Konflikt na budowie City Center. Poszło o kasę

Na budowie City Center pojawił się kolejny problem. Poszło o rzekomo zaległe pieniądze dla pracowników, które miała im wypłacić firma podwykonawcza. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Pracownicy kontra firma budowlana.

Źle się dzieje na budowie kolejnej rzeszowskiej galerii, której inwestorem jest Ryszard Podkulski. Do naszej redakcji zgłosili się robotnicy, którzy twierdzą, że firma z Lublina, będąca podwykonawcą inwestycji zalega z wypłatą należnych im pieniędzy. Chodzi o kwoty od 4 do 6 tys. zł na osobę. Pracownicy ujawnili nam również błędy i niedociągnięcia na budowie galerii.

Budowa City Center, kompleksu handlowo-hotelowo-konferencyjnego, który powstaje na działkach po dawnym hotelu “Rzeszów” ruszyła w październiku 2010 r. Zakończenie prac planowane jest na jesień przyszłego roku. Niedawno pisaliśmy już o przestojach na budowie galerii spowodowanych prawdopodobnie problemami finansowymi inwestora. Teraz pojawił się inny konflikt dotyczący pieniędzy.

- Firma Makk Polska, która jest podwykonawcą inwestycji zalega nam od sierpnia z wypłatą należnych nam pieniędzy – twierdzą jej zatrudnieni na umowę zlecenie lub umowę o dzieło pracownicy, którzy w piątek zgłosili się do naszej redakcji. – Mamy płacone zaliczkowo po 200, 300 czy 500 zł ale co to jest na miesiąc? Jesteśmy na skraju bankructwa, siedzimy o chlebie i zupce z torebki. Dziś (w piątek – przyp. red.) mieliśmy dostać zaległe pieniądze,  miał się pojawić prezes. A tu ani prezesa ani kasy. My już naprawdę nie wiemy co robić.

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z właścicielem Makk Polska i zapytaliśmy o rzekomo zaległe pieniądze pracowników. – To nie jest prawda  – zaprzeczył stanowczo właściciel firmy. – Ci panowie dostali pieniądze, na które się zgodzili, mamy na to pokwitowania. Teraz umówiliśmy się na roboty poprawkowe, za które otrzymają pieniądze po ich ukończeniu. Oni chcą zaliczek, a my nie płacimy na początku robót.

Innego zdania są jednak pracownicy, którzy przekonują, że kierownik budowy przekazując im pieniądze dawał również karteczki do podpisu, które zgubił i kazał podpisywać raz jeszcze. – Ludzie po dwa, trzy razy podpisywali – twierdzą. – A jak sobie jakieś cyfry podpisywał z przodu? – zastanawiają się.

Jednakże pieniądze to nie jedyny problem, który pojawił się przy budowie galerii. Robotnicy wskazują na mnóstwo niedociągnięć i błędów. – Brak zabezpieczeń, dziury w stropie, źle zrobiona izolacja, przez którą przechodzi woda i trzeba ją na bieżąco zasuszać. mnóstwo zmarnowanej stali, to tylko niektóre z nich – wyliczają i na dowód pokazują zdjęcia wykonane komórką. – Ale co się dziwić, jak do budowy brani są ciągle ludzie z ulicy… Ludzie przychodzą, ci im nie płacą i po 2-4 dniach odchodzą, bo czego mają tu szukać. To, co tu się wyrabia, naprawdę się w głowie nie mieści – komentują robotnicy.

W sprawie opisanych problemów próbowaliśmy się skontaktować z Ryszardem Podkulskim, inwestorem galerii. Jednak nie odbierał telefonu.

***

O problemach na budowie City Center pisaliśmy już kilkakrotnie. Zwracaliśmy zwłaszcza uwagę na sprawę fundamentów obiektu. Inwestor zamienił palowanie na rzecz innych rozwiązań, zanim uzyskał tzw. pozwolenie zamienne, o czym pisały także inne gazety. Tymczasem grunt w okolicy budowy to tak zwana kurzawka, a więc bardzo niestabilne podłoże. Nadzór budowlany nie dopatrzył się jednak dziwnym trafem żadnych nieprawidłowości. Może teraz po naszym artykule urzędnicy z nadzoru wezmą się do roboty. W przeciwnym razie na budowie może dojść do tragedii. I to oni będą za nią ponosić współodpowiedzialność. Czyżby brak zainteresowania nadzoru budowlanego wynikał z wyjątkowej sympatii dla osoby inwestora? A może chodzi o coś innego…

Katarzyna Szczyrek

do “Konflikt na budowie City Center. Poszło o kasę”

  1. bleble

    dokladnie praca na tej budowie to jedna wielka porazka traktuja człowieka jak smiecia a wypłaty jak niebyło tak niema prezes raz ma byc pozniej go niema i tak w kólko a czas leci i kasy niezapłaconej nam przybywa, niby twierdzi ze wyplaci ale czy tak bedzie mozna sie tylko domyslac ze inwestor budowy placi firmie Makk a ona nam nie. Trzeba sie z tej fimry urywac a własciciel jak mysli ze sie na krzywdzie ludzkiej dorobi to sie myli mam nadzieje ze Bog mu za wszystko niedlugo odpłaci.

  2. mamnick

    Taaaa Już DAWNO Rysiu ,,Europe II” sprzedał i kilka ze swoich ,,baraków”…DZIADOSTWO raz jeszcze DZIADOSTWO niech lepiej zostanie sutenerem i ,,agencje towarzyską wybuduje.Klienci :policjanci,prokuratorzy itp.się znajdą….

  3. Seba

    Ja pracuje na budowanej izbie przyjęć na Lwowskiej i nie jest inaczej. Firma dostaje pieniądze a pracodawca twierdzi że nie ma. i trzeba czekać jak coś skapnie łaskawie!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.