Kompromitacja biało-niebieskich. ZDJĘCIA

W sobotę stalowcy nie potrafili umieścić piłki w siatce nawet z rzutu karnego.

STAL SANDECO RZESZÓW – MOTOR LUBLIN. Nasi piłkarze nie potrafili strzelić rzutu karnego nierozgrzanemu bramkarzowi, który nie pamiętał, kiedy ostatni raz bronił w lidze.

Mecz z Motorem pokazał dobitnie w czym tkwi słabość Stali, która od sierpnia nie potrafi wygrać meczu. Rzeszowianie przez cale sobotnie spotkanie nie stworzyli z akcji choćby jednej sytuacji bramkowej. Nie pomogło im nawet to, że przez większą część II połowy grali z przewagą dwóch zawodników.

To był najgorszy mecz jaki stalowcy rozegrali odkąd ich trenerem jest Andrzej Szymański. Ślamazarnie rozgrywane akcje, mnóstwo niedokładności, brak jakiegokolwiek pomysłu na grę, tak w sobotę zaprezentował się nasz zespół.

Obroniony karny i gra w dziewiątkę

Jedyne zagrożenie jakie stworzył pod bramką rywali miało miejsce po rzutach wolnych wykonywanych przez Tomasza Margola. Za pierwszym razem piłka po jego strzale odbiła się od słupka, za drugim futbolówkę zmierzającą w okienko, jakimś sposobem wybił Kamil Styżej. Rezerwowy bramkarz Motoru był świetnie rozgrzany, bo kilka minut wcześniej obronił rzut karny wykonywany przez Wojciecha Reimana (pierwotnie „jedenastkę” miał wykonywać Margol). – Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio grałem w meczu o punkty. Udało mi się sprowokować zawodnika Stali, by strzelił w mój prawy róg. To ułatwiło mi zadanie – mówił po meczu jego niespodziewany bohater.

Styżej mógł nim zostać, bo w 62. min Oszust sfaulował w polu karnym Macę, który próbował dobić piłkę wypuszczoną przez podstawowego bramkarza Motoru. Gdy sędzia wskazał na „wapno”, a golkipera chyba zbyt pochopnie odesłał do szatni, goście przez ponad dziesięć minut wykłócali się z nim co do słuszności podjętych decyzji. Tych nie zmienili, ale utraty gola udało im się uniknąć. Po chwili przyjezdni stracili jeszcze nie umiejącego poskromić emocji Migalewskiego i musieli grać w dziewiątkę. W tym czasie gospodarze ani razu nie potrafili zagrozić ich bramce z akcji. Żal było patrzeć na to co robią nasi piłkarze.

Kto wstrząśnie Stalą?

Czy przyczynę ofensywnej słabości Stali można ciągle tłumaczyć absencją Wojciecha Krauzego? Z pewnością nie. To raczej fatalna forma całej linii pomocy i złe jej zestawienie, sprawiają, że brakuje okazji do zdobycia bramki. Wspomniany Reiman miota się gdzieś między obroną a resztą drużyny, notując więcej strat niż dobrych zagrań. Podwieszony pod jedynego napastnika (taki pomysł już nie wypalił w poprzednim sezonie) Margol, jest bezproduktywny. W sobotę praktycznie nie było też akcji oskrzydlających. Jakub Górecki do pewnego momentu, był pierwszym do zmiany, obudził się w końcówce, gdy ci, którzy powinni nadawać ton grze, pochowali się za plecy rywali. Grający po lewej stronie Andreja Prokic, wciąż chyba żyje wspomnieniami poprzedniego sezonu. Wtedy był jednym z motorów napędowych biało-niebieskich. Dziś irytuje tylko przetrzymywaniem piłki, prostymi stratami lub tym, że w ogóle go nie widać na boisku.

Motor niewiele w Rzeszowie pokazał. Wykorzystał jednak, że Stal miała fatalnie zabezpieczoną prawą stronę boiska. Grający tam ofensywnie usposobieni pomocnicy jakimi są Górecki i Florian, przepuścili Migalewskiego, który wypracował znakomitą okazję Rafałowi Kycko. Może gdyby wystąpił tam nominalny obrońca (Drożdżal?), Ukrainiec nie przeprowadziłby bramkowej akcji. Może gdyby w końcu szansę gry w ataku dostał Damian Wolański, który w tym sezonie sprawia najlepsze wrażenie z napastników (choć gra ogony), Stal strzeliłaby gola mimo braku klarownych okazji? Może wreszcie czas wstrząsnąć tą drużyną, bo zmierza ona donikąd?

ZOBACZ ZDJĘCIA!

STAL SANDECO 0
MOTOR 1
(0-1)
0-1 Kycko (24.)
STAL SANDECO: Wietecha – Florian Duda, Słomian (77. Wolański), Hus, J. Górecki, Lisańczuk (88. Krzysztoń), Reiman, Margol (90. Rzeźnik), Prokic, Maca
MOTOR: Oszust – Falisiewicz, Batata, Karwan, Dykij, Prędota, Pyda, Niżnik (67. Styżej), Kycko (90. Górniak), Popławski, Migalewskij
Sędziował: Tomasz Piróg (Kraków). Żółte kartki: Słomian oraz Migalewskij, Popławski. Czerwone kartki: Oszust (61. faul), Migalewskij (73. druga żółta). Widzów: 500

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.