Kto zdecydował o locie do Smoleńska?

WARSZAWA, MOSKWA, SMOLEŃSK. Najważniejsze jest to, czego nie ma w raporcie MAK

Raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) szczegółowo analizuje błędy popełnione przez załogę prezydenckiego samolotu podczas podchodzenia do lądowania. Pomija jednak zupełnie kwestię najistotniejszą. Kto zdecydował o tym, że samolot z prezydencką parą znalazł się nad lotniskiem Siewiernyj i podjęto próbę o lądowania?

- Kierownik lotów widział trudną sytuację meteorologiczną i nie chciał, żeby samolot otrzymał zgodę na podejście do lądowania – mówi płk Edmund Klich, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. – Było kilkanaście telefonów w różnych kierunkach. Wszystko, co tam się działo, powinno znaleźć odzwierciedlenie w raporcie. Kierownik lotu był przeciwny nawet temu, by samolot wchodził w strefę łączności lotniska pod Smoleńskiem. Jednak po tych wszystkich rozmowach doszło do tego, że samolot nie został skierowany na zapasowe lotnisko, co właśnie sugerował kierownik lotów.

Pilot samolotu nie leci tam gdzie chce i wbrew temu, co mówi Tatiana Anodina (szefowa MAK) dowódca samolotu nie ma prawa wyłącznej decyzji o trasie lotu i miejsca lądowania. Pilot zgłasza służbom ruchu lotniczego plan lotu, jaki zamierza wykonać. Kontrolerzy natomiast decydują o tym, jaka trasą i na jakich wysokościach wykonywany jest lot oraz na które lotnisko zostanie ostatecznie sprowadzony do lądowania.

Kpt. Arkadiusz Protasiuk, dowódca prezydenckiego samolotu, wiedział o fatalnej pogodzie w Smoleńsku i nie chciał wykonywać tam lotu. Paweł Plusnin, kierownik lotów w Smoleńsku, także prawidłowo oceniał panująca sytuację meteorologiczną i kategorycznie sprzeciwiał się skierowania polskiego samolotu na lotnisko Siewiernyj. Został jednak zmuszony do przyjęcia samolotu, wprowadzenia go w strefę lotniska i sprowadzania do lądowania. Protasiuk wykonywał polecenia kontrolera.

Kto zmusił Plusnina do takiego kierowania lotem? Z zarejestrowanych zapisów rozmów na wieży wynika, że oprócz kontrolerów na wieży w Smoleńsku był jeszcze ktoś inny.

- W tle słychać jakąś rozmowę z generałem, ale nie rozmawia z nim kierownik lotów – informuje Emund Klich. – Ktoś inny meldował coś generałowi. Nie wiem, kto i nie wiem, co to za generał. Chciałbym wiedzieć, kto nakazał rosyjskim kontrolerom sprowadzać nasz samolot do lądowania.

Plusnin otrzymywał telefoniczne polecenia z Moskwy. Czy to jednak ktoś z rosyjskich władz podjął zbrodniczo nierozważną decyzję? A może Rosjanie tylko wykonywali polecenia przekazywane z Warszawy lub z pokładu samolotu? Kto wydawał te polecenia? Rosyjski raport całkowicie pomija te kwestie.

Jerzy Miller, minister spraw wewnętrznych i administracji, zapowiada, że wkrótce zostanie opublikowany raport polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy. Czy ujawni on, kto podjął decyzję rozpoczynającą łańcuch błędów, które doprowadziły do tragedii i kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za śmierć prezydenckiej pary i towarzyszących je 94 ludzi?

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.