Kto tak pięknie gra? Resovia!

Fot. Wit Hadło

II LIGA. Rzeszowianie wygrali czwarty kolejny mecz i podnieśli z murawy 16 tysięcy zł.

Piłkarze Marcina Jałochy nie mieli litości dla kolejnego przeciwnika z górnej półki, wygrali czwarty z rzędu mecz i bez względu na wynik następnego spotkania w Niepołomicach z Puszczą, zapewnili sobie komfortową przerwę zimową.

Twierdza Rzeszów pozostaje niezdobyta od maja, wizytę przy Wyspiańskiego ze zgrozą wspominać będą zwłaszcza ci, którzy dotarli tu w ostatnich tygodniach. Piłkarze Stali Stalowa Wola wyjeżdżali z bagażem trzech goli, Motoru Lublin i Świtu – czterech. To były wówczas (albo są nadal) zespoły z absolutnej czołówki. W meczach z nimi resoviacy stracili zaledwie jedną bramkę.

Cztery gole w kwadrans a potem wakacje
Scenariusz był zawsze taki sam: gospodarze atakowali od pierwszych minut, szybko trafiali do siatki, a potem – grając z kontry – podwyższali wynik. Świt, z którym “pasiaki” do soboty nie wygrały chyba ani razu, został posłany na deski jeszcze przed przerwą. Gospodarze potrzebowali kwadrans, by strzelić 4 gole! Takiej kanonady dawno w Rzeszowie nie widziano. Sielankowy obraz meczu popsuła nieco druga połowa, dużo słabsza w wykonaniu Resovii. Miejscowi zbyt szybko osiedli na laurach, pozwolili Świtowi zdobyć kontaktową bramkę i o mały włos nie stracili kolejnych (m.in. słupek Michała Strzałkowskiego i zmarnowana “setka” Mateusza Zawiski). Ale i “pasiaki” powinny “ukłuć” – po strzale głową Piotra Piechniaka bramkarz gości cudem odbił piłkę, kilka chwil później wymarzonej okazji nie wykorzystał Sebastian Hajduk.

Piękne akcje, piękne gole
Trener Jałocha dokonał to, czego nie udało się jego poprzednikom – dotarł do ludzi odpowiedzialnych za kreowanie sytuacji oraz obudził instynkt strzelecki w Hajduku i Dariuszu Kantorze. W połączeniu z żelazną defensywą dało to efekt piorunujący. W I połowie resoviacy budowali książkowe wręcz akcje. Piłka krążyła od nogi do nogi, Kantor trafił do siatki po doskonałym zagraniu Hajduka ze skrzydła, Marcin Juszkiewicz po prostopadłym podaniu od Michała Ogrodnika. Filmowej urody bramkę, uderzeniem z 20 metrów w górny róg, zdobył Michał Chrabąszcz. I tylko karny na Hajduku wzbudził pewną wątpliwość.

- Teraz najważniejszy jest mecz z Puszczą – powtarzali jak mantrę zawodnicy Resovii. Ale bez względu na wynik potyczki kończącej długą jesień, w rzeszowskim klubie znów obowiązuje jedno hasło: awans.

RESOVIA 4
ŚWIT 1
(4-0)
1-0 D. Kantor (24.), 2-0 Hajduk (29. – karny), 3-0 Juszkiewicz (36.), 4-0 Chrabąszcz (38.), 4-1 Cyzio (72.)
Resovia: Pietryka – Krzak (80. Horodeński), Bogacz, Nikanowycz, Szkolnik, Ogrodnik (87. Kot), Juszkiewicz, Chrabąszcz, Kwiek (64. Piechniak), D. Kantor (71. Twardowski), Hajduk.
Świt: Bigajski – Sosnowski, Cyzio, Gmitrzuk, Maślanka, Makowski (78. Gajewski), Kosiec (66. Zawiska), Zjawiński, Siwek (60. Świderski), Strzałkowski, Bajera.
Sędziował Zbigniew Zych (Lublin). Żółte kartki: Krzak, Twardowski – Bajera, Maślanka. Widzów 1200.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.