Kto posprząta drogę po wypadku?

Sprzątaniem po wypadku zajmują się strażacy. Jak długo jeszcze? Fot. Autor

KOLBUSZOWA. – Po wypadku czy kolizji przyjeżdża ubezpieczyciel, zabiera auto i… zostawia bałagan. Posprzątanie tego wiąże się z kosztami – skarżą się strażacy. 

Strażacy mają dość sprzątania dróg po wypadkach. Proponują, by zajęli się tym zarządcy dróg. – Z reguły jest tak, że przyjeżdża ubezpieczyciel, zabiera auto i na drodze zostawia bałagan, stwarzając zagrożenie. Posprzątanie tego wiąże się z dużym kosztem i „uwiązaniem” potężnych sił ludzkich – tłumaczy mł. bryg. Marek Babula (52 l.), zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kolbuszowej.

O tym, że zarządcy dróg będą zmuszeni sprzątać po wypadkach czy nawet drobnych stłuczek, mówi się od co najmniej kilku miesięcy. Taka propozycja zrodziła się w dużych aglomeracjach, gdzie w zasadzie co kilka minut dochodzi do jakiejś kolizji. A jak wiadomo, potłuczone szkło czy cieknący olej stwarzają zagrożenie nie tylko dla kierowców.

Ubezpieczyciel zabiera auto i… zostawia bałagan
- Ktoś musi to posprzątać, zutylizować i przywrócić drogę do użytkowania – mówi mł. bryg. Marek Babula (52 l.), zastępca komendanta powiatowego PSP w Kolbuszowej. – Z reguły jest tak, że po wypadku przyjeżdża ubezpieczyciel, zabiera auto i… zostawia bałagan na drodze, stwarzając zagrożenie, bo np. tłusta plama skutkuje już gorszą przyczepnością. Sprzątanie tego wiąże się z dużym kosztem i „uwiązaniem” potężnych sił ludzkich – twierdzi.

Wicekomendant Babula zastrzega, że problem tak naprawdę dotyczy dużych miast. – Tutaj zdarzeń na drogach nie ma aż tak dużo – przekonuje. – Na razie dajemy radę zarówno finansowo, jak i osobowo. Chcemy, by jednostki OSP, które są od nas oddalone, były wyposażone w sorbenty (do usuwania substancji ropopochodnych – przyp. red.), bo jechanie do Majdanu Królewskiego czy Krzątki w celu posprzątania plamy oleju to jednak spory wydatek.

- Zobaczymy, jakie przyjdą wytyczne, kto będzie płacił za akcje strażaków. Jeśli firmy ubezpieczeniowe będą obciążane kosztami, to ja nie widzę przeszkód, aby po wypadkach czy stłuczkach sprzątała jednostka OSP, która jest odpowiedzialna za dany teren – dodaje Babula.

***
Propozycje są dwie: sprzątaniem pozostałości po wypadku zajmą się zarządcy dróg, albo sfinansują je ubezpieczyciele. Dla samorządów, które i tak już ledwo zipią, taki obowiązek oznaczałby spory problem. Pozostają więc firmy ubezpieczeniowe. I tutaj jest pole do dyskusji. Bo nie może być tak, jak mówią strażacy, że ubezpieczyciel przyjeżdża na miejsce wypadku, zabiera auto i tyle go interesuje.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.