Kupujesz na raty – wciskają Ci kartę

Karolina Dybaś z Krosna kupiła pralkę na raty. Przy okazji bank wcisnął jej kartę kredytową z wysokim oprocentowaniem. – Nie chcę takiego drogiego kredytu – denerwuje się nasza Czytelniczka. Fot. Tomasz Kowalczyk

KROSNO, PODKARPACIE. Uważaj. Banki polują na klientów, by dać im kredyt, który trzeba później spłacić z wysokimi odsetkami.

Szczególnie przed świętami łatwo namówić ludzi na wzięcie kredytu. Każdemu przecież przydadzą się niespodziewane dodatkowe pieniądze, za które można kupić prezenty lub bardziej wystawnie przygotować świąteczne przyjęcia. No i wkrótce sylwester… Jednak taki świąteczny upominek od banku trzeba potem oddać i to z wysokimi odsetkami – przekraczającymi nawet połowę kredytowanej kwoty. Banki bezwzględnie korzystają z okazji do “nabicia” klientów w kosztowny kredyt.

- Latem kupiłam pralkę w Mediaexpercie – opowiada Karolina Dybaś, Czytelniczka z Krosna. – Nieraz już brałam coś na raty. Podpisałam standardową umowę na kredyt ratalny w Sygma Banku. Sprawdziłam tylko kwotę i liczbę rat oraz terminy płatności. Wszystko się zgadzało. Mam jeszcze do zapłacenia ostatnią ratę.

Prezent od banku
Niespodziewanie pani Karolina znalazła w skrzynce list od Sygma Banku. W kopercie była karta kredytowa z limitem 2000 zł, wskazówki uaktywnienia karty i o sposobie korzystania z tego kawałka plastiku. Następnego dnia listonosz przyniósł drugi list z numerem PIN do karty.

Nic tylko iść do sklepu i kupować – pomyślała Karolina. – Przed świętami łatwo wydać dwa tysiące. Tyle że ja żadnej karty kredytowej nie zamawiałam! Nie podpisywałam żadnej umowy. Jak zrobię zakupy, to pieniądze będę musiała oczywiście oddać, ale z procentem. Jakim?

Wcisnęli jej kartę
Pani Karolina wygrzebała z szuflady umowę o raty na pralkę. Pięć stron drobnym druczkiem. Jednak o kredycie ratalnym napisano tylko pierwsze półtorej strony. Dalej zaczyna się część II -umowa o kartę.

Na ostatniej stronie, nieco pod miejscem na podpis klienta, znów umieszczone są przepisy dotyczące rat. Bardzo łatwo nie zauważyć, że kupując na raty, zawiera się też umowę o kartę kredytową.

- Teraz uważnie przeczytałam o tej karcie – mówi Karolina Dybaś. – Jeżeli z niej skorzystam, to muszę zapłacić piętnaście złotych, a w następnym roku trzydzieści. Kwota, za jaką zrobię zakupy, jest oprocentowana prawie dwadzieścia pięć procent, a rzeczywista roczna stopa oprocentowania to prawie pięćdziesiąt sześć procent! To normalna lichwa. Nie chcę takiego drogiego kredytu.

Uważaj, co podpisujesz
Kolejny raz potwierdza się to, co wielokrotnie radziliśmy na naszych łamach. Każdą umowę trzeba uważnie przeczytać przed podpisaniem. Nawet jeżeli jakąś transakcję zawieraliśmy już wcześniej, to za kolejnym razem mogą się w środku umowy pojawić zapisy, które będą pułapką na klienta.

Jak się uwolnić?
Jeżeli wpadłeś w pułapkę i nieświadomie zawarłeś umowę o kartę kredytową, to możesz łatwo uniknąć kosztów. Jeżeli nie chcesz korzystać z drogiego kredytu, to po prostu nie aktywuj karty. Nie dzwoń do banku ani nie wkładaj karty do żadnego bankomatu. Kopertę z numerem PIN po prostu zniszcz.

Jeżeli tak postąpisz, miesiąc po otrzymaniu niechcianej karty umowa zostanie rozwiązana bez żadnych kosztów dla klienta. Jeżeli jednak zaczniesz przez telefon rozmawiać z konsultantem banku, to niechcący możesz aktywować kartę. Będziesz mógł skorzystać z kredytu, a potem płacz i płać.

Tomasz Kowalczyk

do “Kupujesz na raty – wciskają Ci kartę”

  1. marcin

    ja też dostałem kartę z sigmy nigdy nie uaktalniłem a jak chciałem wziąśc kredyt w banku po sprawdzeniu zostałem poinformowany że posiadam kartę kredytową z debetem 1000 zł jako obciążenie brak słów………

  2. ROMAN

    najlepiej -odesłać im z powrotem ten list/ nic nigdy nie załatwiać przez telefon-
    ; jak tylko słyszę w telefonie ; ble- ble- ble- imię i nazwisko – i że rozmowa będzie nagrywana to Sru – rozłączam się i po problemie – dobra metoda.

  3. sikorka 87

    Karte musisz aktywować a zaraz po aktywacji piszesz wypowiedzenie umowy o korzystanie z karty kredytowej i po kłopocie. Sama tak miałam w Credit Agricole.

  4. Asia

    Łatwo to radzić – nie aktywować karty. Też mi przyszła taka karta, potem PIN, a potem zadzwonił telefon i maszynka coś tam z taśmy gadała. Zanim się kapłam, to już karta była aktywna. ;-/

  5. dr rehabilitowany /2x/

    Karty nie należy uaktywniać i po kłopocie.

  6. golwes

    to po jaką cholere uaktywniała karte? Przecież nikt nie kazał

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.