Komu wibrator, komu?

Takie “zabawki” można znaleźć w ogólnodostępnym sklepie. Nie są drogie, ale nie są oznakowane żadnymi atestami, czy certyfikatami. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Uwaga na wibratory bez atestu, użycie ich może skończyć się nawet sepsą!

W jednym z nowo otwartych w Przemyślu sklepów typu “szwarc, mydło i powidło” pojawiły się… wibratory. Solidnych kształtów imitacje męskiego narządu płciowego na baterie stoją na półce obok erotycznych breloczków. Opodal w tym samym sklepie można znaleźć zabawki, bibeloty, a nawet ubrania. Jednych to oburza i zniesmacza,  inni uważają to za znak czasów. Najważniejsze jednak jest to, że erotyczny gadżet, choć niewątpliwie zainteresowanych może skusić ceną, użyty zgodnie z przeznaczeniem może być niebezpieczny i wywołać nawet sepsę!

- W tym sklepie na półce stoją męskie członki – powiedziała nam zdenerwowana Czytelniczka z Przemyśla. – Sztuczne oczywiście – doprecyzowała szybko. – Do czego to podobne? Od sprzedaży takich rzeczy jest sex shop, a nie sklep z zabawkami – dodała.

Sprawdzamy: rzeczywiście w nowo otwartym sklepie w centrum miasta można znaleźć nie tylko gadżety o zabarwieniu erotycznym, ale także wspomniane przez Czytelniczkę wibratory. Z wyglądu przypominają te dostępne w sex shopach, tyle, że nie sposób się dopatrzeć jakiejkolwiek instrukcji, czy certyfikatów. Za to są w bardzo przystępnych cenach, średnio 10 razy niższych niż te oferowane w sklepach z “galanterią erotyczną”. Kobieta około 30-stki robi zdjęcie jednemu z nich. – Wyślę mężowi – śmieje się przemyślanka. – Może go to zmotywuje do częstszych przyjazdów do domu – dodaje rozbawiona wyjaśniając, że małżonek pracuje  za granicą. Za chwilę do półki z wibratorami podchodzi klika młodych dziewczyn. – Koleżanka ma urodziny, chcemy jej kupić taki gadżet dla śmiechu – wyjaśniają naszemu dziennikarzowi nieco skrępowane.

Jedni oburzeni wibratorami, inni oburzeniem
Wibratory stoją na najwyższej półce, nie rzucają się więc w oczy maluchom, ale nietrudno je choćby ze względu na rozmiary dostrzec. – To obrzydliwe i oburzające, że takie rzeczy są w ogólnodostępnym, także dla dzieci sklepie -  mówi Adam Łoziński radny PiS i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu słynący z konserwatywnych poglądów. – Bez przesady z tą pruderią – ripostuje na to Stanisława Hrynek –Hlubna, przemyślanka od lat mieszkająca za granicą i sympatyczka Ruchu Palikota. – Na całym świecie ludzie z takich rzeczy korzystają i nikt od tego nie umiera – dodaje.

Monika Kamińska

do “Komu wibrator, komu?”

  1. Rzeszowiak

    Mój też nie ma atestu, ale jest całkowicie naturalny. Polecam

  2. zombi

    dziewuchy uwazajcie ,bo uzywanie nieatestowanych wibratorów grozi ciążą.Mnogą.

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.