Korepetycje deską ratunku dla… nauczycieli

W samych korepetycjach nie ma oczywiście nic złego, ale na pewno rzeczą niedopuszczalną jest uczenie przez nauczyciela tego samego ucznia na zajęciach w szkole, a później jeszcze na korepetycjach - twierdzi Andrzej Szymanek, Dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego im. płk. Leopolda Lisa-Kuli w Rzeszowie

KRAJ. PODKARPACIE. 30-40 zł za godzinę korepetycji. Czy nauczycielom opłaca się jeszcze uczyć w szkole?

- Dotąd dziecku tłumaczę, aż pojmie – chwali swoje korepetycje nauczycielka matematyki jednego z rzeszowskich liceów. Godzina indywidualnych zajęć kosztuje u niej 40 zł, ale jak zapewnia “mur beton przyniosą efekt”. Można zatem wywnioskować, że zajęcia w szkołach publicznych pozostawiają wiele do życzenia. Niektórzy mówią wręcz o zmowie nauczycieli, którym nie zależy na wysokim poziomie nauczania, bo na korepetycjach mogą zarobić więcej niż na etacie.

Ceny korepetycji oscylują wokół 30-40 zł za godzinę i zależą od doświadczenia nauczyciela. Najtańsze lekcje – nawet 15-20 zł za godzinę – oferują studenci, najdroższe – dochodzące nawet do 60-70 zł – wykładowcy szkół wyższych. Łatwo policzyć, że dla nauczycieli jest to żyła złota. Prowadząc korepetycje codziennie tylko po 2 godziny mogą dorobić 1,5 – 2 tys. zł

Chętnych na dodatkowe zajęcia nie brakuje, bo w ostatnich latach wśród licealistów widoczny jest “pęd ku wiedzy”, która zapewni dobre studia, a wśród rodziców, tych, których na to stać, zapanowała istna moda na posyłanie swych pociech na dodatkowe zajęcia.

Pierwsza od ponad 20 lat obowiązkowa matura z matematyki spowodowała, że w tym roku zainteresowanie dodatkowymi zajęciami mocno wzrosło właśnie z tego przedmiotu. – Z matematyką zawsze miałem problemy i sam nie miałem szans sobie poradzić. Korepetycje nieco pomogły, ale i tak musiałem trochę odpisywać – mówi Adam (imię zmienione), tegoroczny maturzysta z Rzeszowa. Na dodatkowe zajęcia chodził przez ponad 2 miesiące do… tej samej nauczycielki, która uczyła go w liceum. – Zaszkodzić nie zaszkodzą, a taki uczeń czuje się pewniej – mówi sama zainteresowana. Ta pewność kosztowała rodziców Adama ponad tysiąc złotych, a zdecydowali się na ten wydatek, bo syn niewiele wynosił z zajęć w szkole. – To trochę takie wyłudzanie pieniędzy. Skoro syn może coś pojąc na korepetycjach, a na normalnych lekcjach nie, to coś tu chyba nie jest w porządku – mówią.

Arkadiusz Rogowski

do “Korepetycje deską ratunku dla… nauczycieli”

  1. piotr

    uwazam ,iż obecna klasa NAUCZYCIELI w większosci i nic wspólnego ze słowem pedagog nie ma wspólnego , kasa , kasa i kasa . Jeden etat w szkole a potem tu i tam po kilka etacików . Wieczorem zajechany i zwala ,ze musi kartkówki i sprawdziany „robić” poprawiać .
    wg mnie najbardziej zakłamana klasa , Ci , ktOrzy wszystko wiedza , im nic i nikt nie moze powiedziec .
    Wiele razy suchalem ich dyskusji miedzy soba, ZGROZA

  2. ciekawski

    Pan dyrektor , oczywiście wie, ale oficjalnie nie powie: kto !. Czy przy zwolnieniach z pracy, kryterium: dorabianie pozalekcyjne, będzie brane pod uwagę.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.