Kości, skóry, woda i przyprawy = parówka

- Wartość odżywcza parówek zależy od ich zawartości mięsa. Zalecałabym wybierać te produkty, które zawierają co najmniej 70 procent mięsa - mówi Sabina Walat, dietetyk, nauczyciel w Zespole Szkół Gospodarczych w Rzeszowie.

PODKARPACIE. Ile mięsa w parówce?

Tłuszcz woda, zmielone resztki z kurczaków, przyprawy konserwanty i w końcu mięso w zawartości często niższej niż 50 procent. Oto skład parówki jaką chcą nas nakarmić producenci żywności. Podstawowy problem z tym wyrobem mięsopodobnym jest właśnie niewielka zawartość mięsa. Może ona wynosić nawet zaledwie 30 procent gotowego produktu.  Co więc znajdziemy w środku?

Wystarczy przeczytać etykietę. Na samym początku powinniśmy znaleźć informację o zawartości mięsa. Tu może czekać nas zaskoczenie. Oczywiście są produkty, które zawierają nawet ponad 80 lub 90 procent mięsa ale… im parówka tańsza tym mięsa mniej. Czasem może się okazać, że jest go tam tylko śladowa ilość. Powinniśmy wiec uważać na produkty dużo tańsze niż około 5zł za kilogram. Jednak może się okazać, że nawet w droższym produkcie zawartość mięsa będzie zaledwie 50 procentowa.

Mielone odpady

Sporo do parówek dodaje się MOM-u może go być około 30 procent. W skrajnych przypadkach więcej. Czym jest MOM? Jest to mięso odkostnione mechanicznie. Brzmi ładnie, ale jeśli wiemy, że robi się go poprzez mielenie odpadów z rzeźni, to można stracić apetyt. W MOM-ie znajdująsię skóry, chrząstki, fragmenty kości, a nawet kurze dzioby, pazury i kufry, czyli to co normalnie byśmy wyrzucili. Do tego MOM aby miał odpowiednią konsystencję musi być zaprawiony chemią. Inaczej nie trzymał by się “kupy” i zepsuł bardzo szybko.

Chrzczone parówki

Aby produkt miał wagę dodaje się do niego sporo wody. Może to być nawet ponad 20 procent składu. Aby woda utrzymała się w parówce, konieczny jest dodatek hydrokoloidów, czyli różnych substancji, które sztucznie zatrzymają wodę w parówce.

“Przyprawy”

Do parówek używa się też oczywiście soli, pieprzu czy innych przypraw ale także różnych chemicznych wzmacniaczy smaku i zapachu. Oczywiście znajdą się tam też konserwanty, zagęszczacze i inne dodatki, które mają oszukać nasz nos, język i podniebienie. Jemy sztuczną papkę powstałą z nie do końca wiadomo czego, ale w końcu pachnie ładnie i smakuje dobrze.

Sztucznie wędzone parówki

Szczególną uwagę, warto zwrócić na jeden dodatek. Ekstrakt wędzarniczy, pod adresem tej substancji pojawiają się liczne zarzuty. Mówi się o jej trujących i rakotwórczych właściwościach. Substancja niby dozwolona ale… producenci zdają sobie sprawę czym nas karmią. – W masarni gdzie pracowałem do ekstraktu wędzarniczego miała dostęp tylko jedna osoba – mówi anonimowo były masarz. – Ekstrakt był zamykany w sejfie i kontrole szczegółowo rozliczały technologa odpowiedzialnego za jego dozowanie z każdego zużytego grama tej substancji. Gdyby była bezpieczna nie stosowano by takich środków ostrożności.

Artur Getler

do “Kości, skóry, woda i przyprawy = parówka”

  1. krzysztof

    Ja pracuje przy produkcji wędlin i bardzo mnie denerwują osoby które nie mają o tym pojęcia a najwięcej mają do powiedzenia. Oczywiście do parówek jest dodawany MOM ale nikt nie produkuje go z dziobów kurcząt czy z krowich wymion -jak to się słyszy, MOM jest to – mięso oddzielone mechanicznie +szpik kostny. Kości i chrzęści zostają na sicie. A kto by skórki przeznaczał na MOM jak można je wykorzystać w innych produktach i to dużo droższych.

  2. Można Można

    W Polsce przynajmniej masz to wyryte na opakowaniu i teoretycznie wiesz co jesz. W UK producenci nie mają takich obowiązków.

  3. roman

    no proszę taki „syf” pakują niewolnikom a wszystko w majestacie prawa a potem zaskoczenie że tylu niewolników choruje i zdycha.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.