Koniec marzeń Asseco Resovii

Siatkarze Asseco Resovii
nie zagrają o medale.
FOT MACIEJ GOCLON / FOTONEWS

– Były marzenia, żeby znaleźć się w czołowej czwórce, ale nic z nich nie wyszło – mówił po porażce w ćwierćfinale z PGE Skrą Michał Potera, libero Asseco Resovii. Bełchatowianie po raz drugi pokonali ekipę z Rzeszowa i awansowali do półfinału. W nim zmierzą się z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, natomiast ekipa z Rzeszowa zagra dwumecz o piąte miejsce
z przegranym z pary Trefl Gdańsk VERVA – Warszawa Orlen Paliwa.

– Bardzo mocno rywale otworzyli ten mecz, zagrywką blokiem. Praktycznie byli od nas lepsi w każdym elemencie. Od pierwszej piłki mocno na nas naskoczyli i wywarli dużą presję. My zagraliśmy słabo, bez agresji, bez wiary po prostu byliśmy zespołem słabszym – mówi Michał Potera, libero Asseco Resovii. Bełchatowianie rozpoczęli inauguracyjną partię od mocnego uderzenia prowadząc 6:2. Bardzo dobrze funkcjonował blok PGE Skry i zagrywka. Z każdą kolejną akcją zespół trenera Gogola z dużą łatwością punktował rywala. Rzeszowianie nieco złapali dystansu, kiedy to przy stanie 7:13 zdobyli z rzędu cztery punkty. Goście szybko jednak zażegnali niebezpieczeństwo i znów odskoczyli na bezpieczny dystans. – Zagraliśmy jak drużyna, równo – mówi środkowy PGE Skry, Karol Kłos. – Od samego początku postawiliśmy wysoko poprzeczkę. Te dwa pierwsze sety prowadziliśmy bardzo wysoko. Gdzieś tam w niektórych elementach można było zagrać jeszcze lepiej i spokojniej, ale myślę że i tak ta gra cieszyła nas i kibiców naszych przed telewizorami. Chyba dobry moment wybraliśmy sobie na taką grę. Nie skłamię – to był jeden z lepszych jak nie najlepszy nasz mecz w tym sezonie. Staraliśmy się cały sezon. Niejedno wiadro pomyj zostało na nas wylane, niejedno sami na siebie wylaliśmy. Kiedy zacząć grać jak teraz. To jest najlepszy moment, żeby pokazać i udowodnić nie tyle kibicom czy ekspertom tylko sobie. To było mega miłe uczucie wygrać to spotkanie i czuć się w nim pewnie. Czuliśmy się dobrze jako drużyna, graliśmy pewnie bez przestojów i dyktowaliśmy warunki – mówi środkowy PGE Skry, w którego zespole Świetnie dysponowany był Sander (71 proc. skuteczności ataku). W szeregach Asseco Resovii dopiero w końcówce I seta przebudził się Butryn, a największe zagrożenie dla PGE Skry stanowił Cebulj (71 proc. ataku). Grubo poniżej oczekiwań spisywał się Szerszeń, który w I secie nie skończył żadnego z sześciu ataków. Bełchatowianie poszli za ciosem też od samego początku drugiej partii. Raz za razem skuteczną zagrywką popisywali się Sander, a zwłaszcza Huber i PGE Skra wygrywała 5:1. Resoviacy próbowali niwelować straty ale nie mieli argumentów. Zawodzili Butryn (31 proc. ataku) i Szerszeń (10 proc.). Jedynie Cebulj utrzymywał wysoki poziom (69 proc) ale w pojedynkę nie mógł wiele zdziałać. Na nic zdawały się roszady jakich dokonywał trener Giuliani. Jego zespół nie był w stanie skutecznie przeciwstawić się rywalom, którzy bardzo dobrze spisywali się w bloku (5 pkt przy zerowym dorobku Asseco Resovii).
Trzeci set rozpoczął się od autowych ataków ekipy z Bełchatowa i to resoviacy po raz pierwszy w tym meczu byli na prowadzeniu. Goście szybko odrobili straty i po asie Kłosa wygrywali 8:6, a chwilę później 15:11. To jednak resoviaków nie podłamało i zaczęli mozolnie niwelować straty. Poprawili zagrywkę i grę w ataki i dystans zaczął się zmniejszać. Po błędzie w ataku Ebadipoura gospodarze wyszli na prowadzenie 19:18. Odpowiedź ekipy z Bełchatowa była natychmiastowa dwa „oczka” z rzędu i znów to ona dyktowała warunki. Gdy dwukrotnie z rzędu piorunującą zagrywką popisał się Petković PGE Skra wygrywała 23:20 i było już praktycznie po meczu. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że koncentracja musi być cały czas bo drużyna z Rzeszowa ma takich zawodników, że w każdej chwili mogą z pola serwisowego zaskoczyć zagrywką. Cieszymy się, że nie dopuściliśmy do tego i doprowadziliśmy zwycięstwo do końca – mówi Kacper Piechocki, libero PGE Skry. W ekipie z Rzeszowa nie ukrywano rozczarowania. – Nie jesteśmy zadowoleni z takiego obrotu sprawy spodziewaliśmy się z tego sezonu czegoś więcej mówi atakujący Asseco Resovii, Damian Domagała. – W pewnym momencie nasza gra wyglądała naprawdę super, dlatego optymistycznie patrzyliśmy na fazę play-off. Niestety nie udało się w tym dwumeczu Uważam, że przede wszystkim zabrakło naszej dobrej zagrywki, którą potrafiliśmy wygrywać wiele spotkań w tym sezonie. Na pewno w tym dwumeczu nie zagrywaliśmy na miarę swoich możliwości co przy takiej klasowej drużynie jak Skra robi ogromną różnicę. Mają znakomitych środkowych znakomitego rozgrywającego więc jeśli nie udało się nam ich odrzucić od siatki to po prostu było bardzo ciężko – stwierdził Domagała, który w sobotni wieczór zanotował 75 proc skuteczność ataku.

