Krosno w wielkim finale

Po sobotniej porażce krośnianie w niedzielę pokazali charakter i potrafili wygrać nawet bez kontuzjowanego rozgrywającego Kamila Łączyńskiego. Fot. Wit Hadło

I LIGA MĘŻCZYZN. Mimo kontuzji krośnieńskich rozgrywających: Kamila Łączyńskiego i Rafała Glapińskiego zespół MOSiR pokazał charakter i awansował do wielkiego finału.

Koszykarze PBS Bank Energy Efir MOSiR Krosno wykorzystali atutu własnej hali i wywalczyli awans do finału, gdzie zmierzą się ze zwycięzcą z pary Śląsk Wrocław – PC Siden Toruń.

Kibice, którzy przyszli w sobotę do hali przy ul. Bursaki świętować awans do finału I ligi, przeżyli spory zawód. Wszystko przez kontuzję podstawowego rozgrywającego, Kamila Łączyńskiego, który już w 5. min meczu skręcił staw skokowy. Jakby tego było mecz z urazem miednicy skończył drugi rozgrywający, Rafał Glapiński. – Kibice dopisali, oprawa meczu bardzo dobra, zabrakło tylko zwycięstwa. Życie pokazuje, że nie ma co planować. Zostaliśmy bez „jedynek”. Kutno to wykorzystało, odskoczyło na bezpieczny dystans i nie dało sobie wydrzeć zwycięstwa. Zachowanie sędziów było karygodne. Nie doszukiwałbym się jakiegoś złośliwego faulu ze strony rywala, ale nie można prowadzić meczu jeszcze prze pół minuty, jeśli na parkiecie leży bezwładnie zawodnik, a potem karetka odwozi go do szpitala. Ci panowie powinni sobie przemyśleć to, co robią, a władze PZKosz. wyciągnąć konsekwencje, bo cała ta sytuacja mogła grozić bardzo poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi dla zawodnika – mówił po sobotnim meczu prezes krośnieńskiego klubu, Janusz Walciszewski.

Została siódemka
W niedzielnym meczu trener Duszan Radović do dyspozycji miał zaledwie 7 graczy, ale ci pokazali ogromną wolę walki i charakter. Krośnianie zaczęli mecz od mocnego uderzenia i po 4 minutach prowadzili 17:6 i utrzymywali w miarę bezpieczny dystans. W 12. min przewaga gospodarzy wynosiła 11 „oczek” (35:26), ale szybko ją roztrwonili. W ekipie z Kutna bardzo dobrze spisywali się Jakóbczyk (14 pkt przed przerwą), Małecki i Bręk i po 20 minutach to goście wygrywali 44:41.

Po przerwie przez pięć minut utrzymywała się 3-6 pkt przewaga graczy z Kutna, ale krośnianie szybko zniwelowali straty. Gospodarze twardo walczyli o każda piłkę i konsekwentnie wykorzystywali każdy błąd rywali. Świetnie spisywali się pod obiema tablicami, gdzie zebrali 43 piłki przy 23 zbiorkach rywali. Świetnie spisywał się Salamonik (14 zb). W 26. min po trafieniu Pisarczyka wyszli na prowadzenie 58:56 i nie oddali go już do końca. W 35. min po akcji Oczkowicza przewaga krośnian wynosiła już 14 pkt (83:69) i wydawało się, że jest już po meczu. Na niespełna trzy minuty przed końcem było 89:74. Rywale jednak nie dawali za wygraną i mozolnie odrabiali straty. Po dwóch z rzędu trafienia zza linii 6,75 m Bręka MOSiR na 20 sekund przed końcem prowadził już tylko 91:89. W nerwowej końcówce gospodarze nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa punktując (Oczkowicz) z rzutów wolnych.

PBS EE MOSiR Krosno    61
AZS Kutno    76
(16:21, 15:23, 12:20, 18:12)

KROSNO: Łączyński 5, Oczkowicz 2, Pisarczyk 14 (2×3), Paul 12, Salamonik 7 (1×3) oraz Szczypka 3 (1×3), Adamczewski 8 (2×3), Glapiński 2, Cielebąk 6 (1×3)
KUTNO: Rduch 4, Jakóbczyk 13 (3×3), Dłuski 14, Bręk 6, Glabas 11 (2×3) oraz Maciejewski 2, Małecki 9 (1×3), Kwiatkowski 11 (1×3), Szwed 6.
Stan półfinałowej rywalizacji (do 3 zwycięstw): 2-1.

PBS EE MOSiR Krosno    93
AZS Kutno    89
(27:23, 14:21 27:20 25:25)

KROSNO: Salamonik 16 (1×3), Oczkowicz 20, Szczypka 10 (2×3), Adamczewski 21 (2×3), Pisarczyk 22, Paul 2, Cielebąk 2
KUTNO: Rduch 10 (2×3), Jakóbczyk 23 (3×3), Maciejewski 0, Małecki 18 (5×3), Kwiatkowski 2, Szwed 2, Dłuski 7, Bręk 22 (6×3), Glabas 5 (1×3)
Stan półfinałowej rywalizacji (do 3 zwycięstw): 3-1, awans MOSiR-u.

mj, rm

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.