Koniec problemów mieleckiego szpitala

Jak widać, podczas wizyty Grażyny Hejdy (druga prawej) w mieleckim szpitalu humory dopisywały. Pierwszy z lewej dyrektor lecznicy Leszek Kołacz.

MIELEC. Na nowym algorytmie dzielenia pieniędzy lecznica zyska sześć milionów złotych.

W opinii władz powiatu, to zazwyczaj Narodowy Fundusz Zdrowia był winny problemów mieleckiego szpitala, oferując mu za niskie kontrakty, a do tego nie płacąc za nadwykonania. Wydawało się więc, że wizyta Grażyny Hejdy, szefowej rzeszowskiego oddziału NFZ będzie okazją, żeby wygarnąć jej to prosto w twarz. Tymczasem było… miło i sympatycznie. I nawet niezapłacone nadwykonania nie były wielkim problemem.

Szpital Powiatowy w Mielcu od lat jest uznawany przez dziennik “Rzeczpospolita” za najlepszą lecznicę publiczną na Podkarpaciu. Problem w tym, że sukcesy w rankingach nie przekuwa się na finanse. Wręcz przeciwnie. Mielecki szpital jest na wyraźnym minusie.

Powolna degradacja szpitala

Ubr. zakończył z ponad 4,3 mln zł pod kreską, notując przy tym 36 mln zł strat z lat poprzednich. A prawdziwą zmorą są nadwykonania, czyli świadczenia medyczne ponad narzucony limit. W sumie NFZ zalega z tego tytułu lecznicy ok. 11 mln zł (za lata 2008-10). Wszystko to wymusiło ograniczenie przyjęć i spowodowało spadek liczby pacjentów o 1725 osób, czyli blisko 10 proc. O 6 proc. zmniejszyła się także liczba zabiegów operacyjnych.

- W ten sposób NFZ doprowadził do dalszego zmniejszenia wykorzystania wielkiego potencjału najlepszego na Podkarpacia szpitala – grzmiał niedawno Józef Smaczny, szef Rady Społecznej przy mieleckiej lecznicy. I wydawało się, że wizyta w mieście nad Wisłoką, na zaproszenie poseł Krystyny Skowrońskiej, Grażyny Hejdy, dyrektor rzeszowskiego oddziału NFZ będzie okazją do kolejnych żali. Nic bardziej mylnego. Było miło i optymistycznie.

Dziesięć procent więcej zrobiło różnicę

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z bieżącej współpracy z Funduszem – oświadczył, na spotkaniu z Hejdą, Andrzej Gardian, wicedyrektor mieleckiej lecznicy. – Priorytetem przy podpisywaniu ostatniego kontraktu było to, aby nasz szpital pracował normalnie, bez przestojów, ograniczania przyjęć, zamykania oddziałów. Wzrost kontraktu o 10,76 proc, czyli 6 mln zł to gwarantuje i nie sposób tego nie docenić – mówił Andrzej Gardian.

Grażyna Hejda zaznaczała, że wzrost kontraktu z mielecką lecznicą to efekt nowego, lepszego dla Podkarpacia, algorytmu dzielenia pieniędzy na służbę zdrowia. Sympatyczna atmosfera udzieliła się też Leszkowi Kołaczowi, dyrektorowi szpitala. Stwierdził on m.in., że spór sądowy między kierowanym przez niego zakładem a NFZ w kwestii niezapłaconych nadwykonań jest przecież normalną, cywilizowaną drogą zabezpieczania interesów szpitala.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.