Ksiądz z ambony czyta kto nie dał datków na kościół

KOBYLNICA RUSKA, POTOK JAWOROWSKI. Parafianie są zbulwersowani. Nasz Czytelnik twierdzi, że 16 stycznia ksiądz proboszcz wymienił go z imienia i nazwiska podczas mszy, jako tego, który nie daje pieniędzy.

- Nie życzę sobie, żeby ksiądz informował całą parafię, że nie dałem datku na kościół – mówi nasz Czytelnik z Kobylnicy Ruskiej (pow. lubaczowski). – Jestem zbulwersowany zachowaniem naszego proboszcza – dodaje mężczyzna. – Jego postępowanie zniechęciło mnie do aktywnego uczestniczenia w życiu parafii – podkreśla wierny. Ksiądz proboszcz z Potoku Jaworowskiego nie chce z nami na ten temat rozmawiać.

Kobylnica Ruska to mała wieś w gminie Wielkie Oczy. Należy do parafii p.w. Trójcy Przenajświętszej w Potoku Jaworowskim, którą od kilku lat kieruje ksiądz Stanisław G. – Nie ma porównania pomiędzy poprzednim proboszczem, a tym – mówi nasz Czytelnik (dane znane redakcji). – Wcześniejszy proboszcz to był ciepły człowiek, naprawdę pełnił posługę duszpasterską – podkreśla mieszkaniec Kobylnicy Ruskiej – To, co robi ksiądz G. jest zaprzeczeniem roli kapłana – uważa mężczyzna. Jak się okazało, zachowanie księdza Stanisława G. nie podoba się nie tylko temu parafianinowi. – Nikt tego nie powie oficjalnie, wiadomo, jak jest na wsi – mówi inny członek wspólnoty parafialnej proszący o nieujawnianie jego nazwiska – Ale postępowanie proboszcza nie podoba się wielu ludziom z parafii. Delikatnie mówiąc, można odnieść wrażenie, że sprawy materialne są dla niego priorytetem – opowiada nasz rozmówca. – Ksiądz chciał na przykład wprowadzić opłatę „od dołka” na naszym cmentarzu – zdradza. – Miało to kosztować 150 złotych. Na szczęście sprzeciwiła się temu rada parafialna – dodaje. Według relacji niezadowolonych parafian proboszcz G. ma też dziwne sposoby na namawianie wiernych do zamawiania mszy św. za dusze ich zmarłych bliskich. – Sprawdza komu ktoś zmarł w rodzinie wcześniej i powołując się na pamięć tej osoby i sumienie rodziny wręcz wymusza zamówienie mszy – twierdzą niektórzy parafianie. – Czasem dotyczy to ludzi starszych, bardzo skromnie żyjących, wręcz biednie – dodają.

Parafianin:”Ja nic winny księdzu G. nie jestem”

Czara goryczy w naszym Czytelniku przelała się, gdy dowiedział się, że 16 stycznia ksiądz proboszcz wymienił go z imienia i nazwiska podczas mszy, jako tego, który nie dał żadnych pieniędzy. – Przez księdza G. i jego podejście do ludzi zaniedbałem się, jako katolik – przyznaje mężczyzna. – Jego postawa odstręcza mnie od Kościoła – dodaje – Tym razem przesadził! Ja żadnych pieniędzy księdzu G. nie byłem winny, żeby publicznie się ode mnie ich domagał – mówi nasz Czytelnik. – Nie upoważniłem też proboszcza do ujawniania moich danych osobowych! To jest po prostu skandaliczne – stwierdza wzburzony. Na zwróceniu się do nas Czytelnik nie poprzestał. – Skierowałem do lubaczowskiej prokuratury pismo w tej sprawie – ujawnia.

Proboszcz: „Życzę miłego dnia”

Ksiądz proboszcz Stanisław G. rozmawiać z nami nie chce. Na nasze pytanie o tę sprawę mówi: – Życzę miłego dnia – i odkłada słuchawkę telefonu. W zamojskiej Kurii nie mamy szczęścia zastać rzecznika biskupa, ale udaje się nam dowiedzieć, że nie dotarły do niej żadne skargi na księdza Stanisława G. – Czy państwa nie zastanawia, że parafianin zamiast zwrócić się do rady parafialnej, albo do nas z taką sprawą, zgłasza się do gazety? – pyta rozmawiający z naszym dziennikarzem kapłan z Kurii. – Proszę zapytać tego pana dlaczego się do nas z tym nie zwrócił – radzi. – Nie pisałem do Kurii, bo nie wierzę, że to coś zmieni – przyznaje nasz Czytelnik. – To nie jest pierwszy raz aroganckiego zachowania księdza G. i nic się nie zmienia – dodaje. – Niestety jest tak, że w takich sytuacjach „ksiądz ma zawsze rację” – zauważa nasz Czytelnik. – Jego przełożeni zawsze stają po jego stronie.

Jak się dowiedzieliśmy wysłane kilka dni temu pismo do prokuratury jeszcze do niej nie dotarło.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.