Koniec marzeń PGE Marmy o play-off

Grzegorz Walasek (na pierwszym planie) przez ostatnie dwa sezony bronił barw Polonii Bydgoszczy, ale podobnie jak jego koledzy piątkowego starcia z beniaminkiem Enea Ekstralgi nie zaliczy do udanych. Fot. PAP

ENEA EKSTRALIGA. Po porażkach w Bydgoszczy i Toruniu, żużlowcy PGE Marmy Rzeszów stracili praktycznie szanse na awans do najlepszej czwórki po rundzie zasadniczej.

Dopiero w ostatnim biegu piątkowego, zaległego meczu 12. kolejki w Bydgoszczy, PGE Marma Rzeszów zapewniła sobie punkt bonusowy. Drużyna Dariusza Śledzia uległa ostatecznie Polonii 37-53 (w pierwszym meczu wygrali rzeszowianie 55-35).

Tak na dobrą sprawę w ekipie rzeszowskiej trudno kogokolwiek wyróżnić za piątkowy pojedynek. Nawet liderzy zespołu: Grzegorz Walasek, Rafał Okoniewski i Jason Crump dobre biegi przeplatali tymi zupełnie nieudanymi. Kolejny słaby mecz zaliczył Joonas Kylmaekorpi i wobec braku większych szans na awans do czołowej czwórki, chyba najwyższy czas zastanowić się nad powołaniem na kolejne spotkania Ricky Klinga lub Timo Lahti.

W piątek nie popisał się również sztab trenerski PGE Marmy, który pierwszą zmianę taktyczną zastosował dopiero w… 14 biegu, a mógł zdecydowanie wcześniej, chociażby w wyścigu 9. – Nikt nie czuł się komfortowo i na siłach, aby jechać jako rezerwa taktyczna. Rezerwy musimy stosować wtedy, gdy mogą coś dać, a strzelanie na ślepo wprowadzana tylko atmosferę napięcia. Wszyscy w tym momencie zaczęli się gubić i drużyna nam się rozjechała. Być może warto było zrobić tę rezerwę wcześniej, ale ja nie mam monopolu na wiedzę i też popełniam błędy. Przespaliśmy moment zmian i środek meczu był bardzo niemrawy w naszym wykonaniu. Mamy bonusa, przynajmniej tyle – mówił na antenie Radia Rzeszów trener PGE Marmy, Dariusz Śledź.

Dobry początek
Rzeszowianie udanie rozpoczęli piątkowe zawody i po 4 biegach przegrywali różnicą tylko dwóch “oczek” (13-11). Później było już zdecydowanie gorzej. O ile jeszcze ze startu żużlowcy PGE Marmy zabierali się całkiem nieźle, o tyle na trasie bardzo często dawali się wyprzedzać rywalom. Przed biegami nominowanymi przewaga bydgoszczan wzrosła do 18 punktów (48-30) i widmo utraty bonusa zaczęło coraz bardziej zaglądać rzeszowianom w twarz. Podopieczni Dariusza Śledzia jednak w porę się przebudzili. W 14. gonitwie Rafał Okoniewski i Grzegorz Walasek (jechał jako rezerwa taktyczna) ograli 4-2 Tomasza Gapińskiego i Szymona Woźniaka (50-34), a w ostatnim wyścigu Jason Crump do spółki z Walaskiem przywieźli remis na wagę punktu bonusowego dla rzeszowskiej drużyny. – Nie mogę być zadowolony ze swojego występu i wyniku drużyny. Miałem słabe starty, a na dystansie było bardzo trudno wyprzedzać – analizował piątkowy mecz Australijczyk Jason Crump.

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.