Kto kradnie i wynosi sądowe dokumenty?

Znaleziskiem zaskoczona była sędzia Marzena Ossolińska- Plęs, rzecznik prsowy sądu.

RZESZÓW. Dokumenty sądowe rzekomo znalezione w koszu na śmieci, mogą być częścią akcji wymierzonej przeciwko dyrektor Sądu Okręgowego Marcie Kuczmie.

Trwa dochodzenie mające na celu wyjaśnić kto i dlaczego wyniósł z sądu Okręgowego w Rzeszowie jego wewnętrzne dokumenty, które w rezultacie trafiły do dwóch rzeszowskich redakcji. Wiele wskazuje na to, że to zorganizowana akcja, która miała na celu skompromitowanie, a może nawet odsunięcie ze stanowiska dyrektor sądu Marty Kuczmy. Prokuratura Rejonowa w Dębicy prowadzi wobec niej postępowanie w sprawie rzekomych nadużyć jakich miała się dopuścić w trakcie urzędowania.

Złożone na pół, wyglądające na oryginalne, dokumenty wewnętrzne Sądu Okręgowego trafiły w poniedziałek w kopercie wysłanej priorytetem do naszej redakcji. Drugi zestaw dokumentów dotarł do Gazety Wyborczej. W kopercie znajdowały się pochodzące z 2007 roku tabele z dochodami, sądowe pisma, sprawozdania o wydatkach z dokładnie podanymi kwotami. Wszystko to opieczętowane i podpisane przez Martę Kuczmę, dyrektora Sądu Okręgowego i Urszulę Juszczyk, główną księgową tej instytucji.

Tak nie wyglądają dokumenty wyciągnięte z kosza

Z listu załączonego do nietypowej przesyłki podpisanego anonimowo “pracownicy” wynikało, że komplet dokumentów został rzekomo odnaleziony przez tychże pracowników służb oczyszczania miasta w kubłach na śmieci rzeszowskiego zamku (siedziby sądu).
Sprawa od początku wydała się nam podejrzana, z racji tego, że komplet dokumentów był w nienaruszonym stanie i trudno przypuszczać, że został wydobyty z kosza na odpadki. Z dokumentami pojechaliśmy do Sądu Okręgowego w Rzeszowie, by wyjaśnić sprawę. Znaleziskiem zaskoczona była sędzia Marzena Ossolińska-Plęs, rzecznik prasowy sądu, która bacznie przyjrzała się dostarczonym przez nas dokumentom. – Są 3 komplety takich dokumentów. Jeden z nich znajduje się w naszym archiwum, drugi został wysłany do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, a trzeci został stworzony na potrzeby dyrektora sądu – mówiła sędzia.

Zgodnie z procedurą, ten trzeci komplet wolno było zniszczyć, jako już nieprzydatny w 2009 roku, jednak to nie znaczy, że zniszczenie na pewno musiało nastąpić. Wiadomo, że komplety dokumentów znajdują się w Sądzie Okręgowym i Apelacyjnym, zachodzi więc słuszne podejrzenie, że dokumenty rozesłane do rzeszowskich  redakcji pochodzą z trzeciego kompletu. Nie wiadomo jednak skąd dokumenty były zabrane, kiedy zostały zabrane i jak to się mogło stać.

Sprawą zajęła się prokuratura

Rzeczywiście, wyjaśnienie w jaki sposób wewnętrzne dokumenty sądowe wypłynęły z instytucji nie jest proste do ustalenia, dlatego oprócz własnego postępowania, prezes sądu skierował zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Po artykułach prasowych, sprawą zajęła się też policja. – Trzeba wyjaśnić, czy nie popełniono przestępstwa przeciwko dokumentom i czy nie została naruszona ustawa o ochronie danych osobowych – mówi podkom. Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji.

Wiele wskazuje na to, że akcja z rozsyłaniem dokumentów sądu do rzeszowskich redakcji jest częścią większej akcji wymierzonej przeciwko dyrektor Sądu Okręgowego Marcie Kuczmie. Możliwe, że dopuścili się jej nawet sami pracownicy Sądu Okręgowego.

Ktoś chciał się odegrać na dyrektor sądu?

W Prokuraturze Rejonowej w Dębicy od 25 marca toczy się postępowanie związane z rzekomym nadużyciem władzy przez panią dyrektor. Co ciekawe prokuratura zajęła się sprawą na podstawie anonimu. – Badane są trzy wątki – mówi Jacek Żak, pełniący funkcję prokuratora rejonowego w Dębicy. – Pierwszy dotyczył nieprawidłowości przy wynajmie budynku sądu przy ul. Trembeckiego, drugi nieprawidłowości przy budowie nowego sądu przy ul. Kustronia, które miały polegać na tym, iż pani Kuczma miała celowo przedłużać prace przy jego budowie, by najdłużej wynajmować budynek sądu przy Trembeckiego. Oba wątki nie zostały potwierdzone. Trzeci dotyczył natomiast rzekomego mobbingu wobec pracowników. Jednak w tym przypadku sprawa jest sporna, ponieważ niektórzy pracownicy potwierdzają te doniesienia, inni im zaprzeczają. Owszem część pracowników odeszła z pracy, ale z różnych przyczyn. Jedni rzeczywiście ze względu na złe stosunki z dyrektor, inni dostali lepsze oferty pracy. Jeden z pracowników wygrał o to z dyr. Kuczmą w sądzie, gdzie pomiędzy nimi została zawarta ugoda.

Gdy postępowanie zbliżało się do końca, do prokuratury w Dębicy wpłynął kolejny anonimowy donos na dyrektor Kuczmę. – Tym razem chodziło o to, że rzekomo na jednej z warszawskich uczelni, gdzie się doszkala, miała nakłaniać do podrobienia podpisów za nią na listach obecności – mówi prok. Żak. Prokuratura bada tę sprawę.

Co istotne, wyprowadzone dokumenty, zostały jak już wspomnieliśmy sporządzone w 2007 r. – w trzy tygodnie po tym, kiedy Marta Kuczma objęło stanowisko dyrektora sądu.
Prawdopodobnie autorom całej akcji chodziło nie tyle o samą sprawę wyniesionych dokumentów, ale o wywołanie zamieszania wokół osoby dyrektor Marty Kuczmy. To akurat im się udało. Sama Marta Kuczma nie chciała się wypowiadać. Zasłania się zasadami obowiązującymi pracowników sądu. Kto stoi za wyniesieniem wewnętrznych dokumentów z sądu i jakie były motywy działania tej osoby ustali prokuratura.

Katarzyna Szczyrek, Krzysztof Kuchta

do “Kto kradnie i wynosi sądowe dokumenty?”

  1. Ania

    a niech se łby pourywaja, walka o stolki nic innego

  2. Piotr

    W Sądzie Okręgowym jest o wiele wiecej nierawidłowości. Prezes Sądu fałszuje protokoły zeznań . Kłamie bez karnie , ponieważ jest wspierana przez marionetki polityczne z Ministerstwa Srawiedliwości.
    CDN.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.