Kultura obowiązuje nawet pracowników Kancelarii Prezydenta RP

Kampania wyborcza już się zaczęła i teraz odwiedzać nas będą różne ważne osoby. Ostatnio przejście graniczne w Medyce odwiedziła osoba najważniejsza w naszym kraju, czyli Prezydent RP, Bronisław Komorowski. Okazja była, bo Straż Graniczna właśnie obchodziła 22-lecie powstania formacji. Miało być miło i profesjonalnie. No i niby było.

Strażnicy graniczni się przygotowali, ale dla wszystkich było jasne, że Prezydenta chronić będą funkcjonariusze BOR-u. Dla wszystkich, z dziennikarzami włącznie. A ci zjawili się na przejściu karnie o wyznaczonej godzinie z aparatami, kamerami i mikrofonami w ręku, by poprzyglądać się wizycie głowy państwa na przejściu granicznym. BOR-owiki, jak to oni – sprawdzili wszystkich dokładnie, taka ich rola. Potem pojawiła się pani wicedyrektor z Kancelarii Prezydenta RP. Przedstawiła się i plan zwiedzania przejścia przez Prezydenta.

Wszystko było pięknie, aż do momentu, kiedy nieoczekiwanie pojawiła się jeszcze jedna pani. Kto zacz, nie było wiadomo, bo się nie przedstawiła, a strój pani ani na oficjela, ani na funkcjonariuszkę BOR-u nie wskazywał. Tak czy owak pani uznała najwyraźniej, że BOR-owiki sobie nie radzą z dziennikarzami, bo „dyscyplinowała” tych ostatnich szarpiąc za ręce z kamerami, a nawet ubranie, popychając i krzycząc.

Rzecz cała w tym, że nikt nie usiłował „dopchać się” bezpośrednio do Prezydenta RP, za to wszyscy słuchali spokojnych i grzecznie wyrażanych poleceń BOR-owików. Wygląda na to, że tajemnicza pani, o której nieoficjalnie udało się dowiedzieć, iż jest z Kancelarii Prezydenta RP, chciała się wykazać przed szefem. A może pokazać, że ona wystarczy za 5 pięciu funkcjonariuszy BOR-u?

Tak czy owak, wykazała się, ale delikatnie mówiąc niesalonowymi manierami, co czasem potocznie zwane jest chamstwem. Wydawałoby się, że gdzie jak gdzie, ale w Kancelarii Prezydenta RP miejsca dla kogoś o takim sposobie bycia nie ma. A tu niespodzianka. Tyle że raczej smutna, żeby nie rzec dobijająca.

Szanowni Pracownicy Kancelarii Prezydenta RP, naprawdę rozumiemy, że człowiek czasem ma pokusę wykazać się przez zwierzchnością, ale są jakieś granice. Nazywają się one granicami dobrego smaku i zdrowego rozsądku i warto je poznać.

Strach pomyśleć co byłoby, gdyby zachowanie tej pani zobaczył jakiś zagraniczny dziennikarz (albo nie daj Boże także zarejestrował), bo mógłby nie do końca zrozumieć kto zacz i pomyśleć, że u nas na oficjalnych wizytach głowy państwa w terenie toleruje się jakieś „rozrabiające” panie.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.