Kolejny zawód, Resovia bez pucharu

Fot. Wiesław Kozieł

FINAL FOUR ENEA CUP PUCHARU POLSKI 2013. Mimo przedsezonowych zapowiedzi kolejnego celu, jakim było zdobycie PP mistrzowie Polski nie zrealizowali.

Kolejnego celu zapowiadanego na ten sezon nie zrealizują siatkarze Asseco Resovii. Mistrzowie Polski w tym tygodniu pożegnali się już z Ligą Mistrzów, w której mieli znaleźć się w Final Four, a w niedzielę przegrali w ścisłym finale PP z ZAKSĄ i kolejne trofeum przeszło im koło nosa.

W półfinale resoviacy wystawili swoich kibiców na dużą próbę nerwów. Ich gra mocno falowała, zresztą jak to ma miejsce przez cały sezon. Gdy prowadzili w setach 2-1, wydawało się, że są na dobrej drodze do zakończenie meczu w czterech partiach. – Nie ma czegoś takiego, że prowadzisz 2-1 i już kontrolujesz grę – mówi trener Kowal i dodaje. – To jest nowy set i wiedzieliśmy, że Delecta gra bardzo równo i będzie walczyć do samego końca. W tak wyrównanym meczu, jak grasz na przewagi, nie można tracić punktów po nieporozumieniach między zawodnikami czy podczas udanej obrony dotykamy siatki.

Losy sobotniego półfinału z udziałem ekipy z Rzeszowa rozstrzygnęły się w emocjonującym tie-breaku. W nim zespół trenera Kowala prowadził już 13:10 i roztrwonił przewagę doprowadzając do nerwowej końcówki. – Najważniejszy jest awans do finału, nie ważne w jakim stylu – mówi szkoleniowiec mistrzów Polski. – Mieliśmy sporo problemów, graliśmy w takim składzie pierwszy raz od dawna. Nasza dyspozycja była zagadką. Po tak nerwowym ostatnim okresie, miałem sporo obaw przed tym meczem z Delectą. Jednak moi zawodnicy się pozbierali i pokazali potencjał. To zwycięstwo może nam pomóc nie tylko w finale, ale też na przyszłość. Każda wygrana buduje morale zespołu. W finale czeka nas zupełnie inny mecz z przeciwnikiem grającym inną siatkówkę. Musimy być na to przygotowani – mówił po sobotnim półfinale trener Kowal.

Set nadziei
Finałowy pojedynek był faktycznie zupełnie innym widowiskiem niż mecz z Delectą i po pierwszym wygranym secie mocno rozbudził nadzieje rzeszowskich kibiców. – Zaczęliśmy bardzo dobrze, ale z czasem gdzieś zatraciliśmy skuteczność. Mieliśmy dobre przyjęcie i kończyliśmy kontrataki. Szkoda, bo naprawdę walczyliśmy, ale się nie udało. Teraz pozostaje nam tylko liga i musimy na niej się skoncentrować – mówi kapitan Asseco Resovii, Olieg Achrem. – ZAKSA trochę dominowała w przyjęciu i mieliśmy problemy z wysoka piłką i uważam, że to było decydujące. Ciężko było nam zatrzymać Fontelesa.

Boże, Boże Bożenka…
Brak w I secie Antonina Rouziera (w półfinale z Jastrzębskim Węglem odnowiła mu się kontuzja mięśni brzucha) spowodował, że pierwszą opcją w ataku w ekipie ZAKSY był Brazylijczyk Felipe Fonteles, który grał jak w transie. Nie tylko świetnie przyjmował zagrywki resoviaków, ale był niezwykle skuteczny w ataku i raził zagrywką. Trener Castellani po przegranym pierwszym secie w kolejnych podjął ryzyko wystawiając do składu francuskiego atakującego, który może nie był aż tak dynamiczny jak zawsze, ale swoje zrobił, zwłaszcza serwisem. – Cieszymy się ogromnie. Mimo problemów zdrowotnych pokazaliśmy wielki chart ducha i wygraliśmy – mówił zadowolony Piotr Gacek, libero ZAKSY, który w szatni wraz z kolegami przy głośnej muzyce disco polo zespołu Bracia Figo Fagot (w kółko leciała piosenka „Boże Boże Bożenko”) fetował sukces.

