Kosztowny bałagan

Fragment meczu Stal – Wigry. Z Suwałk do Rzeszowa jest 550 km, ale w następnym sezonie nasze kluby czeka wyprawa do położonego jeszcze dalej Elbląga. Fot. Wit Hadło

II LIGA. W nowym sezonie przybędzie znanych klubów, co wcale nie oznacza, iż rozgrywki staną się bardziej atrakcyjne

Istniejącej już piąty rok II lidze podzielonej na grupy wschód i zachód daleko do marketingowego przeboju. Działacze większości klubów od dawna przekonują, iż to nietrafiona formuła, ale nie jest pewne, czy PZPN wycofa się z chybionego pomysłu.

Powstanie w sezonie 2008/09 drugiej ligi podzielonej na dwie grupy nie poprawiło ani poziomu, ani frekwencji. Co rok do rywalizacji przystępowało mnóstwo źle zarządzanych klubów, które coraz bardziej się zadłużały i kończyły na futbolowej prowincji.

My tu grać nie chcemy
Przykłady? Wystarczy spojrzeć na tabelę premierowego sezonu sprzed czterech lat. Gdzie dziś są KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Górnik Wieliczka, Ruch Wysokie Mazowieckie, Sokół Aleksandrów Łódzki, Hetman Zamość, Stal Poniatowa albo Nida Pińczów?

Z każdym kolejnym sezonem bałagan stawał się większy. Spartakus Szarowola występował pod nazwą Motor Lublin, GLKS Nadarzyn wycofał się po zakończeniu rozgrywek, a Sokół Sokółka wytrwał zaledwie rundę. Olimpia Zambrów, mistrz III ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej, zrezygnował z awansu, a wicemistrz – Huragan Morąg nie złożył w terminie wniosku licencyjnego.

Z ubiegania się o prawo gry w II lidze zrezygnował Start Otwock. W grupie zachodniej, uważanej za mocniejszą sportowo i organizacyjnie, lista maruderów jest krótsza, ale i tam mieli i mają problemy. Znamienny jest upadek 20. w tabeli wszech czasów ekstraklasy Odry Opole, która na dobre utknęła w III lidze. Teraz docierają informacje o kłopotach finansowych Calisii czy Górnika Wałbrzych.

10 tysięcy za wyjazd na mecz
Ale czy może być inaczej, skoro dziś tylko za samą pracę trójki sędziowskiej, delegata i obserwatora klub płaci 3-3,5 tysiąca zł za mecz. Ale to i tak nic w porównaniu z kosztami podróży. Dla drużyny z Rzeszowa wyprawa do Olsztyna bądź Suwałk to wydatek ok. 10 tysięcy zł. Budżety trzeszczą, a sytuacji nie poprawiają wpływy ze sprzedanych biletów, bo zainteresowanie rozgrywkami jest – delikatnie mówiąc – mizerne. Klubowy skarbnik zaciera ręce, gdy mecz obejrzy tysiąc osób.

W nowym sezonie (rozpocznie się 4 sierpnia) przybędzie znanych klubów, co jednak nie oznacza, iż produkt okaże się bardziej atrakcyjny. Mimo wszystko lepiej gościć Wisłę Płock i Radomiaka, niż Jezioraka Iława.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.