Krośnieńska Starówka powoli umiera

KROSNO. Przedsiębiorcy założyli stowarzyszenie i chcą podjąć działania, aby zabytkowa część miasta zaczęła żyć.

- Przedsiębiorcy raczej nie wykazują zainteresowania otwieraniem sklepów na Starówce, lokale pustoszeją, w tej części miasta handel stopniowo zamiera – mówi nam Jan Zolgird Staniek, prezes nowo powstałego Stowarzyszenia Starówka, którego członkowie nie zamierzają siedzieć z założonymi rękami. – Wierzymy, że uda się nam przekonać władze samorządowe do wspólnego działania. Wszystko po to, aby Starówka zaczęła tętnić życiem – mówią.

Jan Z. Staniek ma herbaciarnię na Starówce. – Moja herbaciarnia funkcjonuje do dziś tylko dlatego, że jestem właścicielem lokalu, nie płacę czynszu, w przeciwnym razie prawdopodobnie już dawno byłaby nierentowna i trzeba byłoby ją zamknąć – mówi wprost.

Prezes stowarzyszenia na pytanie, dlaczego jego zdaniem Starówka umiera, odpowiada:

- Przyczyn jest kilka, a te najważniejsze, to: brak dogodnego dojazdu i miejsc parkingowych, zubożała dosyć mało atrakcyjna oferta handlowo-usługowa – wylicza Staniek.

- Dekoniunktura gospodarcza wyraża się w braku zainteresowania prowadzeniem działalności handlowej i usługowej na Starówce – twierdzi. – Wiele lokali świeci pustkami. Z moich obliczeń wynika, że w tej części miasta około dwadzieścia lokali oczekuje na wynajem. Chętnych jakoś nie widać – mówi.

Staniek przypomina, że pierwsza zapaść Rynku miała miejsce kilka lat temu, wówczas, gdy prowadzone były prace archeologiczne pod jego płytą.

- Długotrwałe prace sprawiły, że wielu właścicieli pozamykało sklepy i potem już tu nie wróciło. Poza tym powstają atrakcyjne centra niedaleko Starówki. Każde takie centrum stwarza jakościowo lepszą ofertę, a Starówka przestaje być atrakcyjna z punktu widzenia handlowego – mówi Staniek.

Może potencjalnych przedsiębiorców odstraszają zbyt wysokie czynsze? – pytamy. – Nie. Czynsze są aktualnie niższe niemal o połowę od tych, które obowiązują w galeriach – odpowiada. – Np. poważnie zainteresowany inwestor przeprowadził audyt, który wykazał, że w ogóle mu się nie opłaca otwierać lokalu na Rynku. Takich historii jest więcej. Wbrew pozorom, łatwiej jest sprzedać dom na obrzeżach miasta niż kamienicę w Rynku. Zresztą niektóre kamienice wymagają remontu. A jeśli nadal taka tendencja się utrzyma i nie będzie chętnych do wynajmowania lokali i zakładania np. sklepów, to właściciele kamienic nie będą mieć środków na remonty – przyznaje.

Jakie działania zostaną podjęte? – Z jednej strony chodzi nam o promowanie krośnieńskiej Starówki, a przede wszystkim chcemy mobilizować władze samorządowe do stworzenia wizji rozwoju Rynku, aby ten stał się miejscem tętniącym życiem, przyjaznym dla inwestorów – mówi Staniek. – Pozostaje pytanie: czy samorząd będzie chciał nam wyjść naprzeciw? Czas pokaże – dodaje prezes.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.