Krośnianka walczy o odszkodowanie za wypadek

– Chodnik był oblodzony, więc o wypadek było nietrudno. Uszkodziłam sobie poważnie prawą nogę, więc mnie jako osobie poszkodowanej należy się odszkodowanie i tyle. A tymczasem sprawa ciągnie się ponad rok i jej końca na razie nie widać – mówi Elżbieta Jabłońska ( 60 l.). – Mam obszerną dokumentację – pokazuje. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Czy pieniądze zostaną wypłacone?

Krośnianka Elżbieta Jabłońska (60 l.) żąda od Urzędu Miasta Krosna wypłaty odszkodowania w wysokości ponad 8 tysięcy złotych za wypadek, wskutek którego poważnie uszkodziła sobie prawą nogę. – Sporo się nacierpiałam, na leki mnóstwo pieniędzy wydałam. Bywa, że noga mnie boli, mam problemy z chodzeniem. Jestem w trakcie leczenia i rehabilitacji – wyznaje. – Lekarze twierdzą, że kolejna operacja nogi jest wręcz konieczna – dodaje.

Jak informuje nasza Czytelniczka, do wypadku doszło 28 lutego 2012 roku wieczorem na ulicy Krakowskiej w Krośnie.

- Około godz. 19 szłam sobie ze znajomą chodnikiem. Wracałam z zakupów. Wówczas sypał śnieg, a chodnik był oblodzony. W pewnym momencie upadłam na ów chodnik, poczułam potworny ból w prawej nodze. Koleżanka pomogła mi wstać i podprowadziła mnie do mojego mieszkania znajdującego się przy tej ulicy – opowiada pani Elżbieta.

Długie leczenie i rehabilitacja
Noga była mocno spuchnięta i sina. Najbardziej ucierpiało kolano. Mąż zawiózł mnie do szpitala, gdzie okazało się, że noga co prawda nie jest złamana, jednak trzeba ją było unieruchomić. Lekarze założyli mi więc specjalną szynę, przepisali leki przeciwzakrzepowe oraz 60 zastrzyków. Przez miesiąc leżałam w łóżku. Następnie przez wiele tygodni nosiłam specjalną ortezę – relacjonuje nasza Czytelniczka. – Nadal korzystam z zabiegów, które mają poprawić kondycję mojej nogi – dodaje.

Zeznanie naocznego świadka nie wystarczy
Pani Elżbieta zgłosiła wypadek do firmy zajmującej się wypłacaniem odszkodowań. – Moja znajoma, która wówczas mi towarzyszyła, opisała całe zdarzenie. Natomiast ja tenże opis przekazałam właściwej instytucji. Okazało się, że relacja naocznego świadka to za mało – mówi pani Elżbieta.

- Chodnik podlega pod UMK. Tymczasem Towarzystwo ubezpieczeniowe, z którym Urząd Miasta Krosna zawarł umowę, odmówiło wypłaty odszkodowania w kwocie 8 tys. 654 zł tytułem zadośćuczynienia oraz poniesionych przeze mnie kosztów leczenia – dodaje mieszkanka Krosna.

Sprawa trafi do sądu?
- Na podstawie zebranych dokumentów oraz dokonanych ustaleń stwierdzamy brak dowodów potwierdzających zawinione działanie ubezpieczonego – gminy Krosno (…) Zgodnie z art. 6 KC na osobie występującej z poszczeniem odszkodowawczym ciąży obowiązek udowodnienia szkody (…) – czytamy w piśmie udostępnionym nam przez Urząd Miasta Krosna. – Osoba poszkodowana na poparcie swoich roszczeń powinna przedstawić dokumenty potwierdzającą przyczynę i okoliczności powstania szkody. W dniu zdarzenia na przykład nie wykonano dokumentacji fotograficznej potwierdzającej stan nawierzchni chodnika, na którym doszło do upadku. Również nie powiadomiono bezzwłocznie gminy Krosno o powstałym zdarzeniu – pomogłoby to w ustaleniu stanu nawierzchni chodnika w dniu wypadku i stanowiłoby dowód w sprawie – dowiadujemy się z owego pisma.

- Podjęliśmy interwencję w tej sprawie, którą przekazaliśmy prawnikowi, na razie nie podjął ostatecznej decyzji. Sprawa jest w toku – usłyszeliśmy w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych.

Wioletta Zuzak

do “Krośnianka walczy o odszkodowanie za wypadek”

  1. administrator

    Po to mamy ubezpieczenie zdrowotne w Polsce.
    Jak kto chce miec ekstra kase to MUSI SIE SAM UBEZPIECZYC.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.