Krośnieński PKS nie zostanie spółką pracowniczą

Spółka pracownicza nie powstanie. Właściciel PKS-u nadal chce sprzedać akcje przedsiębiorstwa, które pilnie potrzebuje pieniędzy na spłatę milionowych zobowiązań oraz na niezbędne inwestycje (wymiana starego taboru na nowy). Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Co dalej z przedsiębiorstwem?

Mimo że 70 procent pracowników PKS-u w referendum opowiedziało się za utworzeniem spółki pracowniczej, to jednak ostatecznie nie udało się jej powołać. Powstałaby, gdyby połowa załogi wpłaciła po 50 zł stanowiące wkład do kapitału zakładowego. Tymczasem zabrakło 20 osób. Zarząd Powiatu Krośnieńskiego będący właścicielem PKS-u nadal będzie szukał chętnych na kupno akcji przedsiębiorstwa. Zakład pilnie potrzebuje pieniędzy na spłatę długów oraz na wymianę zużytego taboru na nowy.

Jeszcze w kwietniu ub. roku załoga krośnieńskiego PKS-u wyraziła zgodę na założenie spółki pracowniczej, której zadaniem byłoby kontynuowanie działalności przewoźnika. – Takie spółki funkcjonują w Polsce, także na Podkarpaciu. Przykład? – PKS Przemyśl – mówili nam pracownicy zakładu. – Podtrzymujemy wolę nabycia 100 procent akcji spółki, ale na uczciwych warunkach – zaznaczali całkiem niedawno.  Teraz wszyscy się zastanawiają dlaczego z tych planów wyszły nici.

Prezes PKS-u odpiera zarzuty
Ostatnio pojawiły się informacje, że rzekomo prezes PKS-u wręcz zniechęcał członków załogi do przystąpienia do spółki pracowniczej. Tymczasem prezes owego przedsiębiorstwa Janusz Fudała (40 l.) twierdzi, że to nieprawda. – Związkowcy dwukrotnie wnioskowali o przedłużenie terminu zbierania podpisów, a ja nie protestowałem. Ponadto na spotkaniach z załogą przekonywałem pracowników, że warto przynajmniej spróbować założyć spółkę pracowniczą. Zostawiłem pracownikom wolną rękę, nikomu nie przeszkadzałem – przekonuje prezes Janusz Fudała. – Temat dot. spółki pracowniczej jest zamknięty. Ta inicjatywa po prostu wygasła z powodu zbyt małego zainteresowania załogi. Teraz  wszystko w rękach właściciela – dodaje Fudała.

Inwestor pilnie poszukiwany
Starosta krośnieński Jan Juszczak zwraca uwagę, że ponad dwa lata temu Rada Powiatu wyrażając zgodę na bezpłatne nabycie akcji od Skarbu Państwa, kierowała się wolą utrzymania spółki, jako spółki przewozowej, dającej zatrudnienie mieszkańcom powiatu. – Spółka działa na rynku przewozowym, niemniej jej sytuacja ekonomiczna nie jest dobra, a nasze dotychczasowe działania na rzecz wzmocnienia środkami zewnętrznymi nie przyniosły radykalnej zmiany finansowej – zauważa starosta. – Od stycznia br. pracownicy otrzymują pensje obniżone o 16 procent, w dodatku z poślizgiem.

Przypomnijmy, że radni zgodzili się na sprzedaż akcji PKS Krosno. – Podejmujemy taki krok, ponieważ powiat jako samorząd, z racji prawnych, nie może udzielać wsparcia finansowego na działalność firmy, której celem jest zarabianie – wyjaśnia Jan Juszczak. – Mamy nadzieję, że znajdzie się nowy właściciel, który poprzez wniesienie aktywów w formie pieniężnej dokapitalizuje spółkę – zaznacza.

Kto kupi akcje spółki?
Zarząd Powiatu zaproponował zbycie akcji w trybie negocjacji publicznych. – Jest to także bardziej elastyczny tryb dla wszystkich podmiotów, które zechcą skorzystać z naszego zaproszenia do przystąpienia w drodze negocjacji do nabycia akcji – mówi starosta. – Jeśli nie znajdziemy środków na uregulowanie zaległych zobowiązań i odnowienie taboru, to w perspektywie krótszej lub dalszej firma upadnie – dodaje starosta Jan Juszczak.

Wioletta Zuzak

do “Krośnieński PKS nie zostanie spółką pracowniczą”

  1. Ander

    Gdzie głos Ambrożego! On zawsze dokłada rządowi zarzucając mu wiele złego, a tu jak przyszło do tego by pracownicy byli przedsiębiorczy i wzięli sprawy w swoje ręce a Oni się na to wypięli to pan A nie raczy tego jakoś skomentować.

  2. krzysztof

    Pięknie. 20 pracowników nie jest w stanie wpłacić 50 złotych wpisowego do spółki. Czy naprawdę tacy biedni, czy tacy egoistycznie i egocentrycznie nastawieni?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.