Kupcy protestują. Chcą handlować, a nie głodować

Kupcy nie kryją złości, że za ich plecami zrealizowano przebudowę, która zamiast służyć im i kupującym, niczego nie usprawniła. Fot. Bogdan Myśliwiec (2)

TARNOBRZEG. Protest kupców po przebudowie miejskiego targowiska. Sprzedawcy płodów rolnych i odzieży nie mieszczą się na ladach, które im zaoferowano.

Rolnicy i sadownicy, a także inni sprzedawcy handlujący na tarnobrzeskim placu targowym protestują przeciwko nowym stołom, które ustawiono na przebudowanym bazarze. Wczoraj, kupcy nie kryli nerwów i żalu do władz miasta, które wydały kilkaset tysięcy złotych na modernizację obiektu; wprowadzonych zmian w ogóle z nimi skonsultowały.

- Stoły są za małe, a blaty są za wysokie. Nie da się na nich ani pomieścić towaru, ani odpowiednio wyeksponować  – mówi jedna z kobiet, które wczoraj wyrażały swój protest na wprowadzone przez miasto zmiany na targowisku. – Klienci chcą mieć wybór, musimy więc nasz towar tak wyłożyć, by było go widać. Na tych stołach nie zmieścimy się, nie mówiąc już o tym, że blaty stoją tak wysoko, że po wystawieniu na nie skrzynek, czy większej ilości towaru po prostu będą sięgać po pachy.

10 września kupcy z tarnobrzeskiego targowiska złożyli oficjalny protest do Urzędu Miasta, w którym podnoszą, że stoły nie tylko są za wysokie, ale i przejścia między nimi są za małe, nie podoba im się także pomysł wypakowywania całego towaru z samochodów i odstawiania ich na płatny parking.

2. Koszt remontu targowiska i zakupu nowych stołów to ponad 1 milion złotych.

- Jak to sobie prezydent wyobraża? Na raz wszystkiego nie wyłożymy, bo nie ma na to miejsca, w czasie handlu nie będzie jak donieść towaru, bo niby jak będziemy dźwigać skrzynki przez cały targ!? Nie mówiąc już o tym, że w zimie, w samochodach było nam po prostu cieplej, a warzywa i owoce nie marzły. Kto nam zapłaci za przemrożony towar. Trzeba mieć chociaż trochę wyobraźni jak się wprowadza takie zmiany!

Do protestujących kupców przybył wczoraj wiceprezydent Norbert Niedbałowski. – Inwestycja będzie skończona i tyle – powiedział. – Rynek na pewno nie upadnie, a sytuacja się unormuje. Na pewno zarezerwują sobie wkrótce najlepsze miejsca wzdłuż uliczki i po drugiej stronie. Gorzej będzie z wewnętrznymi uliczkami, ale porządek musimy na tym placu targowym robić, bo stoi to wszystko tutaj na głowie.

W kwestii lad wiceprezydent powiedział, że zamontowane na stałe blaty będą nieco dłuższe niż obecne, a co do konieczności parkowania samochodów i wypakowywania towaru nie przewiduje zmiany decyzji.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.