Krok w tył czy dwa w przód?

My jako trenerzy musimy umieć współpracować i z takim charakterem, jaki ma Grozer i z takim, jak Mateusz, a jeden i drugi mogą być mistrzami - uważa trener Kowal. Fot. Wiesław Kozieł

SIATKÓWKA. Wypożyczenie do Trefla szansą na dalszy rozwój dla Mateusza Miki.

Mateusz Mika, odkąd pojawił się na boiskach PlusLigi (sezon 2009/2010) okrzyknięty został talentem na miarę Piotra Gruszki, którego następcą miał być w reprezentacji. W dorosłej kadrze ma za sobą epizod w ekipie trenera Daniela Castellaniego i nieco więcej minut spędzonych na boisku u Andrei Anastasiego, co zaowocowało nawet brązowym medalem ubiegłorocznych mistrzostw Europy.

Mika, podobnie jak Piotr Gruszka, ma 206 centymetrów wzrostu i gra na pozycji przyjmującego. Pochodzi z Kęt, a siatkarską karierę rozpoczynał w miejscowym Hejnale. W wieku 18 lat zadebiutował w PlusLidze. To różni go nieco od słynnego poprzednika z Hejnału Kęty, Piotra Gruszki, który po ligowych parkietach śmigał, gdy miał zaledwie 16 lat. – Dawno nie widziałem, żeby tak wysoki zawodnik tak dobrze przyjmował zagrywkę. To jest materiał na dobrego grajka – mówił wówczas środkowy Skry Daniel Pliński.

Francuskie debiuty
Duży potencjał Miki dostrzegł też prowadzący wówczas reprezentację Polski, Daniel Castellani, który powoływał go na zgrupowania i dał nawet szansę debiutu podczas towarzyskiego meczu z Francją w Rzeszowie w 2010 roku. W kolejnym sezonie, gdy za sterami reprezentacji stanął Andrea Anastasi, Mika nie wypadł z obiegu trenera kadry. Był w kadrze na Ligę światową ale debiutu się nie doczekał. Pojechał natomiast na mistrzostwa Europy (Anastasi postawił na niego, a nie Sebastiana Świderskiego z którym rywalizował o miejsce), gdzie zdobył brązowy medal. Po powrocie do kadry Michała Winiarskiego Mice trudno się przebić do dwunastki, choć Anastasi powołuje go na zgrupowania.

Szansa na dalszy rozwój
W minionym sezonie przyjmujący Asseco Resovii nie miał zbyt wielu szans do pokazania się na ligowych boiskach i coraz mniej mówi się już o nim jako o wielkim talencie. W sezonie 2012/2013 zawodnik ten będzie występował na zasadzie rocznego wypożyczenia w Treflu Gdańsk. – Moim zdaniem, Mateusz zrobił krok do przodu – mówi trener mistrzów Polski, Andrzej Kowal. – Miał okres u nas, gdzie grał nawet w podstawowej szóstce i dobrze się spisywał, choćby w wygranym na początku ligi meczu ze Skrą . Później wypadł ze składu, a ponieważ mieliśmy szeroką kadrę, to trudno było mu już wrócić do gry. Ma jednak ogromny potencjał i musi grać, dlatego zdecydowaliśmy się go wypożyczyć do innego klubu. Bardzo chciał się też sprawdzić dostając więcej szans do gry i myślę, że rok czasu spędzony przez niego w zespole, który być może nie będzie miał takiej presji na wynik, jak u nas, sprawi, że będzie w stanie do nas wrócić i być w przyszłości podstawowym skrzydłowym. Nawet na kadrze pokazuje, że kiedy gra bez presji, to prezentuje się na treningach bardzo dobrze. Natomiast jeśli chodzi o jego charakter, to on już taki jest i trudno będzie go zmienić. Nie jest jednak wcale powiedziane, że najlepszym zawodnikiem może być tylko człowiek o charakterze Grozera. My jako trenerzy musimy umieć współpracować i z takim charakterem, jaki ma Grozer i z takim, jak Mateusz, a jeden i drugi mogą być mistrzami – stwierdza trener Kowal.

Wciąż może wiele osiągnąć
Przez pewien czas Mateusza Mikę często porównywano ze względu na parametry do Bartosza Kurka. Przyjmującemu Asseco Resovii brakuje jednak ekspresji w grze i siły ataku, czym dysponuje Kurek. – To jednak nie znaczy, że nie może zostać równie dobrym zawodnikiem – mówi Kowal i dodaje. – Do niego może przylgnęła taka łatka zbyt grzecznego, ale myślę, że jak tylko będzie grał, to może być coraz bardziej efektywny. Charakter mu w tym nie przeszkodzi, bo ma ogromny potencjał, duży zasięg w ataku i naturalny dar do przyjęcia zagrywki. Jest w stanie wiele osiągnąć – kończy szkoleniowiec Asseco Resovii.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.