Komisje ds. odszkodowań nie zdają egzaminu!

Poszkodowani przez szpital walcząc o odszkodowanie przed komisją muszą uzbroić się w cierpliwość. Fot. Anna Moraniec

PODKARPACIE. Dla pacjenta nie jest ani łatwo, ani szybko.

- Do komisji orzekających o zdarzeniach medycznych w 2012 roku wpłynęło 20 wniosków z roszczeniami pacjentów, osiem zostało odrzuconych ze względów formalnych (dotyczyły zdarzeń sprzed 1 stycznia 2012 roku, albo takich, do których doszło poza szpitalem np. w przychodni), a postępowania w dwunastu wciąż trwają – mówi Maria Litwa, radca prawny, przewodnicząca Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych w Rzeszowie.

Ustawa umożliwiająca rozpatrywanie roszczeń pacjentów przez komisję zakładała, że od złożenia wniosku do jego ostatecznej oceny nie powinno upłynąć więcej niż cztery miesiące.

Na orzeczenie komisji musi zgodzić ubezpieczyciel szpitala
Dlaczego komisje nie działają tak jak powinny? – Po pierwsze wnioski spełniające kryteria wpłynęły dopiero w II połowie roku. Potem komisje je rozpatrzyły, ale świadczeniodawcy złożyli od nich odwołanie. Musiała zebrać się kolejna komisja (w innym składzie), w jednym przypadku powołać biegłego, a o to jest trudno – mówi Maria Litwa. – Członkowie komisji nie orzekają o winie personelu czy szpitala, ustalają tylko czy dane zdarzenie miało miejsce. Niestety, nawet gdy są przekonani, że doszło do zdarzenia, to nie przesądza sprawy.

Do wypłaty zadośćuczynienia i odszkodowania konieczna jest akceptacja tych warunków przez ubezpieczyciela albo szpital. Zgodnie z ustawą w przypadku zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia kwota obejmująca wysokość odszkodowania i zadośćuczynienia nie może być wyższa niż 100 tys. zł, w przypadku śmierci maksymalna kwota nie może przekraczać 300 tys. zł. Zgodnie z art. 67 k ust. 2 ustawy – ubezpieczyciel/szpital przedstawia podmiotowi składającemu wniosek propozycję odszkodowania i zadośćuczynienia, która nie może być wyższa niż we wniosku. Propozycja ta może natomiast wynosić… 1 zł. Od woli szpitala więc zależy, czy dojdzie do zawarcia ugody z wnioskodawcą, na skutek orzeczenia komisji, czy odda sprawę do sądu.

Sprawami, które jako pierwsze trafiły do podkarpackich komisji ds. odszkodowań było: odesłania pacjenta bez udzielenia pomocy z izby przyjęć Centrum Medycznego w Łańcucie, oraz niewłaściwie (według wnioskodawcy) wykonanie zabiegu chirurgicznego w strzyżowskiej lecznicy.

***
Jeżeli przed komisją pacjenci mają czekać latami na wypłatę roszczenia, to lepiej oddać sprawę do sądu, który może przyznać większe odszkodowanie. W takim też przypadku bezsensowne jest utrzymywanie martwego tworu, który nie ma po prostu racji bytu.

Anna Moraniec

do “Komisje ds. odszkodowań nie zdają egzaminu!”

  1. gość

    Trzeba iść do śądu i skarrzyć lekarz udowodnienie im winy nie jest trudne wystarczy zapytać drugiego lekarza lekarze kupią sądy i prokuratorów ale nie kupją dokumętacji medycznej

  2. ROMAN

    no ciekawe a kiedy to Pacjent w tym całym ” bałaganie ” był najważniejszy- bo ja jaksięgam pamięcią do tyłu X- lat to nigdy
    - pacjęt tylko przeszkadza i przyczynia się do powstawania ; kłopotów i problemów – a kto chce je rozwiązywać ?
    - dla niektórych to najlepiej aby nie istniał – i takie są realia .

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.