Komary (lekko) spryskane

STALOWA WOLA. Kilka dni, a właściwie nocy, trwała walka z komarami. Wyników nie da się od razu docenić, ale na pewno bzyczący wróg nie został wybity w pień.

Nawet w biały dzień nie da się spokojnie usiąść w kawiarnianym ogródku. Pod wieczór, pod parasolami w pubach nie ma już nikogo. A przecież trwają największe upały tego lata! Wilgotność najcieplejszej pory roku sprzyja rozwojowi owadziej zarazy i nie pomagają doraźne opryski środkami owadobójczymi. Taki właśnie oprysk kończy w Stalowej Woli firma „In-Pest”. Wiosną dezynsektorzy wybijali zalążki komarów w oczkach wodnych. Na trochę to pomogło, ale potem przyszły ulewy i prewencyjne trucie okazało się niewystarczające. Za pięciodniowe opryskiwanie środkami owadobójczymi, firma spod Rzeszowa wzięła 15 tys. Niektóre osiedla trzeba jeszcze kilka razy spryskiwać, bo plaga nie ustępuje.

jam

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.