Kto nie powinien śpiewać kolęd?

Święta, święta i po świętach. Nie wiem jak Państwu, ale mnie chciało się śmiać, gdy słuchałem jak nasze tzw. gwiazdy wykonują kolędy. Tak jest zresztą co roku: niezrozumiałe aranżacje, przesadny patos, popisywanie się cudownymi głosami i najgorsze – zmiana tradycyjnej melodii. Jednym słowem – cudowanie zamiast śpiewania.

Rozumiem, że artystom wolno wszystko, ale kolędy to nie są popowe hity, które można ot, tak sobie przerabiać według własnego widzimisię. Od zawsze bowiem miały one swoją melodię, dzięki której ludzie rozpoznają je, jak w programie Janowskiego “Jaka to melodia?”, po kilku nutkach. Tymczasem słuchając niektórych wykonań naszych artystów człowiek zastanawia się do samego końca jaka to melodia i czy czasem „artysta” nie pomylił świąt.

Próbując odpowiedzieć sobie na pytanie po co oni to robią, doszedłem do wniosku, że chodzi zapewne o pokazanie nam, szarym ludziom, że nie po to są tzw. gwiazdami, żeby śpiewać normalnie, po naszemu. My sobie „pod strzechą” tak możemy, ale oni „artyści” w telewizji? Przecież nie po to są tzw. gwiazdami, żeby śpiewać normalnie. Chcą się zatem za wszelką cenę odróżnić, popisać, pokazać swój talent, wygrać świąteczną rywalizację z inną tzw. gwiazdą. Efekt tego jest taki, że zamiast wrażeń artystycznych, mamy jedynie iluzję obcowania z kulturą wysoką. Przez chwilę jest to śmieszne, a później już tylko żałosne i nie pozostaje nic innego, jak tylko wyłączyć telewizor i samemu ładniej zaśpiewać.

Bo nie trzeba wcale orkiestry i cudownego talentu, żeby nacieszyć ucho kolędami. U mnie w parafii na mszy świętej młodzieży wystarczyła jedna gitara, by kolędy zabrzmiały tak jak należy  – melodyjnie, rytmicznie, wesoło, bez zbędnego patosu. Bo przecież Boże Narodzenie to „Wesoła Nowina”!

Arkadiusz Rogowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.