Kończą budować autostradę znikąd donikąd

Budimex już prawie kończy swój 33-kilometrowy odcinek autostrady. Jednak z Dębicy do Rzeszowa nim nie dojedziemy, bo inni wykonawcy nie podołali zadaniu. Fot. GDDKiA

PODKARPACIE. Autostradą A4 dojedziemy z Pustyni do Sędziszowa.

Na odcinku z Dębicy do Rzeszowa jest już położona cała nawierzchnia. Roboty typowo drogowe są już zakończone i trwają prace wykończeniowe przy oświetleniu, barierach, oznakowaniu i melioracji drogi.

Wykonawca firma Budmiex zrealizował już 93 procent kontraktu. Najprawdopodobniej przed końcem roku odcinek będzie gotowy. Niestety będzie to kolejny fragment drogi, który póki co niewiele da kierowcom. Sąsiadujące z nim odcinki są nie tylko spóźnione, ale nawet nie mają wykonawców i nie wiadomo kto je dokończy.

Na odcinku z Tarnowa do Dębicy prace stoją rozgrzebane w połowie i nie rozpisano przetargu na ich dokończenie. Chociaż możliwe, że stanie się to w listopadzie. Na odcinku między Świlczą a Rzeszowem (zachodnia część autostradowej obwodnicy Rzeszowa) sytuacja jest podobna. Prace stanęły w połowie, wykonawca został wyproszony z placu budowy, z tym, że tu sytuacja jest o tyle lepsza, iż rozpisano już przetargi i otworzono oferty. Nie wybrano jednak jeszcze firmy, która dokończy robotę.

Tym samym odcinek Budimexu będzie zaczynał i kończył się w polach. Na autostradę wprawdzie wjedziemy na węźle w poddębickiej miejscowości Pustynia, jednak da nam to niewiele. Bo jedyny zjazd zostanie zlokalizowany w okolicy Sędziszowa. Tam na węźle będziemy mogli z A4 zjechać i przez Borek Wielki dojechać do drogi krajowej nr 4 w Sędziszowie Małopolskim.

Jeśli nie zjedziemy w Sędziszowie, to autostrada skończy się pod samym Rzeszowem, na wysokości Świlczy. Tutaj zaczyna się niedokończony odcinek. Brakuje 4 kilometrów, aby odcinek Budimexu połączył się z odcinkiem, który już w połowie tego roku wybudowała firma Mostostal.

***
Te cztery kilometry sprawią, że droga jeszcze co najmniej do końca 2013 roku będzie drogą znikąd donikąd. Najprawdopodobniej całą autostradą z Dębicy do Rzeszowa pojedziemy nie wcześniej jak na początku 2014 roku.

Artur Getler

do “Kończą budować autostradę znikąd donikąd”

  1. ROMAN

    tu kawałek tam znowu kawałek- dalej kolejny potem pustka i znowu kawałek- kto to poskłada do kupy – kiedy będzie ten układ tworzyć jeden system komunikacyjny- to tak samo jak pokazywanie małpie banana przez kraty :” a widzisz fiknij przewrotkę- a masz skórkę – widzisz to podrap się za uchem- a teraz masz kawałek – dobre to skok na linę ” i trwa ta zabawa – a jak się skończy to znowu remont tego co zrobiono dzisiaj – i znowu czekanie ; to po prostu przestaje być śmieszne to po prostu jest tragiczne.

  2. VV

    Rzeczywiscie. Podobnie jest na odcinku od Rzeszowa, wlasciwie Mrowli do Debicy. Prawie skonczone. Natomiast wezel Rzeszow – Zachod to iscie ksiezycowy krajobraz z wyplukana przez deszcze nawierzchnia, tworzaca fantastyczne kaniony i wszelkim zielskiem, porastajacym pasy „autostrady” Zostaly straszace oko obiekty inzynieryjne i haldy kruszywa. Od czasu do czasu przejedzie tam jakas „ochrona”. Dlaczego Tusk, kiedy byl ostatnio w Rzeszowie nie zaszczycil obecnoscia miejsca budowy a pieprzyl farmazony z Millenium Hall? To, co do tej pory zbudowano, trzeba bedzie zaczynac od nowa, przynajmniej na tych odcinkach po firmie Radko. Szczytem fuszerki jest takze wiadukt nad „czworka” w Swilczy ktory okazal sie byc za niski. Owszem, Budimex pracuje i robi swoje ale reszta? A co ze zdewastowanymi lokalnymi drogami, zniszczonymi przez ciezarowki? Top powinien byc temat na oddzielny artykul bo jak do tej pory piszecie Panstwo zbyt ogolnie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.