Ksiądz profesor spłaca dług

Mam jeszcze wiele planów, ale sprawa inną jest, czy dane mi będzie je zrealizować – mówi ks. Wilhelm Gaj-Piotrowski. Obok Anna Garbaczowa z Muzeum Regionalnego, redaktor książki. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Od zwykłego kowala, po uniwersyteckich profesorów i potomka książęcego rodu, który księciem jednak nie był. Ich biogramy dojrzały etnograf zmieścił w jednych okładkach.

Na księgarskich półkach pojawiła się nowa książka ks. Wilhelma Gaja-Piotrowskiego. Badacz historii i kultury regionu nadsańskiego i tym razem nie odszedł daleko od znanych sobie wątków etnograficznych. W najnowszej pozycji pokazał jednak ludzką duszę etnografii, a dokładnie wszystkich znanych sobie świadków i badaczy szeroko rozumianej kultury z wideł Wisły i Sanu.

Gaj-Piotrowski znany jest przede wszystkim z pomnikowej „Kultury społecznej ludu z okolic Rozwadowa”. Nikt później, a książka ma już pół wieku, nie porwał się na tak dogłębne opisanie tradycji mieszkańców głównie Dolnego Nadsania. Teraz przypomina samych mieszkańców. Tych, których najlepiej znał, od których czerpał wiedzę do swoich publikacji.

Plany bogate. Życzmy zdrowia autorowi
„U źródeł etnografii” to jak na rozmach twórczy autora w sutannie, praca niewielka. Nie ma jednak obaw o jej sprzedaż, bo książki urodzonego w Charzewicach badacza nie zwykły długo czekać na czytelników. Ta pozycja już jest, ale autor ma bogate plany twórcze. Najbliżej finału jest chyba album poświęcony Św. Jadwidze. Książkowo przypomni też niedługi, ale ważny pobyt księcia Józefa Poniatowskiego w charzewickich dobrach Lubomirskich. I jeszcze o kulcie Matki Boskiej Szkaplerznej w Rozwadowie. Ta ostatnia praca ma szczególny podtekst. Jako niemowlę przyszły ksiądz zachorował i modły wznoszone do Rozwadowskiej Pani przywróciły mu zdrowie. Teraz przyszedł czas na wdzięczność. – Te książki są niczym innym, jak spłacaniem długu wobec ziemi rodzinnej, która mnie wykarmiła – stwierdzia 89-letni dziś ks. Wilhelm Gaj-Piotrowski. – Każdy taki dług zaciąga i w wieku dojrzałym powinien go według swoich możliwości spłacić.

Ze względu na wiek i ambitne plany twórcze, ks. Gaj-Piotrowski zrezygnował w ub. roku z honorowej funkcji kapelana polskich flisaków. Flisacy jednak ciągną za nim. Choć oni bardziej z wideł Tanwi i Sanu, to jednak nie zabrakło wodniaków z Ulanowa na promocji najnowszej książki. Przyjechali – a jakże! – z chlebem flisackim i takąż nalewką. Ciekawością jedno i drugie dorównuje książce.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.