znajdują się daleko od zabudowań. Natomiast w Polsce, jak ktoś ma kawałek działki, to stawia sobie na niej wiatrak i wszystkich sąsiadów ma w nosie. Organy administracyjne niejednokrotnie nie mają podstaw prawnych, by zablokować taką inwestycję – twierdzi Adamski. – Jeżeli chodzi o zagrożenia przyrodnicze, to wiadomo, że przy silnych wiatrach, gdzie śmigła obracają się bardzo szybko, jakaś liczba ptaków zginie.

- Z tego co mówią opracowania naukowe, są duże lepsze rozwiązania technologiczne, niż te obecnie funkcjonujące w Polsce – dodaje. – Mam na myśli turbiny pionowe, a nie poziome. Są też turbiny z wykorzystaniem energii słonecznej, gdzie powietrze podgrzewa się za pomocą luster i wprowadza się do odpowiednich wież, gdzie są zamontowane śmigła. Są i wiatraki, które potrafią wyłapywać ruchy pionowe powietrza. Ale to są rozwiązania drogie.

***
Ze słów szefa tarnobrzeskiej delegatury WIOŚ wynikają dwie kwestie: w Polsce (być może i w Kolbuszowej) instaluje się wysłużony złom, a nie bezpieczne i nowoczesne siłownie wiatrowe, a do tego można sobie wybudować wiatrak, gdzie się tylko zachce, zdrowie sąsiadów mając w… głębokim poważaniu. Nie napawa to optymizmem.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.