Brak wiary
Resoviacy mieli swoje szanse w tym meczu choćby w III secie, którego rozpoczęli prowadząc 10:4, ale bardzo szybko roztrwonili przewagę. W IV natomiast niemal od samego początku byli w pogoni za rywalem i wydawało się, że w końcówce uda się doprowadzić do tie-breaka. Przy stanie 23:23 flota w aut posłał Piotr Nowakowski, a za chwilę za szybko do wystawy Lukasa Tichacka wystartował Grzegorz Kosok,posyłając piłkę daleko poza boisko. – Z czego to się bierze ? – zastanawia się rozgrywający mistrzów Polski. – Z braku zaufania we własne możliwości, jak i możliwości całego zespołu. To są kolejne błędy, które się powielają i zaczynają się od przyjęcia, później w ataku i zagrywce, wszędzie to jest bardzo trudne – mówi Tichacek, który praktycznie miał tylko jednego pewnego zawodnika w ataku – Zbigniewa Bartmana (53 proc. skuteczność).

Organizacyjny zgrzyt
Po meczu ekipie z Rzeszowa zarzucono, że błyskawicznie w ostentacyjny sposób opuściła boisko przed dekoracją rywali i nie wysłuchała narodowego hymnu na podium. – To nie była żadna nasza złość czy frustracja po porażce – tłumaczy Olieg Achrem. – Nikt nam z organizatorów nie powiedział o tym, jak ma wyglądać ta ceremonia. Myśleliśmy, że po wręczeniu nam pucharów, możemy zejść. Na pewno nie było to jakieś celowe, żeby kogoś obrazić – wyjaśnia kapitan Asseco Resovii.

Nowakowski wpadł Włochom w oko
Częstochowski turniej zgromadził na trybunach sporą grupę włoskich menedżerów (czego nie można powiedzieć o kibicach) na czele z Lucą Novim, który w swojej agencji ma praktycznie wszystkich czołowych zawodników świata. Włosi nie ukrywali zainteresowania polskimi zawodnikami, a w samych superlatywach wypowiadali się o Piotrze Nowakowskim. Środkowy Asseco Resovii, któremu po tym sezonie kończy się dwuletni kontrakt z klubem z Rzeszowa, zrobił na nich wrażenie szczególnie w półfinałowym meczu z Delectą, kiedy to praktycznie kończył atak za atakiem (11 na 14 – 79 procentowa skuteczność), a do tego dołożył 7 bloków.

Kiepska frekwencja
Zaskoczeniem dla wszystkich była kiepska frekwencja na trybunach. Mimo bardzo przystępnych cen biletów (25 i 15 zł) hala mogąca pomieścić 7 tys. widzów  świeciła pustkami. Gdyby nie przyjezdne grupy kibiców, byłoby jeszcze gorzej. Jest to o tyle dziwne, że w Częstochowie zagrały aktualnie cztery najlepsze zespoły w naszym kraju, w którym siatkówka uważana jest za sport narodowy…

Nos radiowców
Resoviacy jak i kibice z Rzeszowa w kiepskich nastrojach opuszczali Częstochowę. Jedynie komentator Radia Rzeszów, Bartłomiej Wisz miał szczęśliwą minę, bowiem niemal bezbłędnie wytypował wynik i liczbę punktów w finałowym meczu, za co otrzymał nagrodę. Dzień wcześniej w identycznym konkursie dla dziennikarzy triumfował również przedstawiciel Radia Rzeszów, Jerzy Hass (trafił wynik i liczbę punktów w meczu Asseco-Resovia-Delecta).

Rafał Myśliwiec, Częstochowa

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.