Komputery na usługach dusz

Pierwszy grób na stalowowolskim cmentarzu. Jest w nim pochowany Gracjan Bauer, pierwszy mieszkaniec miasta, posiadacz pierwszego samochodu zarejestrowanego w Stalowej Woli, zresztą urodzony 1.01.1901 r. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Coraz częściej odwiedzamy groby bliskich i znajomych wirtualnie. Strony w Internecie ma coraz więcej naszych nekropolii.

W dobie powszechnej informatyzacji, nawet przed pójściem na cmentarz warto włączyć komputer. To jeszcze stosunkowo rzadkie u nas przypadki, ale zarządcy cmentarzy robią ich komputerowe mapy. Kto ma dostęp do komputera, na pewno nie zabłądzi w poszukiwaniu grobu osoby bliskiej, bądź tylko znanej z nazwiska. Czasami i bez nazwiska można grób odnaleźć. I nie tylko odnaleźć, bo komputer daje szersze możliwości. Przykładem Cmentarz Komunalny w Stalowej Woli, na którym kilkoma kliknięciami w klawiaturę, można zlecić chociażby uprzątnięcie grobu.

Dopiero od niedawna przy wejściach na nasze cmentarze stoją tablice z planami. Przy mniejszych nekropoliach uzupełniane są one katalogami pochowanych z numerem lub symbolem kwatery przy nazwisku. A to już przeszłość. W czasach, gdy mało kto wychodzi z domu, bez sprawdzenia pogody w osobistym komputerze, informatyzacja musiała też trafić na nekropolie.

Kolejki zniknęły, gdy groby trafiły do komputerów
W 2003 r.  największa stalowowolska nekropolia została wyposażona w komputerowy system ewidencji zmarłych i grobów. To, co na innych cmentarzach zajmuje półki papierzysk, tu mieści się w jednym komputerze. Praktyczne, wygodne i bardzo szybkie. Wystarczy znaleźć stronę cmentarza, by dowiedzieć się, kto ostatnio umarł, gdzie jest czyjś grób, albo poczytać o osobach zasłużonych, pochowanych na tej nekropolii. Można też zlecić stałą opiekę nad grobem, albo jednorazowe jego posprzątanie.

- Takdobrze skatalogowanych nekropolii w Polsce jest zaledwie kilka – mówi Piotr Banaczyk, prezes spółki „Memento”, która od 20. lat zarządza cmentarzem przy ul. Ofiar Katynia w Stalowej Woli. – Wzięło się to przede wszystkim z potrzeby, wspartej moją pasją. Gdy zbliżał się dzień Wszystkich Świętych, przed naszym biurem ustawiały się kolejki pytających o groby. Całymi dniami trzeba było tłumaczyć, gdzie ktoś jest pochowany. Teraz tego nie ma, bo prawie każdy ma komputer w domu.

A warto dodać, że na stalowowolskim cmentarzu, który jest jedną z młodszych nekropolii – założony w 1944 r. – w regionie, pochowanych jest ponad 17 tys. osób.

Wieczny odpoczynek z komputerem w tle
Pasją prezesa Banaczyka są komputery. Sam administruje stroną cmentarza, sam ją też zrobił i uaktualnia. Każdy grób ma swoje zdjęcie, a nazwisko pochowanego opatrzone jest datą urodzin i śmierci. – Zajęło mi to sześć lat, ale teraz jestem dumny z tego mozołu – mówi prezes „Memento”. Kosztów nie wylicza, bo poza czasem nie wyłożył ani złotówki. Sprawdziliśmy jednak oferty firm komputerowych, które proponują dokumentację cmentarzy. Liczą sobie co najmniej 15 zł od jednego grobu, a dochodzą do tego inne koszty. Zarządca cmentarza podobnego do stalowowolskiego, który chciałby zlecić taką dokumentację, musi się liczyć z wydatkiem 400 – 500 tys. zł. I prędzej czy później, z takim wydatkiem będzie się musiał uporać, bo nawet wieczny odpoczynek bez komputera jest coraz trudniejszy.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.