Kolejni „lubaczowiacy” są zawieszani w czynnościach

Fot. Archiwum

Według dyrektora Izby Celnej godzimy w dobre imię celników.

“- W związku z artykułem, który pojawił się w wydaniu gazety Super Nowości (06.04.2012), Izba Celna w Przemyślu informuje, że decyzja Dyrektora Izby Celnej w Przemyślu o wszczęciu postępowania w sprawie zawieszenia w czynnościach służbowych funkcjonariuszy Służby Celnej nie ma związku z jakimikolwiek publikacjami ww. gazety na temat” – tak na oficjalnej stronie internetowej przemyskiej Izby Celnej informuje jej dyrektor, Piotr Daniel (pisownia oryginalna). Ciekawe poniekąd, dlaczego to pisze, skoro w swej publikacji nie sugerowaliśmy, że dyrektorskie decyzje mają cokolwiek wspólnego z naszymi publikacjami.

W zeszły piątek (6 kwietnia) poinformowaliśmy naszych Czytelników o tym, że kłopoty z CBŚ i szefostwem IC w Przemyślu mają kolejni członkowie opisywanej na naszych łamach sitwy celniczej pod nazwą „grupa lubaczowska”, działającej na przejściu granicznym w Korczowej. Przemyska Izba Celna potwierdziła, że dwóch funkcjonariuszy decyzją dyrektora IC zawieszono w czynnościach służbowych, potwierdziła także, że powodem były nieprawidłowości dotyczące potwierdzania wywozu towaru poza granice Unii Europejskiej. Super Nowości nieoficjalnie zdołały dowiedzieć się nieco więcej. Na przykład to, że wśród zawieszonych celników jest funkcjonariusz o pseudonimie „Mecenas”, postać dobrze nam znana i jak zapewniają nasi informatorzy z przejścia w Korczowej, ważny członek „grupy lubaczowskiej”. Kłopoty ma też „Wąski”, który nie tak dawno – o czym pisaliśmy na naszych łamach – odprawił ukraińskiego busa z towarem za pół miliona złotych, którego to towaru w samochodzie nie było.

Przekręty, których nie było, a były?
O tzw. „grupie lubaczowskiej” piszemy, jako jedyni, od blisko roku. Według naszych informacji na przejściu granicznym w Korczowej grupa celników tworzy swoistą siatkę, która wzajemnie się kryje. Funkcjonariusze spoza grupy bywali nierzadko przez „lubaczowiaków” szykanowali, a kolejne władze IC jakoś przymykały oko na działania grupy, choć były o nich informowane przez celników, także pisemnie. Na krótko „grupa lubaczowska” została w Korczowej rozbita, a jej najważniejsi członkowie „rozparcelowani” w inne miejsca służby. Około trzy lata temu powrócili i to, jak podkreślają nasi informatorzy, triumfalnie. Szefował im niejaki „Bracie”, celnik wysoko postawiony i jak wieść niesie, z układami. Inne gwiazdy grupy to m.in.  „Matołek”, „ADHD”, „Ruda”, „Szrama” czy wspomniani „Mecenas” i „Wąski”.
- To jest normalne państwo w państwie – mówią nam korczowscy celnicy. To oni opowiedzieli nam o ustawianych kursach pasem „nic do oclenia”. – Wszystko można było przewieźć – twierdzą. – Kwestia odpowiedniej zmiany i „przekonania” młodych funkcjonariuszy, że na zielonym pasie odprawa ma iść szybko, a przełożony ma zawsze rację – śmieją się. – Fikać tam nie ma co, bo „lubaczowiacy” są zwarci, silni w swej grupie i wyeliminują każdego, kto stanie im na drodze – ostrzegają. Przychylność okazywana niektórym podróżnym na zielonym pasie to nie jedyne grzeszki „grupy lubaczowskiej”. Ostatnio nasi informatorzy zaalarmowali o przekrętach dotyczących wyłudzania zwrotu VAT-u.

- Przez granicę „idą” na papierze towary rzekomo wywożone z UE na Ukrainę – tłumaczą celnicy. – W rzeczywistości „lubaczowiacy” potwierdzają wywóz czegoś, czego na oczy nie widzieli – dodają.
Piotr Daniel: – Publikacje są krzywdzące dla funkcjonariuszy
O tych ostatnich kombinacjach pisaliśmy niedawno. Wspomnieliśmy o tym, że celniczka „Ruda” odprawiła na papierze taką ilość towaru, która nie miała prawa zmieścić się w samochodzie, który rzekomo towar wiózł. Niedługo potem „przegiął” „Wąski”, który odprawił towar za pół miliona złotych, a ukraiński bus został zatrzymany dalej i stwierdzono, że jedzie „na pusto”. Niemal na każdą naszą publikację na temat „grupy” lubaczowskiej dyrektor Izby Celnej, Piotr Daniel reagował stwierdzeniami, że wspomniana grupa nie istnieje, opieramy swe publikacje na plotkach i pomówieniach, a ich treść godzi w dobre imię Służby Celnej. Nie inaczej jest i tym razem – “(…)Dyrektor Izby Celnej w Przemyślu podtrzymuje, że publikowane przez ww. gazetę(Super Nowości – przyp. autora), a przekazywane przez tzw. informatorów doniesienia, godzą w dobre imię funkcjonariuszy Izby Celnej w Przemyślu, a sposób w jaki są one przedstawiane w dotychczasowych publikacjach gazety może prowadzić do nierzetelnego odbioru tej sytuacji przez czytelników i jest krzywdzący dla funkcjonariuszy” – czytamy w komunikacie dyrektora Daniel na stronie internetowej przemyskiej Izby Celnej.

