Kto ma patent na patent

- Młodym ludziom należy stwarzać sytuacje, by mieli szansę wykazania się swoimi zdolnościami. Dobrym przykładem jest Państwowa Szkoła Ogólnokształcąca nr 1569 w Moskwie kształcąca dzieci z wysokim potencjałem intelektualnym. Na wystawie innowacji ARCHIMEDES w Moskwie miałem okazję wręczać dyplom IWIS uczniowi tej szkoły Alexandrowi Rasyukowi, twórcy oryginalnego robota – mówi prof. Dziopak. NZ. w towarzystwie Iriny G. Strungis, opiekunki ucznia. Fot. Archiwum Profesora

Rozmowa z prof. dr. hab. inż. Józefem Dziopakiem, kierownikiem Katedry Infrastruktury i Ekorozwoju na Wydziale Budownictwa i Inżynierii Środowiska Politechniki Rzeszowskiej.

- Za Profesorem 40 lat pracy, ponad 30 patentów i sukcesy na arenie międzynarodowej innowacyjności… Jak zaczęła się Pana przygoda z wynalazkami?
- Rozpoczynałem karierę naukową na początku lat osiemdziesiątych XX wieku, wtedy było wiele powodów skłaniających do poprawiania rzeczywistości. Wszystko wykonywano byle jak, z kiepskich i mało estetycznych materiałów. Trudno było przenieść dobre pomysły do praktyki. Nie mogłem wdrożyć swojego patentu w ramach realizowanej inwestycji na zbiornik typu Contract, ponieważ wykonawca miał przydział rur tylko na takie o średnicy 1,2 m. Do zastosowania mojego patentu wystarczyła średnica 0,6 m. W efekcie można było zyskać prawie dwa miliony złotych oszczędności.

Jednak moje oczekiwania i wymagania poparte chęciami ciągłego poprawiania niedogodności nie dawały mi spokoju. Częste podróże koleją, jakie odbywałem na trasie Kraków – Poznań, najczęściej w godzinach nocnych i uciążliwe stukanie kół na połączeniach szyn, stawało się nie do zniesienia. Wymyśliłem prosty sposób, połączenia szyn na cięcie z dużym skosem. To rozwiązanie okazało się bardziej bezpieczne przy występowaniu bardzo niskich w zimie i wysokich temperatur w lecie. Po kilkunastu miesiącach zostało ogłoszone w TV wynalazkiem roku, ale niestety nie ja byłem autorem tej innowacji. Kolejnych pomysłów miałem kilka, ale jako, że były bardzo proste, nie przypuszczałem, że jeszcze nikt ich przede mną nie opracował i też ich nie zgłaszałem.

- Dzisiaj jest łatwiej czy też trudniej zaistnieć młodym twórcom?
- Łatwiej i trudniej w zależności od otoczenia, w jakim młodzi funkcjonują. Ważne jest przede wszystkim środowisko, w którym kształcą się i pracują. Zespoły, w których istnieje otwartość i atmosfera do pracy, bez barier zależności, szybko pozwolą zaistnieć młodym, zwłaszcza jeżeli na gorąco mogą konfrontować swoje pomysły. Takie możliwości mają studenci przy realizacji projektów na przedmiotach specjalistycznych, na których każdy studiujący przygotowuje własną koncepcję projektową. W takich okolicznościach powstało kilka projektów wynalazczych na prowadzonych przeze mnie zajęciach, a konsultacje zainspirowały młodzież do nowych pomysłów. W mojej katedrze wszyscy młodzi naukowcy są już twórcami. Nawet asystent pracujący niecały rok ma zgłoszony projekt wynalazczy, a obecnie przygotowuje kolejny. Tak zaczynał też profesor Daniel Słyś dziesięć lat temu. Obecnie ma on na swoim koncie kilkanaście wynalazków, a kolejne czekają na przygotowanie. Ten naukowiec jest ewenementem w skali krajowej, a nawet międzynarodowej.

Podsumowując mogę przychylić się do stwierdzenia, że młodym trudniej zaistnieć wśród wynalazców. Natomiast szanse na odkrycie ich predyspozycji dają określone sytuacje, które należy im stwarzać.

- Jakie cechy charakteru sprzyjają innowacyjnym rozwiązaniom?
- Aby być wynalazcą, należy pasjonować się określoną dziedziną wiedzy i posiadać zdolności do szybkiego poznawania i rozumienia istniejących produktów i rozwiązań. Nie każdy człowiek może być wynalazcą. Poznanie stanu techniki, umiejętność szybkiego uczenia się i rozumienia istoty pomysłu jest warunkiem koniecznym do szukania innowacyjnych rozwiązań. Najtrudniej stać się twórcą pierwszej innowacji i przejść całą drogę: od pomysłu do zgłoszenia wniosku patentowego. Oprócz określonego zasobu wiedzy, wynalazcę cechuje wolność myśli i ogromna cierpliwość poparta intuicją. Wynalazca powinien posiadać umiejętności przewidywania, że określona zmiana cech układu lub wyrobu będzie skutkować zamierzonymi efektami. Zatem twórca innowacyjnego rozwiązania – powinien posiadać szeroki horyzont myślowy i wyobraźnię popartą cierpliwością w dochodzeniu do celu, którym jest składanie całości z wielu kawałków, jak w klockach lego. Wynalazca z natury jest niepokorny, dociekliwy, czasem do bólu, szybko analizuje problem oraz ma szerokie pole widzenia: od plus do minus nieskończoności. Twórcy robią to, co chcą, a przeciętni to, co muszą.

