Krok od blamażu

Fot. Wiesław Kozieł

PLUSLIGA. Koniec trzyletniej zwycięskiej passy Asseco Resovii nad Jastrzębskim Węglem.

Porażką w Jastrzębiu zakończyli siatkarze Asseco Resovii I rundę PlusLigi. Zespół trenera Andrzeja Kowal w pierwszych dwóch setach zawiódł na całej linii i był bliski totalnej kompromitacji. Rzeszowianie podnieśli się ale nie na tyle, żeby ugrać choćby punkt, choć szanse na doprowadzenie do tie-breaka były.

Zespół trenera Lorenzo Bernardiego odniósł już drugie z rzędu zwycięstwo nad kolejnym z zespołów, który mam mistrzowskie aspiracje co może tylko oznaczać, że Jastrzębski Węgiel złapał już swój rytm. – My do tego tak nie podchodzimy – mówi Michał Kubiak. Staramy się nie myśleć, kto jest naszym przeciwnikiem, a bardziej jak my będziemy grali i to jest w tym wszystkim najważniejsze. Jak będziemy prezentować swoją siatkówkę to możemy wygrać z każdym – stwierdza Kubiak, który w pierwszych dwóch setach podobnie jak cały jego zespół wręcz upokorzył Asseco Resovię.

Rozbici zagrywką
Resoviacy w Jastrzębiu mieli olbrzymie problemy z przyjęciem zagrywki, a od tego elementu zaczynało się całe zło ekipy trenera Andrzeja Kowal. – Przez dwa sety nic u nas nie funkcjonowało. Nie wiem jak to wytłumaczyć  – mówi rozgrywający Lukas Tichacek i dodaje. – Wiedzieliśmy, że rywale potrafią zagrywać ale nie potrafiliśmy się przeciwstawić, pojawiła się nerwowość, złość i było po setach.

„Załatwiony” Lotman
W pierwszej partii mocno rywalom, a szczególnie swojemu rodakowi Paulowi Lotmanowi (do ostatniej kolejki najlepszy przyjmujący PlusLigi) dał się we znaki Russell Holmes. – No cóż, nie było żadnych sentymentów – mówi amerykański środkowy Jastrzębskiego Węgla. – Można powiedzieć, że serwisem wyeliminowałem Paul’a z boiska. Szkoda, że tak się stało, ale zależało mi przede wszystkim na zwycięstwie mojego zespołu – dodaje Holmes, który w polu zagrywki pojawił się gdy na tablicy świetlnej widniał wynik 5:3, a zszedł dopiero przy stanie 14:4. – Na pewno przystąpiliśmy do tego spotkania bardzo mocno skoncentrowani i “naładowani”, ponieważ w poprzednich pojedynkach początkowe sety w naszym wykonaniu były zwykle słabe i kosztowały nas później sporo nerwów – opisuje Holmes. – To my byliśmy wtedy pod kreską i musieliśmy się mocno napracować żeby dogonić naszych przeciwników i nawiązać z nimi równorzędną walkę. Tym razem było odwrotnie. Zaczęliśmy spotkanie z dużą energią i determinacją. Dzięki temu byliśmy w korzystnej sytuacji, bo nawet po trzecim secie, który był gorszy w naszym wykonaniu, wciąż mieliśmy komfort prowadzenia w meczu. Wiadomo było, że Resovia w końcu zacznie grać lepiej. Potrafiliśmy jednak przetrzymać trudny moment i wygrać bardzo ważną końcówkę czwartej partii. Myślę, że kluczem do naszego sukcesu, oprócz zagrywki, która tak świetnie funkcjonowała zwłaszcza w dwóch pierwszych setach, była dobra współpraca bloku z obroną, ponieważ podbijaliśmy większość ataków naszych rywali.

