Kto czyta, nie błądzi

Zwykle, gdy dziennikarze pokuszą się o felieton, to po to, by swe zdanie przedstawić w sprawach kontrowersyjnych, irytujących, bulwersujących – słowem – negatywnych. Tym razem będzie inaczej, bo udało nam się zaobserwować bardzo pozytywne wydarzenie i zjawisko. Mianowicie, w uroczy czwartkowy (6 czerwca) wieczór odbywało się w Przemyskiej Bibliotece Publicznej spotkanie z pisarzem od lat wielu mieszkającym w Przemyślu, Stefanem Dardą. Warto było na nie pójść, nie tylko po to, by dowiedzieć się czegoś o nowej powieści Dardy, której akcja rozwija się w Przemyślu, ale także po to, by zobaczyć, że wbrew temu, co nam się wydaje, czytelnictwo w narodzie nie ginie! Na spotkanie przyszło bowiem mnóstwo ludzi, do autora tuż po nim ustawiła się kolejka chętnych na autograf i chwilę rozmowy, a książek, które były do sprzedania w tym dniu po prostu zabrakło.

Biblioteka Narodowa co roku przygotowuje raport o stanie czytelnictwa w naszym kraju. I, niestety, z roku na rok wyniki są coraz gorsze. Opublikowany w marcu tego roku raport ujawnił, że w ciągu roku do przeczytania jednej (!!!) książki „przyznaje się 37 proc. respondentów.

Kiedyś, gdy nie było Internetu, a także interesujących widzów programów w TV ludzie czytali więcej książek. Ot tak, po prostu, dla rozrywki, ale wzbogacali się nie tylko o wiedzę o samej książce i jej treści. Czytanie powiększa zasób słownictwa i rozwija wyobraźnię. W dobie dzisiejszej, gdy niemal każda lektura szkolna została już „odpowiednio” streszczona , a streszczenie jest dostępne w Internecie, podobnie jak ekranizacja danego dzieła, czytać nam się odechciewa.

Na szczęście, jak widać, po wspomnianym spotkaniu ze Stefanem Dardą – nie wszystkim. To bardzo budujące, że tak wiele osób, nie zobligowanych do tego przez na przykład swą szkołę, chciało spędzić ciepły czerwcowy wieczór w PBP i posłuchać oraz porozmawiać o książkach, o ich pisaniu, o życiu pisarza…To pokazuje jednak, że nie jest z nami tak źle i pewien wycinek naszego społeczeństwa czytał, czyta i czytać będzie! – Jedną książkę ktoś czyta rocznie? – nie dowierzała nam pani Barbara z Przemyśla (77 lat). – Ile ja czytam? No tak, 4 -5 książek miesięcznie, czasem troszkę więcej – mówiła. – Na spotkaniu być nie mogłam, ale najnowszą książkę pana Stefana już przeczytałam – zdradziła.- Wciągnęła mnie, zatem „pochłonęłam” w jeden dzień – wyznała przemyska emerytka.

I tak trzymać! Bo Internet Internetem, telewizja telewizją, a książka to zawsze książka. Najlepsza ekranizacja dzieła literackiego nie da nam tego, co książka daje nam dosłownie na tacy: osobistego przeżycia i sięgnięcia do własnej wyobraźni i własnych przemyśleń…

Redaktor Monika Kamińska

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o