Kupią fabrykę za chińskie pieniądze?

Wyrzutnia czterdziestu rakiet "Langusta". Na odległość kilkudziesięciu km strzela system produkcji HSW. Jest montowany na podwoziu z Jelcza. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Huta Stalowa Wola sprzedała swoją fabrykę maszyn budowlanych, a za dużo mniejsze pieniądze może kupić pozostałość po legendzie polskiej motoryzacji.

Centrum Produkcji Wojskowej HSW jest zainteresowane kupnem spółki Jelcz-Komponenty. Za niespełna 30 mln zł chce ją sprzedać syndyk. CPW jest największym odbiorcą podwozi produkowanych w Jelczu-Laskowicach i co tu dużo mówić, ma pieniądze na transakcję. Łakomie na dolnośląską fabrykę patrzy też Bumar, ale tej wersji boją się pracownicy „Komponentów”. W HSW o planach zakupowych głośno się nie mówi.

Jelcz-Komponenty, to nieduża pozostałość po niegdysiejszym gigancie motoryzacyjnym. Od siedmiu lat produkowane są tam już tylko pojazdy specjalne, pod zamówienia wojskowe. Syndyk Jelcza SA ogłosił zamiar sprzedaży J-K za cenę nie mniejszą niż 28,8 mln. zł. I rozpoczęły się „podchody”.

Na tych kołach jeździ „Langusta” i czeka na nie nowa haubica

Podwozia jelcza w wersji 6×6 są stale sprowadzane do Stalowej Woli, bo na nich osadzany jest system wyrzutni rakiet WR40, co po połaczeniu występuje jako „Langusta”. Dochodzą to tego wozy amunicyjne, remontowe i inne, bez których same systemy artyleryjskie na polu walki są mało warte. Wozy z Jelcza są wreszcie chwalone przez samych żołnierzy, którzy w opancerzonych kabinach czują się bezpiecznie. Dla systemów kołowych otwiera się przyszłość w naszej armii i dobrze byłoby, żeby wojsko kupowało systemy krajowe. Drogę do zamówień wojskowych dla podwozi z Jelcza, najszybciej zapewni CPW, bo jej inżynierowie pracują nad kilkoma nowymi projektami, jak chociażby lekką haubicą na podwoziu kołowym. Fabryka w Jelczu nie miałaby kłopotów z zamówieniami, gdyby faktycznie kupiło ją CPW.

- Nie jest tajemnicą, że pieniądze ze zbycia biznesu maszyn budowlanych chcemy dobrze zainwestować – mówi Bartosz Kopyto z HSW. – Chcemy też modernizować własne zaplecze produkcyjne i biurowe. O szczegółach inwestycji będziemy jednak mówić po fakcie, a nie przed. Wszelkie spekulacje mogą zaszkodzić negocjacjom.

Negocjacje trwają, bo syndyk wie, że ma do czynienia z bogatym kontrahentem. HSW za sprzedanie cywilnej części, dostała od chińskiego LiuGonga na razie 160 mln. zł w pierwszej racie i czeka na nieco mniej w drugiej. Pieniądze te mają pójść w rozwój części zbrojeniowej, czyli CPW, które ma na prawdę sporo zamówień. Jeżeli stalowowolanie nie zainwestują teraz w fabrykę w Jelczu, będą musieli kupować podwozia od obcych, czyli drogo.

Jerzy Mielniczuk

do “Kupią fabrykę za chińskie pieniądze?”

  1. ROMAN

    za chwilę nie będzie co sprzedać i co kupić – pozostanie tylko produkcja wozów drabiniastych i kos na sztorc – tylko czy jakiś instytut medyczny zmutuje Kościuszkę aby objął dowodzenie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.