Krakusy inwestują w Nisku

Z lewej burmistrz Niska Julian Ozimek. Obok prezes Armatury Konrad Hernik

NISKO. Chwalą naszych pracowników za fachowość, a włodarzy miasta za dobrą współpracę.

Krakowska Grupa Armatura inwestuje miliony złotych w Nisku. Krakusy zarabiają i stabilizują rynek pracy. Przed nimi kilku inwestorów splajtowało na biznesie, który przynosi krocie nowym właścicielom. – Bo my przybyliśmy nad San, żeby odmienić pecha tego zakładu – żartuje Konrad Hernik, prezes Armatury.

Armatura otworzyła właśnie w Nisku swoje centrum logistyczne, z wielkim magazynem wysokiego składowania. Kosztowało ponad 8 mln. zł, ale pracę tylko w samym magazynie znalazło kilkadziesiąt osób.

Pech firmy, czy nieudolność zarządzających?

Firma przy ul. Sandomierskiej miała pecha do poprzednich właścicieli. Przez lata powstawały tu podzespoły do ciągników „Ursus” i gdy w ub. dekadzie padało traktorowe zjednoczenie, pociągnęło za sobą na dno również „Nimet”. Syndyk, sprzedaż majątki i masowe bezrobocie. Później do Niska przyjechali Włosi, którzy chcieli tu zarabiać na grzejnikach aluminiowych. Krok był dobry, ale wykonanie fatalne i znów w firmie, już „Toorze”, pojawił się syndyk.

- Najpierw zakład dzierżawiliśmy, później go kupiliśmy za 31,8 mln. zł – przyznaje prezes Hernik. – Długo się o to staraliśmy, bo to był zakład, który idealnie wpasowywał się w naszą produkcję. Dzięki tej inwestycji, w ciągu roku podwoiliśmy naszą obecność na krajowym rynku grzejników. Dziś jest to już 40 proc.

Magnesem strefa ekonomiczna i kadra

„Armatoora”, bo tak nazywa się niżańska spółka, produkuje głównie grzejniki aluminiowe. Teraz została tu ulokowana końcowa montownia baterii sanitarnych „made in Armatura”. W sumie krakusi zainwestowali w niżańskiej podstrefie Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej ponad 51 mln. zł. I na tym nie koniec. Grupa Armatura kupując zakład, przejęła też od syndyka 134. jego pracowników. Po 20 miesiącach utworzyła ponad 200 nowych stanowisk pracy.

Włodarze Niska chwalą sobie takiego inwestora. Specjalnie dla niego powstała łącząca zakłąd z drogą krajową, gdyż na główną ulicę Niska, przy której jest „Armatoora”, nie mogą wjeżdżać samochody ciężarowe. – Ale wasz region nie jest źle skomunikowany -prostuje nieprzychylne informacje prezes Hernik. – Do tego jest tu spora grupa fachowej kadry, o którą trudno gdzie indziej.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.