Kolejny protest w związku z …obwodnicą Jarosławia

Obwodnica Jarosławia miała wszystkim pomóc. Wygląda jednak na to, że przynajmniej niektórym zaszkodziła. Dlatego ludzie protestują. Fot. Archiwum

TUCZEMPY (gm. Jarosław). Jak mieszkańcy Kwiatowej chcą wyłączenia swej ulicy z ruchu, tak włączenia do niego chcą drobni przedsiębiorcy z sąsiedniej Muniny.

Na obwodnicę Jarosławia mieszkańcy miasta i okolic oraz kierowcy z bliska i daleka czekali z utęsknieniem. Im bliżej było do jej oddania, tym wszyscy bardziej cieszyli się, że skończą się niebotyczne korki, a zacznie “cywilizacja”. Niestety, okazało się, że nie wszyscy cieszą się z obwodnicy, bo jej projektanci zapomnieli jakoś o niektórych. Rzecz w tym, że ci “niektórzy” to mieszkańcy Tuczemp, rolnicy oraz drobni przedsiębiorcy.

Ulica Kwiatowa w Tuczempach to klasyczna “osiedlówka”. Szosa wąska, bez chodników, czy nawet szerszego pobocza. Do otwarcia obwodnicy ludzie żyli tu cicho, spokojnie. A teraz?– Ni stąd, ni zowąd bez żadnej konsultacji z nami, czy bodaj powiadomienia nas, naszą ulicą puszczono normalny ruch samochodowy – mówią mieszkańcy Kwiatowej. – Nasza ulica nie jest w żaden sposób przystosowana do ruchu autobusowego– dodają. Wcześniej tą ulicą legalnie jechały TIR-y. Teraz teoretycznie jest otwarta dla autobusów. Teoretycznie, bo wielu kierowców woli skracać sobie drogę przez Kwiatową, zamiast jechać zgodnie z przepisami.

Jak mieszkańcy Kwiatowej chcą wyłączenia swej ulicy z ruchu, tak włączenia do niego chcą drobni przedsiębiorcy z sąsiedniej Muniny, którzy przy drodze wiodącej z Muniny do Jarosławia prowadzili interesy, stacje benzynowe czy bary. Samochody, jadąc obwodnicą omijają je, a to poważne straty.

A ty rolniku, jedź sobie, jedź
Twórcy obwodnicy jakoś zapomnieli też, że dzieło swe tworzą na terenie rolniczym. Ludzie nie mogą płodów rolnych do zakładów zbożowych wozić obwodnicą, bo ma ona status drogi szybkiego ruchu, zatem nie wolno nią jeździć na przykład ciągnikami. Co prawda po  zorganizowanym przez zainteresowanych na początku stycznia spotkaniu z przedstawicielami GDDKiA “coś” się zmieniło, ale problem nadal istnieje. – To “coś” to zaklejenie znaku “zakaz ruchu traktorami” – opowiadają rolnicy. – Raz, że takie “zaklejanie” jest zdaje się bezprawne i tymczasowe przecież, dwa, że i tak rolnicy jadący od strony Przeworska muszą robić spore “kółko” nadkładając 10 kilometrów – wyjaśniają.

W piątek (15 lutego) ludzie zablokowali drogę przy wjeździe do Tuczemp. Protestowało kilkadziesiąt osób. – Musimy coś wreszcie zrobić z tym idiotycznym rozwiązaniem, które zamiast przynieść wszystkim korzyści, przyniosło tylko kłopoty – mówili.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.