Kupcy z Rynku: – Deficyt parkingów uderza nas po kieszeni

Kolbuszowski Rynek w zimowej scenerii prezentuje się urokliwie. Co z tego, skoro zaparkowanie tam graniczy z cudem. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Potężny problem z zaparkowaniem w centrum miasta.

Na to, że na kolbuszowskim Rynku nie ma jak zaparkować żalą się kierowcy od wielu miesięcy. Okazuje się, że narzekają też przedsiębiorcy. – Trzeba coś z tym zrobić, bo przez to my, skupieni wokół Rynku właściciele firm tracimy i to sporo – skarżą się kupcy. – Niech przedsiębiorcy uderzą się we własne piersi – odpowiadają strażnicy.

Treść skarg kupców z Rynku doskonale zna Grzegorz Dzimiera (56 l.), komendant Straży Miejskiej w Kolbuszowej. – Zarzucają nam, że podejmując interwencję w sprawie niewłaściwie parkujących kierowców powodujemy, że zmniejsza się im liczba klientów.

- Próbowaliśmy im tłumaczyć, że naszym obowiązkiem jest doprowadzenie do przestrzegania przepisów – zaznacza Dzimiera. – Natomiast, kiedy zwracaliśmy uwagę, że połowa miejsc parkingowych, które znajdują się na Rynku, przez osiem godzin dziennie zajęta jest przez personel z ich placówek handlowych, to na to nie reagowali. Nie dali się w żaden sposób przekonać do tego, by właśnie ich samochody zostały usunięte z Rynku – dodaje.

Na problem zwracał uwagę też burmistrz Jan Zuba (56 l.). – Rozmawiamy z kupcami na ten temat – mówił. – Tłumaczymy im, że sami blokują sobie miejsca, bo stoi ich auto, albo ich pracownika. Oni przyznają się do tego, argumentując, że chcą mieć samochód na oku.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.