Dymisja „Latarni” odrzucona?

Nie wątpimy ani trochę, że ostatnie zawieszenia w czynnościach celników nie mają nic wspólnego z naszymi publikacjami. Trudno, żeby zawieszano funkcjonariuszy w związku z artykułami w gazecie. Faktem jest natomiast, że zawieszeni zostali członkowie rzekomo nieistniejącej „grupy lubaczowskiej”, opisywani przez nas wcześniej i to za takie przekręty, jakie w ich wykonaniu opisaliśmy opierając się na tym, co przekazywali nam nasi informatorzy.
- Ciekawe jest też to, że po tym waszych podobno wyssanych z palca artykułach, „Bracie” został z Korczowej przeniesiony gdzie indziej – śmieją się celnicy. – Paru innych „lubaczowiaków” też tajemniczo zmieniło miejsce służby, a „Matołek” przepadł w konkursie na zastępcę – dodają. Nie szczędzą nam też coraz to nowych informacji. – „Latarnia” vel „Atrament” podał się do dymisji po szumie, jaki zrobiliście swymi publikacjami – zdradzają. – Ale nie została przyjęta. I nic dziwnego, bo jej przyjęcie oznaczałoby przyznanie, że szefostwo nie reagowało na działania „lubaczowiaków” – wyjaśniają celnicy.

„Bracie” ma plecy?
- Jak można było tyle czasu to wszystko tolerować, a teraz przedstawiać zawieszenia, jako sukces Służby Celnej – zastanawiają się funkcjonariusze, dodając że sprawa z potwierdzaniem lewego towaru ma charakter międzynarodowy. – Bo potwierdzony na lewo towar pochodził m.in. z Włoch  – wyjaśniają celnicy dodając, że: – Naczelnik potrafi jednak karać, nie tak dawno kierownik zmiany i kierowniczka sekcji za niedopełnienie obowiązków związanych z procedurą antykorupcyjną zostali natychmiast odwołani ze stanowisk  – opowiadają funkcjonariusze celni. – Tylko że żadne z nich nie ma nikogo bliskiego w kręgach związanych z władzą w województwie, a taki „Bracie” na przykład ma wpływową małżonkę – przekonują. – Dlatego mimo całej tej afery włos mu z głowy nie spadł i jeszcze za usprawnianie działania przejścia dostawał najwyższe nagrody w urzędzie, co wprawiło w zdumienie innych kierowników oddziałów- podkreślają celnicy.

Monika Kamińska

do “Kolejni „lubaczowiacy” są zawieszani w czynnościach”

  1. czytający

    Pani Moniko, zrobiła Pani bardzo dużo, proszę się nie poddawać, żeby mówic o sprawiedliwości to dyrektor zgodnie z obiowiązującymi zasadami w innych państwowych instytucjach powinien tego bracie odwołać ze stanowiska. Fakt, że ten pan ma żonę blisko wojewody nie może uchronić go od odpowiedzialności za złe zarządzanie. Proszę to dalej kontynuowac aż do skutku, czyli odwołania ze stanowiska. Pozdrawiam.

  2. Kmicic

    Szrama! Z Nowego Sioła tak jak sobie życzyłeś, twoje groźby zostały mi przekazane. Co ci mogę napisać?Ja gram w innej lidze, jakbyś był naczelnikiem albo dyrektorem, to bym się nad tym zastanowił. Na grzybiarza z Werchraty nie będę tracił czasu. Zawsze możesz przyjechac i spróbować dać mi w ryj, przeciez wiesz gdzie mieszkam.

  3. czytelnik innego forum

    Car i Szrama znowu razem w Werchracie.

    NUC bojąc się skandalu przed EURO pozbywa się funkcjonariuszy, którzy już bardziej należą do CBŚ-u niż do niego. Byłby wstyd jakby zawijali z granicy.

    Kolego Szrama, teraz z Carem założycie zorganizowaną grupę o charakterze turystyczno-zbierackim i w przerwach między pociągami, będziecie zbierać grzyby i jagody. Jak będziesz poznawał okoliczne lasy to w wolnej chwili się zastanów, czy warto dla tych pieniędzy być cynicznym, bezwzględnym, pazernym i zakłamanym bydlakiem.

    http://celnicy.pl/showthread.php?9396-Car-i-Szrama-znowu-razem-w-Werchracie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.