Koniec oglądania pociągów z góry

Zmora matek z wózkami, osób starszych i inwalidów stoi w centrum miasta od czterdziestu lat. Kładka zostanie zburzona, gdy tylko nowe przejście zostanie zbudowane. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Niepełnosprawni na wózkach nie będą już musieli nakładać kilometrów, żeby dostać się do drugiej części miasta.

Miasto wreszcie porozumiało się z PKP w sprawie budowy nowego przejścia przez tory w centrum miasta. Będzie to przejście poziome, o co od lat błagali mieszkańcy „Zatorza”. Z pejzażu miasta zniknie wysoka kładka nad torami, która jest przekleństwem zwłaszcza matek z wózkami. Perspektywa wciągania wózka na drugie piętro po stromych schodach, nawet silnemu mężczyźnie odbiera ochotę do zwiedzania miasta po drugiej stronie torów.

Tory kolejowe dzielą Stalową Wolę prawie idealnie na pół. Obie części miasta łączą tylko trzy legalne przejazdy oraz wiadukt i jeszcze wyższa od niego kładka dla pieszych. Ta została zbudowana w latach 70-tych i jej gabaryty odpowiadały ówczesnym aspiracjom hutniczego miasta. Młode miasto zaczęło się starzeć i coraz mniej mieszkańców chce się wspinać na kładkę. Posypały się apele do władz miasta o budowę przejścia poziomego, jak to jest w innych miastach.

PKP łaskawie się zgodziły
Miasto zgodziło się dać pieniądze na przejście, a nawet dwa, ale PKP nie chciały nawet myśleć o przejściach. Przekonywanie kolejarzy trwało ponad rok, a gdy ci łaskawie zgodzili się na przejście, rozpoczęły się negocjacje konkretne. Też ciągnęły się ponad rok.

- PKP to struktura z poprzedniej epoki i trzeba rozmawiać z kilkoma kolejarskimi spółkami – tłumaczył się radnym prezydent Andrzej Szlęzak (51 l.). – Tor jest własnością jednej spółki, peron innej, a lampa na peronie jeszcze innej. Z każdą trzeba rozmawiać, każda potrzebuje czasu na zastanowienie. Gdybym miał włosy, to bym je w PKP zostawił.

Ale Szlęzak „czuprynę” uratował, bo przed świętami udało mu się załatwić ostateczną zgodę na budowę przejścia. Powstanie ono kilkadziesiąt metrów obok obecnej kładki. Będzie miało 3 m szerokości, zapory z sygnalizacją świetlną, monitoring i system nagłaśniający. Budowa rozpocznie się pod koniec lata, a zakończy na początku przyszłego roku.

Radni wybrali najtańszą opcję
Za nowoczesność, nawet poziomą, trzeba płacić i koszt budowy na pewno przekroczy 1 mln., a może sięgnąć nawet 1,8 mln. zł. Tyle w budżecie zarezerwowali radni. To i tak „tanizna”, bo kładce nad torami kończy się gwarancja i samorząd miał do wyboru remont, budowę nowej kładki albo wspomnianego przejścia poziomego. Remont zupełnie jest nieopłacalny. Gdyby radnym przyszło do głowy budowanie nowej kładki, musieliby się liczyć z wydatkiem nawet 10 mln. zł. Byłaby droższa od zbudowanego niedawno mostu na Tanwi w niedalekich Harasiukach.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.