Koniec z limitami i kolejkami w szpitalach!?

Dla pacjentów wdrożenie dyrektywy to szansa na szybsze i tańsze leczenie. Skrócą się bowiem szpitalne kolejki i spadną ceny świadczeń w prywatnych klinikach

PODKARPACIE. NFZ zapłaci wkrótce za leczenie pacjenta i w prywatnym szpitalu i w krajach Unii Europejskiej

- Skończy się wreszcie dzielenie pieniędzy „po uważaniu”. Każda placówka, która wykona świadczenie otrzyma za to zapłatę, a chory będzie mógł wybrać szpital, w którym chce się leczyć albo, w którym nie ma kolejki – mówi Bernard Waśko, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie. – Nie będzie limitów, kolejek i dzielenia pieniędzy według „widzimisię” funduszu.

Stanie się tak dzięki wprowadzeniu dyrektywy UE „Pacjenci bez granic, która daje wszystkim mieszkańcom krajów Wspólnoty możliwość wyboru państwa, w którym chcą się leczyć.

- Pacjentom leczącym się za granicą przysługiwać będą te same prawa, jakie mają w kraju, w którym są ubezpieczeni – mówi Elżbieta Łukacijewska, członek komisji zdrowia w Parlamencie Europejskim (PE). Tak więc Polak będzie mógł pojechać do Niemiec i tam poddać się np. zabiegowi usunięcia zaćmy. NFZ za to zapłaci, ale tylko tyle, ile za to samo świadczenie płaci polskim świadczeniodawcom. Różnicę chory będzie musiał pokryć z własnej kieszeni, a zabiegi za granicą są przeważnie dużo droższe niż w kraju. Np. za wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego NFZ płaci 8,4 tys. zł. Ten sam zabieg w Wielkiej Brytanii kosztuje ponad 18 tys. zł.

Koniec kolejek i ograniczania liczby zabiegów

Najważniejsze jest jednak to, że ta zasada będzie też obowiązywać na terenie Polski. To oznacza rewolucyjną zmianę: będzie można się leczyć za składkę zdrowotną w placówkach, które nie mają kontraktu z NFZ, czyli na przykład w prywatnych szpitalach. Skończą się też szpitalne limity (obecnie NFZ narzuca szpitalom, ile operacji czy zabiegów mogą wykonać w ciągu roku). – Gwarantem płatności będzie Skarb Państwa, a na straży prawa będzie stała UE – mówi dyrektor Waśko.

Tu pojawia się problem, z którym wciąż nie wiadomo, jak zamierza poradzić sobie rząd. Ministerstwo Zdrowia szacuje, że takie otwarcie dostępu do opieki zdrowotnej będzie kosztować fundusz dodatkowe 3,2 mld zł. Aby je zrekompensować, rząd może podwyższyć składkę zdrowotną lub ograniczyć listę gwarantowanych świadczeń zdrowotnych finansowanych przez fundusz.

Wszystko oprócz leczenia szpitalnego

Nowa dyrektywa unijna likwiduje obowiązek występowania do Narodowego Funduszu Zdrowia o zgodę na leczenie za granicą. Ale… – Tylko w przypadku konsultacji specjalistycznych np. u neurochirurga we Francji czy badanie tomografem komputerowym w Niemczech. W przypadku zabiegów planowych, wykonywanych w szpitalach, zgoda nadal będzie konieczna – mówi rzecznik minister zdrowia.

Polska nie ma już właściwie szans na wprowadzenie poprawek do projektu unijnej dyrektywy w sprawie swobodnego wyboru przez pacjentów miejsca i kraju, w którym chcą się leczyć. Pracę nad dyrektywą zakończyła bowiem Komisja Środowiska i Zdrowia Publicznego w Parlamencie Europejskim (PE). W grudniu trafi do Rady Unii Europejskiej, która uzgodni jej treść. Głosowanie nad dyrektywą odbędzie się na początku przyszłego roku w lutym. W życie wejdzie od 2014 roku.

Wejście dyrektywy oznacza:
Koniec dyktatu NFZ.
Refundację leczenia za granicą (tylko tyle, ile NFZ płaci za jego wykonanie rodzimym placówkom ochrony zdrowia).
Refundację leczenia w placówce, która nie ma podpisanego kontraktu.
Koniec szpitalnych limitów (obecnie NFZ narzuca szpitalom, ile operacji czy zabiegów mogą wykonać w ciągu roku).
Dyrektywa nie będzie dotyczyć przeszczepów, opieki długoterminowej, szczepień oraz świadczeń nie wykonywanych za publiczne pieniądze (operacje plastyczne).

Anna Moraniec

Fot. Wojciech Preisner

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.