Krytyka władzy jest przejawem fobii?

Monika-Kamińska1Co oznacza termin „homofobia”, z grubsza wie u nas już gimnazjalista. Ale ostatnio pojawiło się, co prawda lokalnie jedynie (być może na razie lokalnie), nowe słowo, brzmiące nader podobnie, acz oznaczające zgoła coś innego niż lęk przed inną orientacją seksualną.

Słowo to to „Chomafobia”, a twórcą jego jest sam wzbudzający swoim zdaniem fobię, prezydent Przemyśla, Robert Choma.

Panu prezydentowi tak się skojarzyła ostra krytyka jego poczynań ze strony Rafała Oleszka, radnego z klubu SLD. Faktem jest, że radny bardzo wnikliwie patrzy na ręce władzy (nie tylko on poniekąd z opozycji) i daje temu jasny wyraz. No i dobrze, bo od tego się jest opozycją, żeby tak właśnie robić! Zaprawdę rzadko w realnym świecie można spotkać opozycję „zakochaną” w aktualnej władzy i jakoś nikogo to nie dziwi.

A pan prezydent Przemyśla uznał krytykę za objaw fobii względem swej szacownej osoby…

Jako że fobia to jednostka chorobowa oznaczająca irracjonalny lęk, można by uważać, że prezydent Choma uznał radnego za, delikatnie mówiąc, kogoś w nie najlepszej kondycji. Nic jednak bardziej mylnego, jako że sam przyznaje, nie tylko w stosunku do radnego Oleszka, że  przejawy „Chomafobii” to element kampanii wyborczej.

Załóżmy, że tak właśnie jest. Rodzi się pytanie: co w tym złego? Jeśli władza ta lokalna i ta centralna ma przez całą kadencję możliwości chwalenia się sukcesami, w tym wyimaginowanymi, albo nie swoim, do których się ochoczo przyznaje, to opozycja ma prawo wytykać jej błędy, także rok przed wyborami! Tymczasem nasze władze, te lokalne i centralne, traktują takie wytykanie jako wręcz  napaść na nie. Zaraz jest „atak”, „fobia”, „nagonka”, ewentualnie „spisek” i „wiadome działania określonych kół”.

Nasi kochani „władcy”, czasy miłościwie nam z woli Boga panujących namaszczonych królów, których nie wolno było poddać nijakiej krytyce, w naszym kraju naprawdę minęły już bardzo dawno! Teraz rządzącym patrzy się na ręce i sprawdza, co z tego, co naobiecywali, zrealizowali. I tak ma być! A że to może spowodować, iż ci, którzy są opozycją, staną się władzą? Owszem, może. Wtedy zapewne wy kochani „władcy” będziecie mówić o jej błędach z pasją, zaangażowaniem i rok przed wyborami… I wówczas to nie będzie nijaka „fobia” pewnie, tylko „potrzebna krytyka ku uświadomieniu ludziom, co robi władza”.

Monika Kamińska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments