Kryzys Resovii trwa. ZDJĘCIA

Resoviacy przegrali wczoraj z pełnym gwiazd zespołem z Italii 0-3. Fot. Wit Hadło

LIGA MISTRZÓW. Oddala się szansa na pierwsze miejsce w grupie.

Po raz trzeci z rzędu, a pierwszy raz w Lidze Mistrzów, siatkarze mistrza Polski zeszli z boiska pokonani. Zespół trenera Andrzeja Kowala po raz kolejny sprawił spory zawód, bo mimo kiepskiej postawy była szansa na ogranie Włochów.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Nadal w zespole szwankuje pewność siebie, a o pomstę od nieba woła przyjecie zagrywki. – W trudnych momentach nie mamy również indywidualnej odwagi. Przy problemach w grze uciekamy od odpowiedzialności. Zawodnikom nie można odmówić zaangażowania, ale wyraźnie widać, że po dwóch – trzech nieudanych akcjach pojawia się u nich ta niepewność – mówi Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii. Kilku siatkarzy narzeka na zdrowie. Grzegorz Kosok, Piotr Nowakowski, Olieg Achrem i Maciej Dobrowolski w czwartek udadzą się do lekarza na konsultacje.

W inauguracyjnej partii resoviacy tylko do połowy seta toczyli wyrównany pojedynek. Gdy tylko w polu zagrywki stanęli Cwetan Sokołow lub Wout Wijsmans zaczynały się problemy gospodarzy (przyjęcie mistrzów Polski wyniosło 18 proc skuteczności). Jak już w jakiś sposób udało się podbić serwis rywali to i tak piłka wracała “za darmo” na stronę rywali, którzy skutecznie wykończali kontry. Szczególnie brylował w tym elemencie Belg z włoskim paszportem Wijsmans, co chyba było zaskoczeniem dla ekipy trenera Kowala.

W II secie po autowym ataku Sokołowa z przechodzącej piłki, resoviacy wygrywali 23:21, ale nie potrafili dowieźć tego do końca. W polu zagrywki stanął Luigi Mastrangelo, który przed rokiem miał intratną propozycję od…Madonny, która widząc jego atletyczna budowę i ciemną karnację ciała, proponowała mu udział w jej koncertach w roli tancerza. Włoch jednak na to się nie zgodził, bo stwierdził, że jeszcze siatkówka sprawi mu przyjemność, co pokazał choćby w końcówce tego seta. Wówczas do końca punktowali tylko goście. – Rywale zagrali na takim poziomie w zagrywce, że chyba już się lepiej nie da – mówił środkowy Asseco Resovii, Wojciech Grzyb.

Największe nadzieję były w trzeciej partii, która od samego początku układała się po myśli gospodarzy. – Wydawało się, że coś drgnęło, ale niestety rywale na zbyt wiele nam nie pozwolili. Cuneo mając dwa sety na plusie grali na dużym luzie i spokoju i nawet nie przejmowali się sześciopunktową stratą – mówi Grzyb.

ASSECO RESOVIA    0
BRE BANCA LANNUTTI CUNEO     3
(18:25, 23:25, 20:25)

ASSECO RESOVIA: Tichacek, Lotman 2, Nowakowski 1, Bartman 16, Achrem 11, Grzyb 4 oraz Ignaczak (libero), Kovacevic 3, Perłowski,
CUNEO: Grbic, Ngapeth 10, Mastrangelo 5, Sokołow 17, Wijsmans 11, Kohut5  oraz De Pandis (libero), Abdel-Azzi 2.

Sędziowali: Peter Bajci (Słowacja) i Laszlo Adler (Wegry). Widzów 4,5 tys.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.