Katastrofa w II secie
Fantastycznej serii jastrzębian, którzy dominowali także na siatce i w kontrataku, nie zdołały przerwać ani czasy brane przez trenera Kowala, ani ciągłe zmiany dokonywane w składzie. Nic i nikt nie był w stanie zmienić oblicza gry. Nawet ulubieniec kibiców Resovii Marko Bojić, który pojawił się w pierwszej partii nie był w stanie odwrócić losów meczu. Jeszcze gorzej gra ekipy z Rzeszowa wyglądała w II secie, którego Asseco Resovia przegrała 13:15, zdobywając w nim po swoich atakach zaledwie 6 pkt (z czego połowa to zasługa Bojicia, ale nie przełożyło się to na grę zespołu), a resztę dostarczyli rywale po swoich błędach. – Zagraliśmy skoncentrowani od samego początku i konsekwentnie – mówi Michał Kubiak. – Wszystko nam wychodziła a Resovia nie mogła się odnaleźć. Nie mieli przyjęcia i było nam łatwiej na siatce. Co prawda nasza zagrywka bezpośrednio punktów nie dawała, ale robiła w inny sposób swoje. W takiej sytuacji to u rywale nie było już rozgrywania tylko wystawianie, ratując się bo nic innego nie byli już w stanie zrobić – stwierdza Kubiak.

Pełne ryzyko
Obraz gry uległ w III secie i to gospodarze byli w opałach, a cień nadziei pojawił się po stronie Asseco Resovii. – Nie mieliśmy już nic do stracenia i poszliśmy na pełne ryzyko, ale przegramy z kretesem albo coś uda się odmienić. Wydawało się, że będziemy w stanie doprowadzić do tie-breaka ale się nie udało – mówi Lukas Tichacek, który w III secie bardzo często uruchamiał akcje z II linii (z dobrej strony pokazał się wówczas Mateusz Mika) – Szukaliśmy jak najlepszych rozwiązań by coś zmienić w grze – dodaje rozgrywający Asseco Resovii.

Set emocji
Prawdziwa walka godna meczu na szczycie PlusLigi rozgorzała dopiero w czwartej odsłonie, w której nie brakowało ciekawych wymian i widowiskowych obron. Dramaturgii dodawały zwroty akcji – odskakiwali raz jedni, raz drudzy, a skończyło się bardzo zaciętą końcówką graną na przewagi. – Po 20. punkcie nie skończyliśmy trzech kontr i to zdecydowało o naszej przegranej. Bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu, warto zastanowić się nad tymi dwoma pierwszymi setami – podsumował trener Asseco Resovii. Mimo porażki pozytywów próbował doszukać się Wojciech Grzyb. – Mimo fatalnych dwóch setów zdołaliśmy się podnieść. Szkoda IV seta bo była szansa na doprowadzenia do tie-breaka – mówi środkowy Asseco Resovii i dodaje. – Porażka w połowie dotkliwa, ale nie ma co jej już rozpamiętywać. Teraz przed nami mecz w Holandii, gdzie musimy wygrać i awansować do kolejnej rundy Pucharu CEV, a zaraz po Świętach kolejny mecz ligowy. Musimy wyciągnąć wnioski, żeby takie przestoje na przestrzeni dwóch setów się nam już nie przytrafiały, gdzie później musimy gonić rywala niemal z nożem na gardle – stwierdza Grzyb.

Wyśniony wynik
W znakomitym nastroju był szkoleniowiec gospodarzy. Lorenzo Bernardi przyznał, że taki wynik meczu wyśnił mu się ostatniej nocy. – Bardzo dobrze przygotowaliśmy się do pojedynku z Resovią, bo wiedzieliśmy że to będzie rywalizacja z niezwykle trudnym rywalem o ciekawej charakterystyce, zwłaszcza rozgrywającego – mówił na pomeczowej konferencji prasowej a kapitan Jastrzębskiego Węgla, Zbigniew Bartman dodawał. – Ponownie jako zespół trzymaliśmy się razem, wspieraliśmy się i to dało efekt.

Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia 3-1 (25:15, 25:13, 16:25, 26:24)
Jastrzębie: Bontje 9, Vinhedo, Bartman 15, Holmes 7, Łasko 20, Kubiak 13 oraz Rusek (libero), Polański, Thorton, Sufa, Bożko
Resovia: Grzyb 8, Grozer 17, Achrem 11, Nowakowski 3, Tichacek 3, Lotman 1 oraz Ignaczak (libero), Dobrowolski, Bojic 6, Perłowski, Gontariu 1, Mika 3
Sędziowali: Sylwester Strzylak i Maciej Twardowski (obaj radom). Widzów 3 tys. MVP meczu. Michał Łasko.

Rafał Myśliwiec, Jastrzębie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.