Koniec z mrzonkami o przejściu podziemnym pod torami

Żeby przejść przez tory, trzeba najpierw wysoko się wspiąć. Niepełnosprawni na wózkach nie ryzykują i jadą nawet kilometr dalej, żeby przeprawić się na drugą stronę. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Magistrat ma puste kieszenie.

Nie będzie przejścia podziemnego pod torami dzielącymi miasto na dwie części. W odpowiedzi na wołania o taką przeprawę ze strony większości mieszkańców, magistrat pokazał puste kieszenie. Niestety, wszystko wskazuje na to, że przechodząc przez tory w centralnym punkcie miasta, trzeba się będzie najpierw wspiąć na wysokość drugiego piętra. Zejście już będzie łatwizną.

Tory kolejowe przecinają miasto idealnie na dwie połowy. Niestety, po jednej i drugiej stronie nie ma urzędów i instytucji, których istnienie nie zmuszałoby stalowowolan do podróżowania przez żelazny trakt. W najgorszej sytuacji są niepełnosprawni, którzy czasami muszą nakładać nawet kilometr drogi, by pokonać tory.

Będzie kładka przyjazna dla niepełnosprawnych

W newralgicznym miejscu, nad torami lat temu dziesiąt, została zbudowana kładka. Kładka nie oparła się wpływowi czasu i latem tego roku została poddana remontowi. Już wtedy niektórzy poddawali w wątpliwość sens łożenia na remont, a jeden z mieszkańców zawiadomił nawet prokuraturę o rozrzutności magistratu, który wyasygnował na remont, bagatelka, 150 tys. zł. Ze zdziwieniem przyjęto teraz rezerwację blisko 200 tys. zł w przyszłorocznym budżecie, na …budowę kładki przez tory. Czyżby remont się nie udał? A może nowa kładka stanie obok budynków KUL, gdzie studenci stale płacą mandaty za pokonywanie torów w miejscu zabronionym? Ani jedno, ani drugie.

- Nowa kładka stanie w miejscu obecnej – rozwiewa niepewności Sylwester Piechota, naczelnik wydziału komunalnego Urzędu Miasta w Stalowej Woli. – Pieniądze zarezerwowane w przyszłorocznym budżecie, zostaną wydane na projekt kładki. Od tego, jaki projekt wygra, będzie uzależniony koszt budowy. Na pewno jednak będzie to kładka nowocześniejsza konstrukcyjnie od obecnej. Niepełnosprawni nie będą mieli kłopotów z jej pokonaniem.

Po co było remontować konstrukcyjnego trupa?

Mieszkańców miasta zadowoliłoby zwykłe, poziome przejście przez tory z automatycznymi zaporami, lub nawet poprzecznymi szykanami. Na to jednak nie zgodzili się kolejarze. Przejście podziemne byłoby i bezpieczne i estetyczne, ale wg pobieżnych szacunków, jego budowa mogłaby pochłonąć od 10 do 15 mln. zł i na pewno do niej nie dojdzie przy obecnej polityce zaciskania pasa. Zostaje więc kładka, z windą i łagodniejszymi podjazdami dla wózków, ale po co było wykładać tysiące na remont starej, skoro już wiedziano o potrzebie budowy nowej konstrukcji.

Jerzy Mielniczuk

do “Koniec z mrzonkami o przejściu podziemnym pod torami”

  1. darecki

    to w mieście woejwódzkim w Rzeszowie zwanym szumnie miastem innowacji (śmiech) z tym mają problem, cały czas chodzi się starą drewnano-stalową kładką, jej wygląd jest tak odrażający, ze masakra ale tutaj władze miasta nie robią nic konkretnego – tylko ciągle słychać, że to teren PKP… maja gdziesz kilka tysięcy mieszkańców codziennie smuszonych do poruszania się w okolicy dworca glownego – kazemu radnemu Rzeszowa polecam się przejśc tym wynalazkiem, niedostępnym dla starszych osób, niepełnosprawnych czy matki z dziećmi (zwłaszcza z wózkami) !!

  2. koralgol

    oj tam oj tam
    zawsze tak bylo i lepiej nie bedzie
    to w koncu STW

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.