- Zdarza się, że nowe rozwiązania spędzają Profesorowi sen z powiek?
- Innowacje wciągają nielicznych, a u wybranych przeradzają się w hobby na całe życie. Tak jest w moim przypadku. Jadąc samochodem, albo spoglądając na cokolwiek wokół powstaje niekiedy impuls prowadzący do pomysłu. U wynalazcy jest podobnie jak u muzyka, albo malarza. Stąd u autorów innowacji, tak jak u muzyków pojawia się pewna seryjność w tworzeniu wynalazków.

Bardzo wymowny jest napis na plakietce Invent and Serve, którą otrzymałem od prezydenta międzynarodowej federacji wraz z Krzyżem Kawalerskim Orderu IOMI. Można go przetłumaczyć: “tworzyć nowe, aby służyło innym” albo “twórz nowe i pomagaj innym.” Wynalazca pracuje właśnie po to, aby być lepszym, wzbogacać swoje umiejętności, ciągle uczyć się od innych, a przede wszystkim pomagać innym. Motywem przewodnim wynalazcy jest ciągłe dążenie do polepszania rzeczywistości, wykorzystywania praw przyrodniczych w celu ułatwiania ludziom życia, dążenia do oszczędności. Chodzi o to, by zrobić coś taniej, szybciej i lepiej, oszczędzając bogactwa naturalne, energię itp.

- W Polsce od lat 90. spada liczba zgłaszanych wynalazków i przyznanych patentów. Z czego to wynika?
- Przede wszystkim brakuje, zarówno motywacji twórców do zgłaszania innowacji, jak i oczekiwań przemysłu i gospodarki na polskie patenty. Małe szanse na wdrożenie rozwiązania lub technologii, nawet tych uznanych w skali międzynarodowej, nie sprzyja poprawie tej sytuacji. Niestety, zdecydowana większość projektów wynalazczych jest odkładana na półkę, jako sztuka dla sztuki, bez możliwości znalezienia na nich nabywców.

W Polsce generalnie o postępie technicznym w fabrykach i firmach decydują zagraniczne korporacje, które mają u siebie centralne laboratoria i instytuty badawcze. Zatrudniają w nich wysokiej klasy specjalistów, w tym od postępu technicznego, którzy między innymi śledzą rozwiązania i technologie patentowane w innych krajach, jak np. Polska, gdzie wynalazcy chronią swoje patenty tylko na terenie własnego kraju.

Ostatnio wzrosła liczba zgłaszanych projektów wynalazczych na uczelniach, dzięki wprowadzeniu przez MNiSW nowego systemu oceny dorobku naukowego, w którym uwzględniono wysoką punktację za samo zgłoszenie innowacji do Urzędu Patentowego i za przyznanie patentu, a także za posiadanie umowy z firmą o współwłasności, która jest zainteresowana wdrożeniem wynalazku.

- A liczby patentowe przełożą się na większą liczbę wdrożeń?
- Jestem sceptyczny w tej kwestii, bo z wynalazkami często bywa tak jak z publikacjami, które przygotowuje się do wykazania się określonym dorobkiem, a później zgłoszony projekt pozostaje w archiwum. Sam pomysł i jego rejestracja są często mało znaczące. Ważniejsze jest opracowanie technologii wytwarzania nowego produktu. W przypadku naszego zespołu wynalazki wymagały opracowania całej metodologii, zaprojektowania zbiorników retencyjnych w różnych systemach kanalizacji, która uwzględnia zróżnicowane warunki lokalne, istniejącą sieć i obiekty. Oznacza to, że wdrożenie patentu wymaga odrębnego projektu całego systemu, w którym rozwiązanie patentowe stanowi jedno lub kilka ogniw ze sobą współdziałających w ujęciu systemowym. Negocjacje i przygotowanie umowy licencyjnej są wymagające dla obydwu stron, zarówno autora patentu, projektanta, jak i wdrażającego. Mam na swym koncie podpisaną jedną umowę licencyjną, a dwie kolejne są u radców prawnych, którzy starają się zapewnić korzystne warunki licencjodawcy i licencjobiorcy.

- Nie żałuje Profesor obranej drogi?
- Warto było poświecić część życia na działalność innowacyjną. Dzięki niej poznałem ciekawe środowisko twórców, projektantów i specjalistów z różnych dziedzin w Polsce i wielu krajach świata.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.