Asseco Resovia 0
PGE Skra BeŁchatów 3
(20:25, 21:25, 22:25)

Asseco Resovia: Drzyzga 1, Szerszeń 3, Jendryk 4, Butryn 5, Cebulj 13, Tammemaa 3 oraz Potera (libero), Woicki, Domagała 9, Buszek 2, Hain, Parodi 3.
PGE Skra: Łomacz, Sander 15, Kłos 9, Petković 15, Ebadipour 6, Huber 8 oraz Piechocki (libero), Filipiak
Sędziowali: P. Ignatowicz (Opole) i S. Gołąbek (Kędzierzyn-Koźle). MVP Dusan Petković. Stan rywalizacji (do 2 wygranych): 0-2. PGE Skra zagra w półfinale, a Asseco Resovia o piąte miejsce.

RESOVIA kontra SKRA
48 atak (proc.) 50
49 przyjęcie (proc.) 43
5 zagrywka (asy) 6
4 blok (pkt) 11
22 po błędach (pkt) 22
18 błędy w zagr. 16

W innych ćwierćfinałach: VERVA Warszawa Orlen Paliwa – Trefl Gdańsk 3-2 (25:22, 26:23, 21:25, 21:25, 15:13). Stan rywalizacji play off (do 2 zwycięstw): 1-1. Decydujący mecz w Gdańsku.
Aluron CMC Warta Zawiercie – Jastrzębski Węgiel 1-3 (26:24, 18:25, 23:25, 22:25). Stan rywalizacji: 0-2. Jastrzębski Węgiel awansował do półfinału w którym zagra z wygranym z pary Trefl VERVA.
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle Ślepsk Malow Suwałki 1-3 (25:20, 20:25, 21:25, 21:25). Stan rywalizacji: 0-2. ZAKSA awansował do półfinału gdzie zmierzy się z PGE Skrą.

Rafał Myśliwiec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments