Komu zależy na „przywaleniu” CRM-owi?

Fot. Monika Kamińska

JAROSŁAW, RZESZÓW. Gęsta atmosfera wokół jarosławskiego pogotowia nadal się utrzymuje. Tym razem dostaliśmy absurdalny anonim.

„(…) Ludzie listy piszą …” – to słowa nienowej już, ale nadal lubianej i popularnej piosenki. Co prawda teraz częściej wysyłamy „listy” elektroniczne, czyli e-maile, ale nie o drogę listu wszak idzie, a o treść. A treść otrzymanego przez naszą redakcję listu mocno nas zaskoczyła. Jego nadawca, podpisujący się nieczytelnie, twierdzi, że NFZ ma wypłacić każdemu z pracowników Centrum Ratownictwa Medycznego (pracowników tych nadawca nazywa „najeźdźcami”) po …270 tys. złotych za błędy w procedurze wypowiedzenia CRM-owi umowy na usługi ratownictwa medycznego w Jarosławiu i okalającym go powiecie. Prezes firmy ma dostać wg niego aż 1,5 mln. złotych.

- (…) Jak wiadomo obecnie usługi świadczy CRM – pisze autor anonimu. – Rzekomo po naszych dramatycznych staraniach umowy z tym najeźdźcą zostały wypowiedziane i będziemy mogli wrócić do pracy – wyjaśnia sugerując wyraźnie, że jest pracownikiem pionu ratowniczego jarosławskiego szpitala, czyli Centrum Opieki Medycznej. – (…) Ci najeźdźcy śmiejąc się z nas  twierdzą, że gdy stracą swe etaty, to NFZ wypłaci im po 270 tys. złotych każdemu, a ich szefowi (Jerzemu Tarkowskiemu przyp. autora), 1,5 mln. złotych – przekonuje nadawca listu. – A wszystko to za błędy w kwestiach związanych z wypowiedzeniem umowy na usługi ratownictwa medycznego – stwierdza apelując do nas, „szanownych dziennikarzy”, jak pisze, o ujawnienie tych bulwersujących faktów i zawiadomienie „odpowiednich służb”.

Jerzy Tarkowski, prezes CRM w Jarosławiu tylko głową z politowaniem kiwa. – Znów jakąś „aferę” wynaleźli ze mną i moją firmą w roli głównej – uśmiecha się smutno. – Już mnie nawet poziom absurdu tych wymysłów nie dziwi – dodaje. Tarkowski przypomina też, ze jego pracownicy nie są na etatach, a na kontraktach, więc za jakie niby „utracone etaty” mieliby otrzymać odszkodowania. – Ktoś chyba chciał wywołać sensację, ale konceptu i wiedzy zabrakło – komentuje prezes CRM. – Odwołaliśmy się od decyzji prezesa NFZ w Warszawie w sprawie uchylenia poprzedniego przetargu, w którym wygraliśmy – przyznaje. – Ale to nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek odszkodowaniami – wyjaśnia J. Tarkowski. – Ktoś kto pisał te głupoty powinien się douczyć, zanim coś napisze i jeszcze do dziennikarzy – stwierdził bez ogródek.

Sensacyjnych „informacji” przekazanych nam przez anonimowego korespondenta nie potwierdza także Podkarpacki Wojewódzki Oddział NFZ w Rzeszowie. – Jest to oczywista bzdura – skomentowała insynuacje osoby, która do nas napisała Violetta Tyczyńska, zastępca dyrektora ds. służb mundurowych w POW NFZ w Rzeszowie. – Umowa została wypowiedziana zgodnie z prawem – podkreśliła dodając, że jeśli już mowa o ewentualnych odszkodowaniach w podobnych sytuacjach, to dotyczyć one mogą podmiotu, a nie pracowników, zaś decyzję o nich podejmuje sąd, a nie NFZ.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.