Koniec z kontraktowaniem tylko dobrze płatnych procedur?

Coraz bardziej specjalizujemy się w procedurach onkologicznych, jednocześnie mamy wszystkie oddziały potrzebne do zapewnienia kompleksowego leczenia, dlatego obu rękami podpisuję się pod rozwiązaniem pozwalającym na dofinansowanie takich jak nasza placówek – mówi Witold Wiśniewski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Resort zdrowia chce uregulować rynek świadczeń zdrowotnych dając pierwszeństwo podpisywania umów z NFZ szpitalom leczącym kompleksowo.

Według ministerstwa zdrowia w Polsce jest nadmiar placówek kardiologicznych i okulistycznych (tzw. jednego dnia), w których procedury są dobrze wycenione przez NFZ. Brakuje natomiast oddziałów geriatrycznych i psychiatrycznych. To niekorzystne dla pacjenta, bo stwarza pozory wyboru. Ośrodki te bowiem skierowane są do wąskiej grupy osób, nieobciążonych chorobami współistniejącymi, tzw. “zdrowych chorych”, którzy po dobrze wycenionym zabiegu nie wymagają długiej hospitalizacji, generującej koszty. – To dobry kierunek – mówią zgodnie dyrektorzy publicznych szpitali.

Co roku do podziału puli pieniędzy na leczenie stratują publiczne i niepubliczne podmioty. Jedne leczą kompleksowo, oferując szeroki wachlarz świadczeń medycznych, inne sięgają tylko po pieniądze kilku dobrze wycenionych procedur, nie kwapiąc się do przeprowadzania świadczeń gorzej płatnych.

Tej sytuacji ma zapobiec tzw. “promesa kontraktowania”. Dokument, w którym oddział NFZ lub wojewoda zagwarantuje danej placówce, że w najbliższych 5-6 latach Fundusz będzie kontraktował z nią usługi. Promesę mogłaby otrzymać placówka publiczna, jak i prywatna. Warunkiem jest to, aby gwarantowała kompleksowe leczenie pacjenta.

Prywatne wyłapują z NFZ lepsze kąski
Czyli dobrze płatne, a mniej skomplikowane procedury, podczas gdy duże specjalistyczne szpitale publiczne ponoszą często koszty powikłań takich zabiegów.

- Ten problem był poruszany przeze mnie od lat. Cieszy więc, że został wreszcie zauważony na tak wysokim szczeblu. Gdyby kryterium kompleksowości leczenia, które niesie za sobą inne koszty było dodatkowo punktowane, byłoby to bardzo dobre rozwiązanie. W Szwecji np. świadczeniodawca działając w wąskiej specjalizacji ma procedury wycenione 50 proc. niżej niż przy kompleksowości leczenia. U nas nie. I to powinno się zmienić – mówi Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

***
Wyrywanie tłustych kąsków z ogólnego kotła przez niektóre podmioty daje pacjentowi tylko pozory wyboru. Tak naprawdę ich usługa skierowana jest do wąskiego grona pacjentów nie obciążonych, tzw. “zdrowych chorych”, którym trzeba zrobić zabieg dobrze płatny, ale nie niosący ze sobą dłuższej hospitalizacji, intensywnego leczenia na OIOM-ie, które jest kosztochłonne, a słabo wycenione. Leczą więc nowoczesnymi metodami, wysokim standardzie ale wybranych.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.