Kto zadał śmiertelny cios?

(od lewej) Łukasz P. (29 l.) i Łukasz T. (27 l.), którzy są oskarżeni o zabójstwo 47-letniej Teresy K. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie toczy się proces przeciwko Łukaszowi T. (27 l.) i Łukaszowi P. (29 l.), którzy są oskarżeni o morderstwo 47-letniej Teresy K.

Na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie zasiada dwóch mężczyzn: 27-letni Łukasz T. i 29-letni Łukasz P. Mężczyźni w maju ubiegłego roku mieli zabić, a następnie przy pomocy znajomego Jacka K. (35 l.) ukryć ciało „kobiety z tatuażem”, 47-letniej Teresy K. – Nie przyznają się do winy i nawzajem obciążają zeznaniami – mówi Marzena Ossolińska-Plęs, sędzia prowadząca proces. Kto zabił?

Do morderstwa miało dojść między 21 a 24 maja 2012 roku w Lipiu koło Głogowa Młp. Mężczyźni Teresę K. poznali przypadkiem. Pod sklepem koło dworca PKP w Rzeszowie, w którym zaopatrzyli się w alkohol miała podejść do nich z prośbą o papierosa. T. i P. zaproponowali jej wspólną imprezę. Kobieta od razu się zgodziła. Wspólnie wsiedli do poloneza, którym przyjechali mężczyźni i udali się w kierunku Lipia.

W tym miejscu kończą się zgodne zeznania oskarżonych. Każdy z nich przedstawia inną wersję wydarzeń z tamtego feralnego wieczoru. Nie wiadomo dlaczego kobieta została zamordowana. Wiadomo, że ciało włożyli do bagażnika i zadzwonili do znajomego, Jacka K. Razem z nim udali się nad Wisłok, gdzie na Lisiej Górze porzucili ciało 47-latki. Kilka dni później (1.06.2012 r.) na rozkładające się zwłoki przypadkowo natknęli się przechodnie.

Wersja Łukasza T.
Zdaniem Łukasza T., kobietę zabił P. Mężczyzna twierdzi, że jego kolega pił już podczas kierowania samochodem, a wcześniej brał „psychotropy”. W Lipiu rozpalili ognisko. 29-letni P. miał zacząć rozbierać kobietę, a potem ją bić. W pewnym momencie miał kazać jej uciekać, po czym sam zaczynał ją gonić. Wtedy też oboje mieli zniknąć z oczu Łukaszowi T. P. wrócił z ciuchami kobiety i kazał je spalić w ognisku.

„Jak ją bił, to wepchał jej butelkę w usta, pół wódki wlał w nią i zaczęła się dławić” – relacjonuje podczas przesłuchania 27-letni Łukasz. Mężczyzna twierdzi, że zwracał uwagę koledze, ale ten go nie słuchał. T. dopiero nad Wisłokiem miał zobaczyć w bagażniku ciało kobiety. Z jego zeznań wynika, że P. sam wyciągnął zwłoki, bo T. na widok zmasakrowanego ciała zaczął wymiotować.

27-latek twierdzi, że kobieta śni mu się po nocach. Często mówi o tym, że się zabije, jeśli zostanie oskarżony o morderstwo. Mężczyzna w zakładzie karnym miał przygotować już linę i list pożegnalny, który „przypadkowo” znalazł jeden ze współwięźniów. Zdaniem biegłych psychologów, to prymitywna próba zwrócenia na siebie uwagi.

Wersja Łukasza P.
29-letni kolega Łukasza T. zupełnie inaczej przedstawia wydarzenia z dnia, kiedy zginęła Teresa K. Według P., 27-latek już podczas jazdy dobierał się do kobiety, która miała nie stawiać oporów. Gdy dojechali na miejsce, zaproponował P., aby to on pierwszy uprawiał z nią seks. Mężczyzna miał odmówić i zacząć rozpalać ognisko. T. miał w aucie odbyć z nią stosunek seksualny. Po chwili ponownie miał zacząć się do niej dobierać. P. słyszał tylko „rozłóż nogi”, co miało świadczyć o tym, że kobieta nie chciała tego zrobić po raz drugi. T. zaczął ją bić. Wyrzucił jej ubranie z auta i kazał P. spalić.

Mężczyźni mieli podjąć wspólną decyzję o tym, aby zakrwawioną kobietę gdzieś zostawić. Pojechali parę metrów dalej i T. miał ją wyrzucić z auta. 47-latka zaczęła krzyczeć w ich kierunku, co rozwścieczyło 27-latka. Wybiegł z auta i zaczął ją bić. P. podał mu lewarek z bagażnika, którego sam też użył. Kobieta w wyniku odniesionych uderzeń zmarła. Mężczyźni postanowili wywieźć i ukryć ciało.

Za morderstwo mężczyznom grozi dożywocie. Jackowi K. za poplecznictwo grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Ten jako jedyny przyznaje się do winy.

Ewelina Nawrot

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.